Zbiórka Powrót do zdrowia i życia - miniaturka zdjęcia

Powrót do zdrowia i życia

Zbiórka Powrót do zdrowia i życia - zdjęcie główne

Powrót do zdrowia i życia

23 327 zł z 23 327 zł (Cel)
Wpłaciło 168 osób
Wpłać teraz
 
Sebastian K. - awatar

Sebastian K.

Organizator zbiórki


PER LA VERSIONE ITALIANA: VEDI IN BASSO


AKTUALIZACJA: 22 grudnia 2019 roku

Dnia 13 grudnia 2019 roku tajemniczy Harnaś Włóczykij wpłacił ogromną i zarazem precyzyjnie obliczoną kwotę, która faktycznie oraz symbolicznie zwieńczyła niniejszą zbiórkę. Na "ostatniej prostej" znaczne sumy wpłynęły też od Harnasia Maxa i Karasiów. Wreszcie: cel zbiórki nie mógł zostać osiągnięty bez zaskakująco dużej pomocy udzielonej przez Przyjaciół związanych ze Studenckim Kołem Przewodników Górskich "Harnasie" oraz fundacjami "PaskudoFonia" i "Na Zielonym". Na liście Darczyńców (do wglądu po prawej stronie) znajduje się cała rzesza często nieznanych z imienia i nazwiska Osób, ku którym w przededniu Świąt kierujemy pełne wdzięczności myśli.
Zdarzył się cud. Jego skala ciągle nie mieści się nam w głowie. Czujemy, że nie jesteśmy sami.

Nie wiemy, co wydarzy się podczas kolejnych 12 miesięcy, ale za Waszą sprawą w 2020 rok wkraczamy spokojniejsi, z większą nadzieją. Nie tylko udało nam się pokryć koszty dotychczasowego leczenia (w tym dojazdów) i związać koniec z końcem, lecz (o czym informowaliśmy poniżej) znowu dysponujemy środkiem transportu. Resztę zgromadzonych środków przeznaczamy na kontynuowanie diagnostyki i leczenia, a także na podstawowe wydatki w następnych tygodniach.

Z całego serca dziękujemy każdemu z Was.

Wesołych, pogodnych Świąt i wszystkiego dobrego w 2020 roku.


AKTUALIZACJA: 30 listopada 2019 roku

Ostatnio miały miejsce dwa ważne wydarzenia.

Po pierwsze, znacznie szczegółowiej przeanalizowano wyniki wykonanego we wrześniu rezonansu magnetycznego i osadzono je w kontekście wcześniejszych oraz późniejszych badań.
Zupełnie nowy opis został przedwczoraj przekazany prowadzącemu mnie w Warszawie lekarzowi, który określa teraz możliwości dalszego postępowania. Na razie nadal mowa głównie o leczeniu chirurgicznym.

Po drugie, dzięki zaangażowaniu i różnego rodzaju pomocy wielu osób znaleźliśmy się na dobrej drodze do rozwiązania problemu transportowego. W nasze ręce trafił używany pojazd. To samochód sprzed kilkunastu lat, lecz dobrze utrzymany. Między innymi dzięki Waszej pomocy spłaciliśmy go w części; trwają prace związane z przeglądem, konserwacją i koniecznymi wymianami.
Od tego czasu z powodu zwykłych, codziennych perturbacji zdrowotnych nie wyprawiliśmy się na żadną daleką wyprawę, ale pojazd ułatwił nam już wizyty u lekarza i załatwienie istotnych spraw, a nawet odbyliśmy dwa popołudniowe spacery w okolicy Bielska-Białej.

