
Jaś ma niecały miesiąc, a większość swojego życia spędził w szpitalu.
Ciąża przebiegała prawidłowo, a wszystkie badania potwierdzały, że Jaś rozwija się dobrze. Problemy zaczęły się podczas porodu. Poród siłami natury trwał 14 godzin, a lekarze ostatecznie użyli przyssawki. Nie uwzględnili jednak, że Jaś był owinięty pępowiną. Owinięcie oraz użycie przyssawki doprowadziły do niedotlenienia i powstania krwiaka na głowie.
Zamiast cieszyć się z narodzin syna, patrzyliśmy, jak jest pilnie transportowany na wojewódzki oddział intensywnej terapii. Mama Jasia nie mogła nawet poczuć jego oddechu na swojej piersi.
Przez kolejne dni Jaś walczył o życie. Miał pęknięte płuco, krwiak powstały podczas porodu i nie oddychał samodzielnie. Mogliśmy tylko czekać i mieć nadzieję… Był to najstraszniejszy tydzień w naszym życiu – przed każdym spotkaniem z lekarzem obawialiśmy się najgorszego.

Dzięki opiece w szpitalu wojewódzkim po tygodniu Jaś po raz pierwszy przekroczył próg domu. Mieliśmy nadzieję, że najgorsze jest już za nami. Wkrótce jednak syn zaczął nieustannie płakać. Próbowaliśmy wszystkiego, korzystaliśmy z rad rodziny i specjalistów. Gdy kolejny dzień nie mógł spać, ponownie zabraliśmy go do szpitala.
Jaś został niemal natychmiast hospitalizowany. Lekarze przekazali nam informację, której najbardziej się baliśmy – skutki niedotlenienia są bardziej rozległe, niż wcześniej przypuszczano. Aby nasz syn miał szansę na powrót do zdrowia, musi NATYCHMIAST rozpocząć rehabilitację fizjoterapeutyczną. Gdyby był dwa tygodnie starszy, lekarze nie mogliby zagwarantować poprawy po rehabilitacji w stopniu w którym jest ona teraz możliwa.
Rozpoczął się wyścig z czasem – ciągłe badania, wizyty, szpitale. Walczymy o to, aby Jaś mógł mieć szczęśliwe, beztroskie dzieciństwo.

Lekarze potwierdzili, że obecny stan Jasia wynika ze sposobu przeprowadzenia porodu! Gdyby w szpitalu prawidłowo rozpoznano owinięcie pępowiną i wykonano cesarskie cięcie, Jaś byłby teraz z mamą w domu. Zamiast tego większość swojego dotychczasowego życia spędził w szpitalu, a jego mama doświadczyła ogromnego cierpienia fizycznego i psychicznego.
Skontaktowaliśmy się już z prawnikiem, który podejmie się naszej sprawy. Będziemy dochodzić swoich praw i udowadniać błąd szpitala. Nie poprawi to jednak stanu naszego syna. Oddalibyśmy wszystko, aby tylko był zdrowy. Postępowanie najprawdopodobniej potrwa latami. Jaś nie ma tych lat!
Lekarze jasno wskazują, że Jasia czeka długotrwała rehabilitacja. Na razie nie są w stanie ocenić, czy potrwa pół roku, czy rok. Obecnie odbywa cztery wizyty u fizjoterapeutów tygodniowo, które kosztują łącznie około 1600 zł. Do tego dochodzą konsultacje lekarskie i badania. Rehabilitację trzeba rozpocząć jak najszybciej i prowadzić ją regularnie.

Przez pewien czas możemy finansować leczenie z własnych oszczędności, jednak ciągłe wizyty, badania i diagnozy sprawiają, że środki znikają znacznie szybciej, niż się spodziewaliśmy. Wiemy, że sami długo sobie nie poradzimy. Rozważamy sprzedaż rzeczy, bez których możemy się obejść, ale ostatnie wydarzenia pokazały, że koszty przekraczają nasze możliwości. Wkrótce wyczerpią się również oszczędności naszych bliskich.
Przerwa w leczeniu może stanowić różnicę pomiędzy pełnym powrotem do zdrowia a stałą niepełnosprawnością. Nie chcemy, aby brak pieniędzy zmusił nas do odwołania choćby jednej wizyty. Staramy się zdobyć finansowanie na przyszłość, ale jest to czasochłonne i bardziej skomplikowane, niż zakładaliśmy.
Dlatego prosimy Państwa o pomoc. Nawet najmniejsza wpłata pomoże opłacić kolejną rehabilitację, konsultację lub badanie oraz zapewnić ciągłość leczenia. Na tym etapie liczą się dni i godziny. Nie chcemy żyć z myślą, że jedna przełożona wizyta wpłynęła na całe życie naszego jedynego dziecka.
Będziemy wdzięczni za każdą wpłatę i udostępnienie zbiórki. O postępach w leczeniu będziemy Państwa na bieżąco informować.
Jasiu, walcz! ❤️
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Dorota
Jasieńku zdrowia dla Ciebie i samych już dobrych doswiadczeń. Rodzice - siły Wam życzę. I nieustającego wzajemnego wsparcia.
Marlena Gosik
Powodzenia maluszku!🫶
Anonimowy Darczyńca
❤️
Michalina
Bądź dzielny dzidziusiu!
Czop Czop
❤️🩹 dużo siły dla rodziców i Jasia