
Zabrałam Sajmona z działki, gdzie dokarmiam ok dziesięciu kotów. Kocurek pojawił się znienacka, bardzo słaby, zakatarzony, zaropiały, z łysinami na całej skórze. Był bardzo przyjazny jak na dzikusa, więc nie zastanawiając się wzięłam kota pod pachę i zawiozłam do lecznicy. Badania, testy i na początek koci katar i mykoplazma, a w tle to, co najgorsze – FeLV, czyli kocia białaczka. W tle – bo pierwsze badanie wyszło niepewne, ale rozmaz krwi nie wygląda dobrze …Do tego dochodzi paskudna choroba skóry, nie do końca zidentyfikowana, bardzo bolesna miednica, która bardzo ogranicza jego aktywność i też będzie wymagała diagnostyki. Przed Sajmonem długie leczenie i kolejne testy, których wyniki zdecydują o jego dalszym losie i kosztach leczenia, które już przerastają moje możliwości. Pomóżcie mi pomóc Sajmonowi, bo bez tego wsparcia nie dam rady. Wzięłam go na czas leczenia do swojego mieszkania, ryzykując, bo jest w nim już czwórka różnych zwierzaków, które też mają swoje zdrowotne problemy. Liczę się z tym, że kolejny test na FeLV może być pozytywny, wtedy Sajmon będzie potrzebował nie tylko jeszcze droższych leków, ale też przyjaznego domu bez kotów, bo koty z białaczka mogą żyć i mruczą tak samo, jak te zdrowe! On naprawdę zasługuje na zdrowie i lepsze życie. Ma ok. 10 lat i jest - mimo złych doświadczeń (wybite wszystkie przednie zęby) – ufnym, przemiłym kociambrem. Pomóżmy Sajmonowi nie tylko przeżyć!

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!