AKTUALIZACJA: 21 października 2019 roku

5 lipca bieżącego roku mieliśmy poważny wypadek samochodowy. Choć na szczęście wyszliśmy z niego żywi i nie było ani winnych ani poszkodowanych, to całkowitemu zniszczeniu uległ nasz poczciwy, stary samochód (nie było już czego naprawiać), który nie tylko woził nas do lekarzy w odległych miastach, nie tylko osobie z moimi kłopotami zdrowotnymi ułatwiał załatwianie codziennych spraw, ale także –  kiedy organizm na to pozwalał – przez długie lata zabierał nas w miejsca, które kochamy. Od tego czasu, czyli od prawie czterech miesięcy jestem praktycznie uwięziony w domu i ani razu nie dotarliśmy całą trójką w góry. To było pierwsze takie lato od chyba dwudziestu lat; teraz bezsilnie obserwujemy, jak umyka nam jesień. Jestem oczywiście sprawny pod względem ruchowym, ale brak niezależnego środka lokomocji w połączeniu z uwarunkowanymi zdrowotnie niedogodnościami "logistycznymi" (o jakich nie da się pisać na forum publicznym) okazał się zaskakująco trudną do przezwyciężania na co dzień przeszkodą.
Między innymi dlatego końcem sierpnia wznowiliśmy tu zbiórkę. Doszedł nowy, konkretny cel, czyli używane auto, które w naszym przypadku nie jest zwykłym przedmiotem, środkiem lokomocji, lecz przepustką do dalszego leczenia i do świata gór, które znaczą dla mnie więcej niż jakakolwiek szpitalna terapia.

Po wznowieniu tej zbiórki spotkaliśmy się z pytaniami dotyczącymi jej zasadności – w związku z tym oświadczamy, co następuje:
Istotnie, noszące nasze nazwisko osoby są właścicielami jednych z większych w mieście i regionie salonów samochodowych. Mimo że jedna z tych osób nadal pomaga nam pokrywać część podstawowych, codziennych wydatków, to w ogóle nie wspierają nas w leczeniu (wszystko sami koordynujemy i finansujemy z własnej kieszeni, między innymi dzięki tej zbiórce), zaś po wypadku (o którym wspomniane osoby oczywiście wiedzą), w żaden, nawet symboliczny sposób nie pomogły i nie pomagają w zdobyciu kolejnego pojazdu. Jesteśmy jednak dorośli, żyjemy samodzielnie, a one nie są nam nic winne.
Zresztą po tym, jak w lutym 2017 roku te noszące nasze nazwisko osoby uwikłały się w (coraz szerzej znaną) sprawę o charakterze kryminalnym, zwyczajnie boimy się ich. Nigdy nie zaakceptujemy bezmyślnego okrucieństwa i brutalnej fizycznej przemocy – zdecydowanie potępiamy takie metody działania i odcinamy się od nich. To upiorna historia, w którą do dziś trudno nam uwierzyć.

Mimo utrzymywania się części dolegliwości, późną wiosną 2019 roku, gdy jeszcze mieliśmy auto, zacząłem między innymi nieśmiało wracać w lekko pofałdowany teren. Najpierw w niewysokie, pobliskie pagórki. Przez chwilę poczułem się szczęśliwy. Łudziliśmy się, iż dolegliwości są jeszcze naturalnymi skutkami ciężkiej, styczniowej operacji. Chwytałem się nadziei, że jednak wrócę do zdrowia i że już końcem lata znowu wepnę się do liny.
Niestety, w kolejnych miesiącach stało się jasne, że (patrz: niżej) zabieg w Warszawie rozwiązał tylko połowę problemów. Zaś w sierpniu dwóch doświadczonych chirurgów (jeden z Warszawy, drugi z Krakowa) zupełnie niezależnie od siebie postawiło całkiem nowe, pesymistyczne rozpoznanie.
W związku z tym 12 września 2019 roku poddano mnie rezonansowi magnetycznemu, który potwierdził obecność dalszego, niezdiagnozowanego wcześniej uszkodzenia.
16 października 2019 roku w Warszawie zostałem skonsultowany przez wybitnego profesora chirurgii oraz przeszedłem specjalistyczne badanie wykonane przez drugiego profesora, cenionego diagnostę. Dowiedzieliśmy się, że wady wrodzone dotyczące budowy układu pokarmowego (w świetle wyników styczniowego badania z czymś takim mamy do czynienia) posiadają często złożony charakter. Obaj specjaliści wydali zalecenia ukierunkowujące dalszą diagnostykę.
Najbardziej wstrząsnęła nami informacja, że w Polsce tych uszkodzeń być może nie da się zoperować. Z dnia na dzień zostaliśmy więc bez żadnego realnego scenariusza na przyszłość.

