Dzień dobry,
jestem 33 latkiem, który niestety potrzebuje pomocy.
Jest mi niesamowicie głupio prosić o pomoc, bo mimo tego, że toczyłem swoją wewnętrzną walkę przez tyle lat, to udzielam się charytatywnie, czy to organizując zbiórki, czy to pomagając lokalnej społeczności, zwierzętom, czy też poprzez przynależność do Ochotniczej Straży Pożarnej. Ta ostatnia była moją niesamowitą pasją, niestety od kilku lat, ze względu na kiepski stan zdrowia nie jestem w stanie czynnie uczestniczyć w życiu jednostki, choć bardzo by mi na tym zależało.
Od małego zmagam się z ADHD oraz stanami lękowymi i depresyjnymi. Ostatnio zdiagnozowano u mnie dosyć rozwiniętą nerwicę lękową ze stanami depresyjnymi. Przez prawie 20 lat życia jakoś udawało mi się funkcjonować, choć już wtedy zawalałem wiele spraw, miałem czasem tragiczne dni, a nie byłem w stanie tego nazwać, aby być w stanie poszukać pomocy wśród rodziny. Z resztą te kilkanaście lat temu świadomość dotycząca zdrowia psychicznego w Polsce była bardzo mała. Gdy około 8 lat temu w końcu zebrałem się żeby udać się do specjalisty, to niestety trafiałem ciągle na nieodpowiednich lekarzy, którzy nie byli w stanie mi dobrać odpowiednich leków, czy poprawnie mnie zdiagnozować. W końcu kilka miesięcy temu udało mi się trafić na lekarza, który wręcz był przerażony moją sytuacją i nie mógł zrozumieć jak poprzedni lekarze nie byli w stanie u mnie zdiagnozować tak zaawansowanej nerwicy lękowej.
Od kilku lat próbowałem się zebrać żeby założyć taką zbiórkę, ale duma mi nie pozwalała na to. Niestety doszedłem do takiego momentu, że nie jestem w stanie funkcjonować w związku ze stresem, który mi towarzyszy, a w głównej mierze spowodowane są one moją nieciekawą sytuacją finansową. Same wizyty u psychiatry to 350zł jednorazowo, na NFZ nie ma co liczyć, a leki to kolejne kilkaset złotych miesięcznie. Moje życie od kilku lat wygląda w następujący sposób: nowa praca przez kilka miesięcy (zazwyczaj mniej niż pół roku) będąca nowym bodźcem, który był w stanie mnie zmotywować, po kilku miesiącach uświadomienie sobie tego, że mimo, iż pracuje, to długów nie ubywa, różnego rodzaju zajęcia komornicze, kilkadziesiąt telefonów dziennie - to prowadzi do nasilenia się lęków i stanów depresyjnych i ląduję w łóżku zapłakany pod kołdrą na kolejne pół roku. W tym czasie oczywiście zobowiązania rosną, zdrowie dostaje "po tyłku", bo brak ruchu, brak świeżego powierza i kompulsywne objadanie się pogarszają ogólny stan zdrowia. Ja nie mam dużych wymagań od życia, chciałbym po prostu nie mieć zobowiązań i pracować jak normalny człowiek. Potrzeby mam na tyle małe, że nawet z minimalnej krajowej byłbym w stanie godnie funkcjonować, gdyby nie dobijające mnie zobowiązania.
Chciałbym też dodać, że nie jestem pasożytem, zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którzy pomocy potrzebują bardziej niż ja, natomiast ja nie chce nic za darmo. Jestem w stanie się zadeklarować, że jak już spłacę wszystkie moje zobowiązania i będę pracował jak normalny człowiek, to będę w stanie przeznaczyć nawet 500zł miesięcznie na dowolne zbiórki, czy schroniska. Tak, aby Państwa potencjalna pomoc zwróciła się z nawiązką. Po spłaceniu wszystkich długów marzy mi się, abym przeznaczał przynajmniej 500zł miesięcznie na cele, które wymieniłem powyżej, najchętniej lokalne schronisko dla bezdomnych zwierząt.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!