






Nie jesteśmy kocią fundacją, nie mamy kociarni, ale nie odmawiamy pomocy kotom, gdy ich stan jest tragiczny. O taką pomoc poprosiły Dorota I Ania dla kota po wypadku. Tylko one zauważyły leżącego na ulicy kota w tragicznym stanie. Badania wykazały złamany ogon tuż przy kręgosłupie oraz złamany kieł, co sprawiło, że z bólu kot nie mógł jeść. 
Nie licząc się z kosztami ruszyliśmy z pomocą. Niestety koszty są dość wysokie jak dla naszej malutkiej fundacji. Ubiegły rok zakończyliśmy z długiem rzędu 16 tyś. Bardzo prosimy o pomoc w opłaceniu faktur za leczenie tego kotka, żebyśmy mogli dalej pomagać kolejnym zwierzętom.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!