Dzisiaj, to jest dnia 21 października 2019 roku, rozpoczynamy poszukiwania lekarzy (jeśli będzie trzeba, także poza granicami kraju), którzy potrafiliby dokończyć leczenie. Nie przerywamy też diagnostyki.
Nic się nie zmieniło: każdy, dosłownie każdy dzień to walka z chorym organizmem.

Od połowy 2017 roku do końca sierpnia 2019 zebraliśmy dzięki tej stronie dokładnie 12 520 złotych. Służyły one do pokrywania bieżących kosztów leczenia, pozwoliły na wyjazdy do miast, w których to leczenie (także operacyjne) było prowadzone, służyły do opłacania rehabilitacji po zabiegu, a także, co ważne, pomagały nam po prostu wiązać koniec z końcem.

Środki gromadzone teraz, czyli od sierpnia 2019 przeznaczamy na trzy cele:

– Dalsza diagnostyka i, miejmy nadzieję, terapia. Tylko ostatni wyjazd do stolicy kosztował kilkaset złotych (dotarłem tam dzięki pomocy zmotoryzowanego Przyjaciela). Po ostatnich, niepokojących wiadomościach nie potrafimy nawet w przybliżeniu oszacować przyszłych wydatków.

 – Zakup używanego samochodu, którego brak w sytuacji przedłużającej się choroby już zupełnie zdezorganizował nasze życie.

 – Przetrwanie kolejnych miesięcy.


AKTUALIZACJA: 20 sierpnia 2019 roku

W ciągu ostatniego półtora miesiąca miały miejsce nowe, dramatyczne zdarzenia, o których trudno teraz pisać i które po raz kolejny zmieniły naszą sytuację, więc poniższy opis w pewnej mierze stracił na aktualności.
Jesteśmy zmęczeni, przerażeni i jeszcze bardziej prosimy o pomoc.


AKTUALIZACJA: 16 marca 2019 roku

Kilka lat temu zacząłem zmagać się z uciążliwą i nietypową chorobą, która wywróciła do góry nogami życie moje i moich bliskich.
W 2016 roku problemy zdrowotne znacznie nasiliły się.

Od 2017 roku kolejne badania dają coraz dokładniejszy obraz sytuacji.
W czerwcu 2018 w szpitalu klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu przebyłem pierwszy zabieg operacyjny – służył on celom diagnostycznym.

Chociaż w 2014 roku musiałem przerwać działalność sportową (taternictwo jaskiniowe), do mniej więcej połowy 2018 roku udawało się nam zabierać dziecko na spacerowe wypady w góry nieco odleglejsze niż nasze Beskidy. Nie poddawaliśmy się: wbrew wszystkiemu, jeszcze nawet 25 lipca 2018 wyszliśmy w położony dalej od domu i nieco wyższy teren (choć, niestety, też była to działalność niesportowa, typu rekreacyjnego). Jesienią 2018 dolegliwości ze strony układu pokarmowego prawie zupełnie sparaliżowały moje życie, nie tylko wykluczając z aktywności społecznej i ograniczając tę zawodową, ale już przez większość czasu zamykając w czterech ścianach.
Nieocenione okazały się opieka Małżonki i pomoc Przyjaciół.
Jakiekolwiek wyjazdy – dyktowane często koniecznością badań i konsultacji – odbywały się kosztem głodówki i specjalnej logistyki (później i tak je "odchorowywałem").

