
15 sierpnia jadąc zawieźć karmę dla kotów byłam uczestniczką kolizji, tzn.: gdy stałam na światłach w tył naszego samochodu wjechał inny kierowca. Uderzenie było na tyle silne, że pogięła się oprócz zderzaka cała podłoga bagażnika, na miejscu była policja, pogotowie i straż pożarna. Ja na szczęście jestem głównie poobijana, jeszcze na lekach przeciwbólowych ze wzgędu na kręgosłup.
Dzisiaj t.j. 24 sierpnia zadzwoniła pani z PZU, w którym był ubezpieczony sprawca, że uszkodzenia samochodu są na tyle duże, że po oględzinach uznali szkodę całkowitą, która została wyceniona za 7400zł. Po rozmowie z mechanikami wiem, że za tą kwotę nie da się naprawić samochodu i zalecają jego zezłomowanie. Co za tym idzie zostajemy bez samochodu, a za kwotę z ubezpieczenia nie kupimy nic bezpiecznego i sprawdzonego, w związku z czym ośmielamy się założyć kolejną zbiórkę, może uda się coś dozbierać aby zapewnić stałą mobilność i w każdej chwili tranport naszych podopiecznych.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!