
Błagam o pomoc – mogę stracić dach nad głową dla mojej rodziny
Nigdy nie myślałem, że przyjdzie mi pisać coś takiego. Zawsze byłem tym, który pomagał innym – bez oczekiwań, bez pytań, po prostu z potrzeby serca. Wierzyłem, że jeśli ktoś jest w trudnej sytuacji, nie wolno mu odwracać pleców.
Dziś sam jestem w takim miejscu, że nie mam już siły walczyć sam. Grozi mi i mojej rodzinie utratą mieszkania – naszego jedynego domu. Miejsca, gdzie wychowują się nasze dzieci. Komornik już wszczął egzekucję, a licytacja może się odbyć w każdej chwili.
Zadłużenie, które mnie dopadło, sięgnęło 210 000 zł. Nie uciekam od odpowiedzialności – zrobiłem, co mogłem. Dzięki ciężkiej pracy i wyrzeczeniom udało mi się spłacić już około 80 000 zł. Zostało jeszcze ok. 130 000 zł, które muszę jak najszybciej spłacić, żeby uratować dach nad głową mojej rodziny.
Szukałem ratunku. Prosiłem sąd o kompromis, o wstrzymanie egzekucji. Niestety – nie zgodzono się ani na zawieszenie licytacji, ani na upadłość konsumencką. Mimo że wykazuję dobrą wolę, mimo że już część długu została spłacona – nikt nie dał mi drugiej szansy.
Dlatego zwracam się do Was – ludzi, którzy wierzą w empatię i ludzką solidarność. Proszę o pomoc. Nie dla siebie – dla mojej rodziny. Dla dzieci, które nie powinny płacić za błędy dorosłych.
Każda złotówka się liczy. Każde udostępnienie może uratować nas przed tragedią. Wiem, że proszę o wiele. Ale wiem też, że są jeszcze ludzie, którzy potrafią pomóc, kiedy ktoś naprawdę tego potrzebuje.
Z całego serca – dziękuję.
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!