Do głównej operacji przygotowywano mnie już w 2018 roku w jednym z dużych szpitali klinicznych kraju. Problem okazał się jednak zbyt złożony i w ostatniej chwili (już po przyjęciu na oddział, dosłownie w wieczór przed wjazdem na blok operacyjny) zabieg odwołano.

Jesienią 2018 roku leczenie przeniosło się do stolicy.

Na przełomie września i października 2018 wznowiliśmy tu zbiórkę środków na kontynuowanie zaawansowanej diagnostyki, a także na bieżące wydatki – by móc dotrwać do następnego etapu.

22 stycznia 2019 przeszedłem ważną, długo oczekiwaną operację w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym im. prof. W. Orłowskiego w Warszawie. Operował mnie wybitny fachowiec, Profesor stojący na czele Oddziału Chirurgii Ogólnej, Onkologicznej i Przewodu Pokarmowego. Nawet tam zabiegu nie dało się wykonać laparoskopowo, lekarze zastosowali metodę klasyczną (otwarli jamę brzuszną). Potwierdziły się dane zgromadzone podczas wcześniejszych badań: jelita były silnie zdeformowane, nie mogły spełniać swej funkcji. Choć pierwotnie rozważano usunięcie całego jelita grubego, mimo wszystko podjęto próbę nieco mniej radykalnej terapii i poddano mnie rozszerzonej hemikolektomii lewostronnej.
Późniejsze badanie histopatologiczne ujawniło m.in. zupełny brak szczególnego typu komórek nerwowych potrzebnych do pracy układu pokarmowego.
W świetle aktualnej wiedzy medycznej prawdopodobnie chodzi o wadę wrodzoną budowy jelit, którą w miarę upływu lat organizm znosi coraz gorzej i która skutkuje postępującymi uszkodzeniami.

Sytuacja po operacji:
Najtrudniejsze były, rzecz jasna, tygodnie bezpośrednio po zabiegu.
Szczęśliwie jedna z dwóch głównych, utrudniających życie dolegliwości na razie ustąpiła. Niestety, niektóre problemy oraz druga z głównych dolegliwości powróciły, momentami wręcz nasilają się – zmagam się z nimi każdego dnia. Podobno w Polsce pacjentów z moją chorobą nie ma wielu. Chirurgom trudno teraz przewidzieć, czy będzie konieczna kolejna operacja. Pewną nadzieję można pokładać w pogłębieniu diagnostyki.
Decydujące znaczenie będą miały kolejne miesiące. Czas pokaże, jakie i jak trwałe będą efekty styczniowej operacji, czy pozostawiona część jelit jest choć trochę lepiej unerwiona, jak układ pokarmowy będzie funkcjonował w zupełnie nowych, stworzonych przez lekarzy warunkach.

Plany na 2019 rok:
O ile nie nastąpią komplikacje i jeśli na przeszkodzie nie staną przedłużające się dolegliwości, zaczyna się dla mnie okres regularnej, specjalistycznej, nierefundowanej przez NFZ rehabilitacji. Środki z dalszej internetowej zbiórki pragnę przeznaczyć w znacznej części na ten właśnie cel.
Są jeszcze koszty codziennego życia. Musimy też liczyć się z wydatkami na dalsze leczenie: ich wielkość będzie zależała od postępów rekonwalescencji i od (niełatwych do przewidzenia) wyników dalszej diagnostyki. Każdy dojazd na kontrole, konsultacje czy badania generuje koszty związane co najmniej z transportem.

Dziękuję wszystkim, którzy do tej pory nam pomogli: za wsparcie finansowe w ostatnich miesiącach, za fachową pomoc medyczną i prawną, za różne spontaniczne gesty, które podnosiły nas na duchu w najbardziej zaskakujących momentach. Dziękuję za wzruszającą życzliwość, która okazywana była nam trojgu z zupełnie niespodziewanych stron. Czasem jeden telefon czy mail daje człowiekowi dobrą energię na kilka tygodni.
Bez Was nie dotarlibyśmy do obecnego etapu leczenia.

