Kot, który płakał, trafił do nas z Dobrzykowic. Z cierpienia, bezsilności i przerażenia smutno zawodził na ogrodzie na jednej z posesji. Lekko, na chwilę, ulotnie siadały na nim muchy. Nie mógł się poruszać przez obolałe nadgnite tylne łapki. Nie mógł nic.
I tak, to możliwe - miał w swoich kocich oczach prawdziwie kocie łzy. I jeśli jest jakiś sens w poezji, to jak w wierszu J. Drozdowskiej, łasił się do nas cekinami kocich oczu, jakby prosząc świat o wybaczenie swojego nagłego zaistnienia.
Kot, który płakał, ma zgniłą jedną z tylnych łapek. Musiał cierpieć długo, skoro zostały z niej już tylko martwe i cuchnące, luźno związane z kośćmi tkanki. Wśród nich - jak wyrzut sumienia, że kota nie dostrzeżono wcześniej - wystają porozrywane mięśnie, ścięgna i nerwy. Bolało. Długo, intensywnie, beznadziejnie. Zanim ból nie ustąpił rozkładowi, która jest częścią umierania.
Druga łapka kota, który płakał, jest w lepszym stanie. Jest tylko trochę nadgnita i raczej z wierzchu. Ale niestety kot jest w złej formie ogólnej - wychudzony, odwodniony, w stanie silnego stanu zapalnego. Odzwierciedlają to fatalne wyniki badań jego krwi. Kiedy ciało za życia, przy pełnej świadomości, gnije kawałek po kawałku zawsze jest także ryzyko sepsy. Ona zabija szybko, sprawnie i z uporem godnym lepszych rzeczy.
NIE PODDAJEMY SIĘ, RATUJEMY JEGO ŻYCIE I JEGO ŁAPKI. W TEJ GORZEJ MARTWICA ROZCIĄGA SIĘ AŻ DO PODUDZIA. POMÓŻ, NIE BĄDŹ OBOJĘTNY. KOTA, KTÓRY PŁAKAŁ MOŻESZ WESPRZEĆ NA TEJ ZBIÓRCE.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Inka
Dużo zdrówka ❤️