Rozalka razem z rodzeństwem została urodzona przez wiejską kotkę w ciemnej piwnicy w czerwcu 2020 roku. Na trzecie urodziny los zgotował jej potworny prezent - śmiertelną chorobę, z powodu której jeden z jej braci stracił już życie jako kilkumiesięczne kocię. Dla niego niestety nie było nadziei - serduszko zatrzymało się zanim udało się zdobyć lek...
W środę 14 czerwca wieczorem zauważyłam że Rozalka słabiej się czuje - nie miała apetytu i była apatyczna. Następnego dnia na wizycie u weterynarza dostała antybiotyk, leki przeciwgorączkowe, maść na apetyt i kroplówkę. Szybko poczuła się lepiej, jednak apetyt nie wracał...
Na kolejnej wizycie, w piątek 16 czerwca kicia miała już tylko stan podgorączkowy i była znacznie bardziej energiczna. Dostała leki do podawania przez weekend, jednak zarówno panią weterynarz jak i mnie niepokoiło to, że kotka nadal nie je, jednak była nadzieja że niedługo apetyt wróci.
Weekend okazał się dramatyczny - apetyt nie powrócił, za to powróciła gorączka i to znacznie wyższa niż poprzednio - właściwie nie spadała poniżej 40 stopni mimo tego, że Rozalka ciągle dostawała leki przeciwgorączkowe i antybiotyk. W tym momencie już obawiałam się, że to jednak zapalenie otrzewnej, dlatego starałam się zorientować jak zdobyć lek, który jest trudno dostępny i drogi, jednak jest on jedyną nadzieją dla kotów z zapaleniem otrzewnej.
Poniedziałek był najbardziej tragicznym dniem od początku choroby - pojawił się oczopląs, a krótko później problemy z utrzymaniem równowagi, kicia przewracała się na prawą stronę. Tego samego dnia, oczekując na wyniki badań krwi, udało mi się zdobyć i podac pierwszą dawkę leku na zapalenie otrzewnej. Umierająca kicia po dłuższej chwili sama skorzystała z kuwety, zjadła odrobinę mokrej karmy zmieszanej z wodą a nawet się umyła, czego nie robiła od piątku. Dziś (23.06) jesteśmy już po czwartej dawce leku - gorączka spadła, oczopląs się nie powtórzył, kicia nadal chodzi niepewnie, na zesztywniałych łapkach i ma problemy z równowagą, jednak nie przewraca się na prawą stronę. Co najważniejsze - od podania pierwszej dawki nie obserwuję pogorszenia, a choroba postępowała u niej błyskawicznie.
I tu pojawia się problem finansowy - fiolka 7ml leku to koszt w granicach 400-500 zł. Przy postaci neurologicznej zapalenia otrzewnej dawki są znacznie większe niż w "zwykłym" przebiegu choroby i taka fiolka wystarcza nam na 3,5 dnia, podczas gdy leczenie musi trwać conajmniej 84 dni i w jego trakcie dawka prawdopodobnie jeszcze się zwiększy. Do tego dochodzą koszty badań oraz leków i suplementów wspomagających Rozalkę w rekonwalescencji.
Proszę o pomoc nie tylko w imieniu Rozalki, ale także w imieniu jej brata Pimpka oraz przybranego rodzeństwa - Marysi i Stefana. Pimpek najgorzej z całej trójki reaguje na chorobę siostry - jest bardzo smutny i niewiele je. Brakuje mu jego ulubionej towarzyszki zabaw 💔
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!