Swoją prośbę o dalsze wsparcie formułuję ostrożnie, bo internet i świat poza nim pełne są osób bardziej bezbronnych i bardziej potrzebujących niż ja. Świadomość tego od początku jest dla mnie trudna.

Sebastian

________________________________________________________________________


AGGIORNAMENTO: 22 dicembre 2019

Il 13 dicembre del 2019 la somma delle donazioni ha raggiunto lo scopo prestabilito della raccolta. Grazie al Vostro aiuto siamo riusciti a coprire le spese correnti e quelle legate alla presente tappa della diagnostica e della terapia, nonché comprare una macchina usata che già da oltre un mese agevola enormemente la nostra vita –  non solo facilitando consulti da medici, ma anche mettendoci in contatto diretto con il mondo e con la società.

Non sappiamo che cosa ci porteranno i prossimi dodici mesi, ma nel 2020 entriamo pieni di gratitudine e di speranza.

Grazie di cuore, cari Amici.

Buon Natale e felice Anno Nuovo!


Mi chiamo Sebastian e vivo nella Polonia del sud, a Bielsko-Biała. Ho una richiesta da fare, che mi occorre perarrivare a quel traguardo in grado di farmi superare la fase più critica delle mie cure.

L’inizio della malattia

La battaglia col disordine del mio apparato digerente è iniziata alcuni anni fa e ha completamente capovolto la mia vita e quella dei miei cari. I sintomi si sono aggravati a partire dal 2016 e durante la raccolta dei fondi (dal 2017 al 2019) ho iniziato le cure. Dal 2017, una serie di esami ha svelato un quadro sempre più dettagliato della situazione. Nel luglio 2018, sono stato sottoposto al mio primo intervento chirurgico presso l’ospedale clinico dell’Università di Scienze Mediche di Poznań. Nel 2014 fui costretto a cessare attività sportiva (speleologia e alpinismo). Ma a metà del 2018 ero riuscito ad accompagnare mio figlio a camminare in montagna, quasi sempre a bassa quota, allontanandomi da quelle più vicine a casa. Ancora il 25 luglio 2018 siamo stati nei monti di Tatra. Dalla seconda metà del 2018 i sintomi hanno però paralizzato ancora di più la mia vita – non solo escludendomi dalla sfera sociale e limitando la possibilità dell'attività professionale, ma costringendomi a casa per la maggior parte del tempo. Già nel 2018 ero pronto per il primo intervento chirurgico all’ospedale dell’Università Jagellonica di Cracovia. Ma le mie condizioni, ritenute troppo complicate, ne causarono la cancellazione all’ultimo istante, la sera precedente l’intervento, quando ero già stato ammesso in reparto.

Dall’autunno del 2018 le cure sono state trasferite nella capitale, Varsavia, dove il 22 gennaio 2019 sono stato sottoposto all’importante intervento chirurgico programmato in precedenza presso l’ospedale clinico del Prof. W. Orlowski. Un intervento portato a termine da uno specialista di primo piano, professore a capo del Dipartimento di Chirurgia Generale, Oncologica e dell’Apparato Digerente. Ma anche in questo caso, non riuscendo a portare a termine la procedura con la laparoscopia, i dottori sono stati obbligati a utilizzare il metodo tradizionale, aprendomi l’addome. Grazie ai dati raccolti nel corso degli esami preliminari, era stato confermato quanto fosse gravemente deformato l’intestino, cosa che avrebbe impedito di portare a termine le cure. Tra le altre cose, l’esame di istologia patologica dei campioni rivelò soprattutto l’assenza di cellule nervose speciali, quelle fondamentali per il corretto funzionamento dell’apparato digerente. Alla luce delle attuali conoscenze, i sintomi sono probabilmente dovuti a un difetto congenito dell’apparato digerente e il mio organismo ha ormai grosse difficoltà ad affrontarle, provocando dunque una serie di danni progressivi.  Le settimane più dure sono state quelle che hanno seguito questo intervento, che fino a lì aveva eliminato uno dei due disturbi che inibiscono le normali funzioni vitali. In Polonia, mi è stato detto, ci sono pochissimi pazienti con questo genere di disturbi.

