
Witam, mam na imię Weronika i mam 27 lat. Do stycznia ubiegłego roku moje życie nie wyglądało źle. Od 2 lat prowadziłam swoją firmę, która zajmowała się usługami związanymi z aranżacją terenów zielonych, a która od dawna była moim marzeniem. Z każdym kolejnym zleceniem spełniałam się w mojej pasji, którą jest ogrodnictwo. Jednak w styczniu 2016 roku wszystko się zmieniło. Rozpoznano u mnie Stwardnienie Rozsiane i to w postaci silnego rzutu. Od tamtej pory podupadłam na zdrowiu do tego stopnia, że nie jestem już w stanie wykonywać niektórych prac w ogrodzie - zwłaszcza tych siłowych. Kolejne badania tylko to potwierdziły, a wiadomość od lekarza orzecznika, że nie jestem już zdolna do pracy sprawiła, że mój świat wywrócił się do góry nogami. Mimo to, że nie mogę już pracować, nie oznacza niestety, że otrzymam z tego tytułu rentę i będę mogła zrezygnować chociaż częściowo z pracy. Nie - mój wniosek został odrzucony.

Nie chcę jednak i nie mogę się poddać. Jestem aktualnie w programie II linii leczenia i odpukać - jak na razie jestem w stanie jakoś samodzielnie funkcjonować. Udało mi się odłożyć i kupić do pracy niewielki ciągniczek, który jednak wymaga małego remontu i wyposażenia w odpowiedni sprzęt by odciążyć mój organizm oraz równie chory kręgosłup by nie pogłębiać bardziej stadium choroby.

Nie pomaga także fakt, że znalezienie dobrego pracownika, na którego ręce nie musiałabym patrzeć i co chwile poprawiać graniczy z cudem. Banki również postanowili sprzysięgnąć się przeciwko mnie, uznając, że nie posiadam praktycznie żadnej zdolności kredytowej...

Ciężko jest mi prosić o pomoc finansową od Państwa, ale w Was jedyna nadzieja.

Za każdą okazaną pomoc i dobre słowo - Dziękuję z całego serca!
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Anonimowy Darczyńca
jesteś wielka, że próbujesz ..i że chcesz :-) trzymam kciuki po same łokcie!