
Są takie chwile, kiedy człowiek patrzy na zwierzę, które kocha i ma ochotę krzyczeć z bezsilności: DLACZEGO ZNOWU ON?
Dlaczego właśnie ten, który już tyle przeszedł?; który już raz wygrał walkę o życie?; któremu los już zabrał tak wiele? Dziś zadajemy sobie te pytania, patrząc na Tuptusia i Gienia.


Dwa koty to dwie zupełnie różne historie – dwa życia naznaczone cierpieniem. I teraz znowu kolejna walka.
Toksoplazmoza i FIP. Słowa, których żaden opiekun zwierzęcia nie chce usłyszeć.
________________________________________
Tuptuś walczy właściwie od dnia, w którym przyszedł na świat...
Trafił pod naszą opiekę jako dwutygodniowe maleństwo. Miał przed sobą całe życie.
Dziś ma 12 lat. Byliśmy przy nim, kiedy chorował i potrzebował pomocy. Walczyliśmy o niego , nie patrząc na nic. A Tuptuś bardzo szybko przekonał się, że życie nie zawsze jest sprawiedliwe. Przechorował panleukopenię. Przeżył. Ale choroba zostawiła po sobie ślad na całe jego życie — ataksję i porażenie zwieracza pęcherza moczowego.
Mimo tego Tuptuś się nie poddał. Nauczył się żyć ze swoją niepełnosprawnością i funkcjonować w świecie, który od samego początku stawiał przed nim przeszkody.
Był przy nas przez kolejne lata. A my byliśmy przy nim. I naprawdę wierzyliśmy, że swoje już wycierpiał.
Jak bardzo się myliliśmy...
________________________________________
Gienio nie widzi. Ale wie, jak wygląda miłość.
Trafił do nas jako dorosły kot. Jest z nami zaledwie półtora roku. Nie znamy każdej chwili jego wcześniejszego życia. Wiemy jednak, że ono również go nie oszczędzało. Po przebytym kocim katarze Gienio stracił obie gałki oczne. Został niewidomym kotem. Można powiedzieć, że nie zobaczył już swojego nowego domu. Nie zobaczył ludzi, którzy go pokochali i miejsca, w którym czuł się bezpiecznie. Ale to wszystko poczuł. Poznał nasze głosy, nasz dotyk i zapach swojego domu. Nauczył się poruszać bez wzroku. Nauczył się ufać. Zrozumiał , że ręka człowieka może głaskać, pomagać i chronić. I kiedy patrzyliśmy, jak sobie radzi, myśleliśmy, że jest dobrze i Gieniu jest bezpieczny.
________________________________________
Ale los postanowił uderzyć jeszcze raz.
Dzisiaj obaj znowu są chorzy. Tuptuś i Gienio walczą z FIP-em. U Tuptusia aktywna jest również toxoplazmoza.
Tuptuś:



Gienio:




Kolejne wizyty, badania, leki , kontrole … i wszechogarniający strach.
I rachunki, które rosną szybciej, niż jesteśmy w stanie je opłacać.
Patrzymy na dwa schorowane kocie ciała i zastanawiamy się: Ile cierpienia może znieść jeden kot? Czy naprawdę Tuptusiowi było mało panleukopenii, ataksji i problemów z pęcherzem? Czy Gienio nie oddał już losowi wystarczająco dużo, kiedy stracił obie gałki oczne? Czy naprawdę nie zasłużyli już po prostu na spokojne życie?



Najgorsza jest bezsilność. Koty nie wiedzą, ile kosztuje leczenie i że to pieniądze mogą zdecydować o tym, jak długo będziemy mogli walczyć.
One chcą żyć. Nie chcemy, żeby pieniądze zdecydowały za nas. Dlatego chowamy dumę do kieszeni i prosimy Was o pomoc.
Tuptuś i Gienio proszą tylko o jedno — o jeszcze jedną szansę.
Nie pozwólcie nam przegrać tej walki.
Pomóżcie Tuptusiowi i Gieniowi zostać z nami.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!