Dyzio to 4 letni kundelek w typie jamnika. Jego podłużne ciałko i krzywe łapki zdecydowanie dodają mu uroku i wdzięku.
Dyzio musiał niestety opuścić swój dom z powodu wybuchów agresji skierowanych do jednego z domowników. Niestety sytuacja się dramatycznie pogarszała, a przepełnione fundacje nie były w stanie mu pomóc. Podjęłam decyzję o zabraniu go do siebie na dom tymczasowy i znalezieniu mu nowego domu.
Uroczy krzywołapek od momentu zmiany miejsca przebywania nie wykazał ani odrobiny agresji skierowanej do ludzi. Jest wręcz przeciwnie! To typowy domowy kanapowiec, który uwielbia towarzystwo człowieka.
Na drodze do nowego domu stanęła nam jednak przeszkoda, z którą musimy się zmierzyć. Dyzio kompletnie nie rozumie otaczającego go świata, co przejawia się bardzo dużymi problemami behawioralnymi.
Największym problemem jest kompulsywne gryzienie własnych łapek, praktycznie bez przerwy. Do tego zwierzak nie potrafi się wyciszyć ani na chwilę. Na spacerach biegnie jak oszalały, dysząc i piszcząc, nawet załatwia się bardzo stresowo w ciągłym biegu.
Reaguje agresywnie na duże pojazdy takie jak ciężarówki, śmieciarki, autobusy czy tramwaje. Nawet w domu nie jest w stanie odpocząć. Nawet na najmniejszy usłyszany dźwięk podrywa się, drapie w drzwi i szczeka. Szczeka na jadącą windę, na sąsiada wracającego do domu, na panią domu krzątającą się piętro wyżej, na bawiące się za oknem dzieci.
Wyobrażacie sobie życie bez chwili odpoczynku? Dyzio nie śpi, czuwa, szczeka. Ja nie śpię razem z nim. Nawet w tej chwili, pisząc te słowa, Dyzio leży obok mnie gryząc łapki, a ja nie mogę w tej chwili zrobić nic więcej, aby mu pomóc.
Niestety, ale behawioralnie polegliśmy. W takich momentach z Dyziem nie ma kontaktu, nie da się go niczym zająć, ani odwrócić jego uwagi. Kongi, zabawy węchowe, albo ćwiczenia skupiają go zaledwie na parę sekund.
Do tego wszystkiego czasami zdarza mu się również szczekać na przedmioty, które zmieniają swoje miejsce (jak chociażby worek ze śmieciami przygotowany pod drzwiami do wyniesienia), a także nie poznawać dobrze znanych mu ludzi, który wyszli na chwilę do łazienki.
Próbowaliśmy pomóc Dyziowi się wyciszyć. Tutaj spotkała nas kolejna porażka. Nie zareagował na feromony, ziołowe suplementy i tryptofan również nie zadziałały.
Próbowaliśmy otworzyć go na pracę z człowiekiem lekami, niestety Dyzio nie reagował na nic, albo reagował odwrotnie, a jego zachowanie ulegało znaczącemu pogorszeniu.
Na początku grudnia mamy konsultacje u dr. Joanny Irackiej, która jest znanym lekarzem weterynarii specjalizującym się w medycynie behawioralnej. Do tego czasu jednak musimy wykonać kosztowne badanie rezonansem magnetycznym, aby w pełni wykluczyć dolegliwości zdrowotne.
Wiemy, że Dyzio trzy lata temu wpadł pod samochód, co może wiązać się z niezdiagnozowanym do tej pory uszkodzeniem mózgu.
Musimy to wykluczyć badaniem, a przy okazji upewnić się, czy nie ma żadnych zmian wynikających z innych przyczyn.
To naprawdę dobry pies i wierzę, że uda nam się pomóc mu zrozumieć otaczający go świat i nauczyć go, w jaki sposób w nim funkcjonować, nie krzywdząc ani innych ani siebie. Mam nadzieję, że wtedy oczaruje kogoś swoim urokiem i szybko znajdzie spokojny i wspaniały dom. Jednak do czasu pełnej diagnostyki i otworzenia go na pracę behawioralną adopcja nie jest możliwa.
Dyzio od momentu odbioru jest wyłącznie na moim utrzymaniu, jednak obecne koszta stają się zbyt duże, aby udało mi się to samej udźwignąć.
Z zebranych środków opłacone zostanie badanie rezonansem oraz dalsze konsultacje weterynaryjne. Cała pozostała kwota przeznaczona będzie na spotkania z zoopsychologiem i behawiorystą.
Pomożemy krzywołapkowi?
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!