Per oltre due anni ho raccolto i fondi (sulla destra trovate l’elenco dei nominativi di chi ha contribuito) necessaria rendere più accettabile la vita quotidiana della mia famiglia (per potersi prendere cura di me, mia moglie ha infatti dovuto ridurre le ore di lavoro) e soprattutto mi hanno dato accesso alle cure e consentito di affrontare due interventi chirurgici. In Polonia anche le cure negli ospedali pubblici devono passare prima da consulti privati, a pagamento (sia prima che dopo il periodo di permanenza in ospedale). E questo vale anche per molti esami specialistici e la riabilitazione che ho fatto poco dopo il secondo intervento. A questo vanno aggiunti i costi dei viaggi a Cracovia e Poznań, e  ormai da tempo anche a Varsavia, che si trova a 350 km di distanza da dove vivo.

Obbiettivo attuale della raccolta fondi

Siamo nel settembre 2019 e dobbiamo ricominciare la raccolta fondi, per due ragioni fondamentali:

La prima è  che certi sintomi sussistono ancora e in certi periodi si aggravano. Provo ognigiorno ad affrontarli, ma mi è impossibile vivere una vita normale. Nelle ultime settimane due chirurghi specialisti in materia (uno di Cracovia e uno di Varsavia), indipendentemente l’uno dall’altro, hanno emesso una diagnosi preliminare che ha individuato un’ulteriore deformazione dell’apparato digerente. Una decisione a proposito di ulteriori cure verrà presa dopo le verifiche attraverso la risonanza magnetica. (Se occorrerà un altro intervento, il professore di Varsavia si è già espresso in favore e lo farà personalmente.) Vorrei tanto arrivare alla fine di queste lunghissime cure.

La seconda è che nel luglio 2019 siamo rimasti coinvolti in un incidente d’auto: la nostra è andata distrutta. Nelle mie condizioni è difficile viaggiare, soprattutto verso Cracovia o Varsavia. Per noi l’auto non è solo un mezzo di trasporto, ma qualcosa di molto prezioso, un lasciapassare per la libertà di movimento e quindi di guarigione.  

Mi mancano la vita attiva e quella piena professionale. Mi manca uscire di casa. Mi mancano le montagne. Vorrei riuscire a guarire prima che mio figlio, oggi undicenne, diventi grande.

Grazie in anticipo per il Tuo aiuto e il supporto!

Sebastian

Wybierz kwotę


20 
50 
100 
200 
1 000 
Inna
Wpłać teraz
 Bezpieczne płatności online

Komentarze


  • Harnaś Włóczykij - awatar

    Harnaś Włóczykij

    13.12.19
    13.12.19

    Trzymam kciuki...

  • Olgs - awatar

    Olgs

    21.10.19
    21.10.19

    Powodzenia

  • Zdzisława Karczewska - awatar

    Zdzisława Karczewska

    29.08.19
    29.08.19

    Panie Sebastianie. Myślami i sercem jestem z Wami. Życzę przede wszystkim pozytywnej energii w zmierzaniu się z chorobą. Kiedy rzeczywistość zdaje się być bardzo nieprzychylna wtedy najbardziej potrzebujemy niezwykle spokojnych, dobrych myśli i pokory w sercu. Więc tego Panu życzę!

  • kruczek - awatar

    kruczek

    26.05.19
    26.05.19

    jak najwięcej zdrowia i pomyślnej rehabilitacji!

  • Wojciech Urban - awatar

    Wojciech Urban

    18.03.19
    18.03.19

    Życzę zdrowia!

23 327 zł z 23 327 zł (Cel)
Wpłaciło 168 osób
Wpłać teraz
 
Sebastian K. - awatar

Sebastian K.

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 168

Harnaś Włóczykij - awatar
Harnaś Włóczykij
1 607
Harnaś Max - awatar
Harnaś Max
500
Fundacja PaskudoFonia - awatar
Fundacja PaskudoFonia
2 833
Harnasica - awatar
Harnasica
50
andrzejkowo dla Maestra z Harnasiami będąc myślami - awatar
andrzejkowo dla Maestra z Harnasiami będąc myślami
60
Karasie - awatar
Karasie
500
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
57
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
105

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Stwórz swoją
pierwszą zbiórkę

Nie czekaj, weź sprawy w
swoje ręce teraz!

Jak założyć zbiórkę na Pomagam.pl

Pomagam.pl to największy i najpopularniejszy w Polsce serwis do tworzenia internetowych zbiórek pieniężnych. Dzięki Pomagam. pl w łatwy i bezpieczny sposób zbierzesz pieniądze na dowolny cel, np. pokrycie kosztów leczenia, wsparcie znajomych i rodziny w ciężkich chwilach, realizację projektów społecznych, kulturalnych i biznesowych albo spełnianie marzeń.

Krok 1:Obejrzyj krótki film poniżej, który tłumaczy, jak działa Pomagam.pl.

Krok 2:Zbiórkę na Pomagam.pl przygotowujesz i publikujesz samodzielnie. Nie przejmuj się - założenie zbiórki trwa dosłownie kilka chwil i jest prostsze, niż myślisz (zobacz krótki film poniżej).

Krok 3:Dla swojej zbiórki wybierasz adres internetowy, pod którym będzie ona dostępna dla każdego, np. pomagam.pl/nazwazbiorki. Zbieranie pieniędzy polega na zapraszaniu jak największej liczby osób do odwiedzenia tej strony. Pomagam.pl pozwala automatycznie rozesłać zaproszenia e-mailowe, udostępnić zbiórkę na Facebooku, Twitterze itd. Od razu możesz przyjmować wpłaty. Konto do wypłat wskażesz później.

Krok 4:Wszystkie osoby odwiedzające Twoją zbiórkę mogą szybko i bezpiecznie wpłacać na nią pieniądze, np. przy użyciu przelewów internetowych, kart kredytowych, tradycyjnych przelewów bankowych, a nawet na poczcie! Wpłaty księgują się natychmiast. Wszyscy widzą, jaką kwotę udało się już zebrać, i mogą zapraszać do zbiórki kolejne osoby. Dzięki Pomagam.pl udostępnianie zbiórki na Facebooku, Twitterze lub e-mailowo jest niezwykle proste. Zbiórkę odwiedzają i udostępniają kolejne osoby i tak tworzy się efekt kuli śnieżnej.

Krok 5:Pieniądze ze zbiórki możesz wypłacać na konto bankowe w każdej chwili i tak często, jak chcesz. Wypłata pieniędzy trwa na ogół 1 dzień roboczy. Wypłata nie spowoduje zmiany stanu licznika wpłat na stronie Twojej zbiórki. Możesz dalej zbierać pieniądze, a zbiórka będzie trwać aż do momentu, gdy zdecydujesz się ją zamknąć.

Za darmo:Zbiórki opublikowane w dniach 15 kwietnia - 15 lipca zwolnione są z wszelkich opłat! Pomagam.pl pokrywa wszelkie koszty prowadzenia Twojej zbiórki (w tym także opłaty naliczane przez operatorów płatności). 100% zebranej kwoty trafia do Ciebie. #zostanwdomu

Prawda, że proste? To właśnie dlatego dziesiątki tysięcy osób prowadzi już swoje zbiórki na Pomagam.pl. Nie czekaj. Dołącz do nich teraz! Aby założyć zbiórkę, kliknij tutaj lub w przycisk poniżej:

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij