Grupa ludzi siedzących przy stole, prowadzących dyskusję.

Ppłk w niebezpieczeństwie

39 700 zł  z 120 000 zł (Cel)
Wpłaciło 219 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Aleksandra Czwojdrak - awatar

Aleksandra Czwojdrak

Organizator zbiórki

Nazywam się Aleksandra Czwojdrak. W sierpniu 2025 roku na portalu X natknęłam się na podpułkownika Afg. Sił Powietrznych. Zainteresowały mnie jego profesjonalne komentarze o bieżącej sytuacji międzynarodowej. Ze zdumieniem dowiedziałam się, że przebywa on wciąż na terenie swojego kraju. Wiedziałam, jaki reżim sprawuje tam obecnie władzę i że przebywanie tam jest skrajnie niebezpieczne dla sojuszników NATO. Ppłk powinien był zostać ewakuowany w sierpniu 2021 roku, gdy siły NATO wycofywały się z jego kraju, niestety odbyło się to tak bezładnie, że dziesiątki tysięcy sojuszników porzucono na pastwę reżimu, a zabrano wiele osób na fałszywych papierach.

Ppłk więc od sierpnia 2021 roku codziennie ociera się o śmierć. Pozbawiono go domu i wszystkiego, co miał. Udokumentowane są przypadki okaleczania dzieci, których rodzice byli zatrudnieni przez poprzednie władze kraju, zagrożeni są więc też jego bliscy. Dwaj jego bracia, też oficerowie Sił Powietrznych, posmakowali już tortur w lochach reżimu, chciano wymusić na nich wydanie brata. Zachowali milczenie. Zastraszany był wiekowy ojciec, funkcjonariusze bezpieki pobili mamę.

Ppłk ma formalnie prawo do azylu w 3 krajach anglosaskich, z których oficerami blisko współpracował podczas wojny z terrorem. Niestety długotrwałe i mozolne procedury imigracyjne nie przynosiły efektu, jego wnioski były bezpodstawnie odrzucane bez powodu, mimo że rekomendowali go weterani, którzy służyli razem z nim.

We wrześniu 2026 roku sytuacja się zmieniła. Brytyjskie MON przyjrzało się jego sprawie, dają zielone światło. Aby uzyskać wizy brytyjskie  dla siebie i najbliższych, ppłk musi dotrzeć do najbliższego punktu wizowego i formalnie złożyć dokumenty. Takiego ośrodka nie ma w jego kraju. Wizy dla Afg***ków do „krajów trzecich” kosztują krocie, najtańsze 2000-2500 USD za jedną. Brytyjczycy wcześniej finansowali ewakuację afg. sojuszników, niestety przestali to robić.

Przez ostatni rok dbaliśmy o podst. potrzeby tej rodziny (liczy ona 15 osób: oprócz niego, jego żony i 2 dzieci są to rodzice, 2 młodsi bracia z rodzinami oraz 2 młodsze siostry). Teraz stoimy przed zadaniem zebrania pieniędzy na ewakuację.

Brytyjski program dla afg. sojuszników NATO umożliwia ewakuację zagrożonych członków rodziny, ppłk planuje więc wywieźć oprócz żony i dzieci także najmłodszą siostrę — swoją wychowanicę, która pod władzą obecnego reżimu żyłaby w nieustannym zagrożeniu — oraz oboje rodziców. Trzeba więc zebrać pieniądze na 7 wiz do „kraju trzeciego” i podróż.

Ponieważ sytuacja jest podbramkowa i każdy dzień to igranie z ogniem, nasz kolega postanowił ewakuować się wpierw sam wraz z 13-letnim synem, a gdy będzie już wolny i bezpieczny, będzie mu łatwiej organizować ratunek dla córeczki, żony, siostry i rodziców.

Prócz gromadzenia środków na pilną ewakuację, musimy nadal dbać o to, by rodzina mogła po prostu przeżyć — mieć co jeść i gdzie się ukryć, a w razie pilnej potrzeby skorzystać z pomocy medycznej.

Gorąco proszę o dołączenie do wsparcia dla ppłk i jego rodziny, o umożliwienie mu przetrwania do dnia, gdy będzie mógł znów żyć jako wolny człowiek.

Walczył o to, aby jego ojczyzna była wolna i demokratyczna — ale zarazem walczył o wyzwolenie naszego świata od terroryzmu. To sojusznik i przyjaciel, prawy i odważny człowiek. Na początku sierpnia, gdy brytyjskie MON odezwało się do niego bezpośrednio po raz pierwszy, prosząc o dodatkowe dokumenty, wzruszony napisał do mnie:

„Proszę, poinformuj o tym wszystkich naszych przyjaciół, którzy mnie wspierają: Jeśli nastanie kiedyś czas, że Polska będzie mnie potrzebować, stanę i będę walczył za Polskę. Uczyniliście mnie swoim wielkim dłużnikiem. Nigdy nie zapomnę dobroci i wsparcia, które mi okazaliście. Dla mnie to już nie tylko kwestia zasad, ale stało się to czymś głęboko osobistym. Mam wielkie szczęście, że przy mnie stoicie.”

Okażmy serce jemu i jego bliskim. Nawet drobna suma jest dla nich na wagę złota i dosłownie na wagę życia.

***

Ppłk poprosił mnie o pomoc. Upoważnił do zorganizowania zbiórki, udostępnił wszystkie potrzebne materiały o sobie: dokumenty, zdjęcia, listy z rekomendacjami, wywiady, jakie przeprowadzili z nim zachodni dziennikarze. Jestem z nim w stałym kontakcie. Skontaktował mnie też z osobami z Zachodu, które znają go osobiście, aby dodatkowo potwierdziły autentyczność jego osoby i trudnego położenia. Każdy chętny może z nim rozmawiać osobiście (kontakt mogę podać prywatnie).

Poniżej zamieszczam więcej informacji i screeny niektórych materiałów, w razie życzenia służę dodatkowymi. Zamazałam dane osobowe podpułkownika, nie podaję ich też w opisie zbiórki (unikam nawet nazwy kraju) ze względu na zagrożenie — przedstawiciele reżimu śledzą aktywność w sieci dotyczącą ich kraju, nie chcę naprowadzać ich na jego ślad. Chętnym udostępnię wszelkie dane.

***

Więcej o osobie ppłk i jego obecnym położeniu 

Jako ppłk Afg. Sił Powietrznych służył w afg. armii w okresie wojny NATO z al-Kaidą, ISIS i innymi terrorystami, blisko współpracował z siłami powietrznymi NATO. Jako prawnik był prokuratorem wojskowym i ścigał korupcję w afg. armii, wszechobecną podczas NATO-wskiej misji Resolute Support. Odpowiadał też za zatwierdzanie ataków powietrznych. Na zdj. głównym widać go na posiedzeniu Komisji ds. Zapobiegania i Ograniczania Ofiar Cywilnych w Biurze Rady Bezpieczeństwa Narodowego Afg. (rysy jego twarzy zamazałam), jakie odbywało się z udziałem wysokiej rangi wojskowych NATO, m.in. włoskiego generała Zanellego. Nasz przyjaciel był jednym z jej najważniejszych uczestników.

Jest patriotą o demokratycznym nastawieniu, zwolennikiem nowoczesnego państwa, oczytanym w zach. literaturze. W tym roku skończył 34 lata, z wykształcenia jest prawnikiem i politologiem, oprócz pełnienia służby wojskowej wykładał stosunki międzynar. na prywatnej uczelni Khana e-Noor w Kabulu. Służąc ramię w ramię z siłami NATO liczył na dalszą demokratyzację i modernizację swojego kraju, brutalnie przerwaną w latach 80. przez napływających z Iranu mudżahedinów. Powrót na drogę demokrat. reform w okresie misji NATO utrudniała jednak panosząca się nawet na najwyższych szczeblach korupcja i przestępczość, której zach. sojusznicy nie próbowali niestety przeciwdziałać.

Wskutek swojej działalności w Jednostce Planowania Ataków Powietrznych i jako prokuratora wojsk. był już podczas misji Resolute Support celem dla terrorystów i nie mógł opuszczać bazy, widywał się z rodziną tylko raz w roku.

Nagła i nieprzemyślana ewakuacja wojsk NATO 15 sierpnia 2021 roku zaskoczyła wszystkich, w tym ich afg. sojuszników.

– Tak, to było wielkie rozczarowanie – przyznaje podpułkownik. – Z ręką na sercu, nigdy bym nie przypuszczał, że USA oddadzą cały Afg***n. Osobiście przewidywałem, że zostanie wdrożone jakiegoś rodzaju porozumienie pokojowe.

Ewakuacja zach. sił, przeprowadzona nieoczekiwanie i bez planu z dnia na dzień, gdy nowi władcy stali już u wrót miasta, umożliwiła ucieczkę na Zachód wielu osobom na fałszywych papierach, w tym osadzonym w pobliskim więzieniu o zaostrzonym rygorze, którzy w chaosie tego dnia wydostali się na wolność. Bezładna ucieczka sił zachodnich pogrążyła w sytuacji bez wyjścia miejscowych partnerów i współpracowników NATO, o ich ratowaniu nikt nie pomyślał. Ewakuował się ten, kto zdążył na czas dotrzeć do jednego z wylatujących z Kabulu samolotów i wcisnąć się na jego pokład.

Niestety naszego kolegi nie było w tym gronie. Jego rodzina znajdowała się w tym dniu na drugim końcu kraju, on sam w jeszcze innym miejscu zabezpieczał teren, aby koledzy piloci mogli uciec samolotami do sąsiednich krajów.

Od tamtego czasu, od 15 sierpnia 2021 roku, musi się ukrywać. Taki jest los tysięcy innych afg. oficerów i komandosów, którzy walczyli ramię w ramię z wojskami NATO, oraz tłumaczy, policjantów i innych pracujących dla NATO lub poprzedniego rządu. Regularnie docierają informacje o kolejnych oficerach wytropionych i zabitych przez reżim.

Ppłk wydał na kryjówki i utrzymanie rodziny wszystkie oszczędności zgromadzone w okresie służby wojskowej i przez pierwsze lata pracy w ościennych krajach (obecnie wydalają one afg. wojskowych w ręce reżimu). Skonfiskowano mu dom, pozbawiono wszystkiego jego rodziców (odebrano emeryturę wiekowemu ojcu). Jego bliscy byli już przetrzymywani i torturowani. (To już rodzinna tradycja. Za poprzedniego reżimu, w latach 90., jego ojciec, nauczyciel z długoletnim stażem, również był ścigany przez reżim za organizowanie nauki dla dziewcząt. Po wypuszczeniu na wolność musiał się ukrywać, a 7-letni wówczas bohater naszej zbiórki stał się jedynym żywicielem rodziny, musiał zająć się pracą zarobkową).

Nasz kolega ukrywa się więc razem z żoną, córeczką Lemą, która urodziła się w kwietniu b.r., i 13-letnim synem Kasimem, który od 5 lat nie chodzi do szkoły i nie może bawić się z rówieśnikami. Z pomocą taty i dziadka, emerytowanego nauczyciela, chłopiec uczy się całymi dniami. Kasim to ścisłowiec i złota rączka, potrafi naprawić każdy domowy sprzęt. W swoim myśleniu jest podobny do ojca, nowoczesny, prozachodni, interesuje się polityką. W kryjówce, jak wspomniałam, są też zmuszeni przebywać rodzice naszego kolegi, jego bracia z rodzinami i 2 młodsze siostry.

Po wykorzystaniu wszystkich oszczędności ppłk musi liczyć na pomoc z zewnątrz, by pokrywać comiesięczne koszty utrzymania oraz opłat za kryjówki i ewentualnej pomocy medycznej, z której żyjąc od 5 lat w tak ogromnym stresie i niedostatku muszą nieraz po kryjomu korzystać.

Na początku 2025 roku ppłk z żoną i synem byli o krok od otrzymania wizy USA, mieli tylko przejść procedury medyczne, gdy wskutek dużego napływu osób na fałszywych papierach prezydent Trump wstrzymał realizację programu wizowego. Teraz drzwi otworzyli Brytyjczycy. Musimy jak najszybciej wykorzystać tę sposobność i po 5 latach beznadziei dać tej rodzinie szansę na wolność i niezależność.

Po nagłej ewakuacji NATO ppłk z najwyższym wysiłkiem zdołał zlokalizować dwie osoby na Zachodzie, z którymi współpracował podczas misji Resolute Support, i osoby te chętnie udzieliły mu wsparcia materialnego, pomoc ta jednak okazała się dalece niewystarczająca na potrzeby 15-osobowej rodziny. A teraz doszła jeszcze potrzeba pilnej ewakuacji.

Kiedy poznałam go na portalu X, podpułkownik poprosił mnie o pomoc w udostępnianiu zbiórki, którą założył dla niego Amerykanin Mark Hoguet, działający charytatywnie, znajomy przedstawicielki londyńskiego Czerwonego Krzyża Lucii Giavitto, która osobiście zna podpułkownika z okresu misji Resolute Support i zwróciła się do Marka, aby objął go swoją opieką (jej zdjęcie wraz z innymi pracownikami Czerwonego Krzyża oraz list z rekomendacją poniżej). Zaczęłam więc udostępniać tę zbiórkę w euro i przekonałam się, że zrozumienie dla sytuacji naszego kolegi nie jest na Zachodzie przesadnie duże. O ile wszyscy chętnie komentowali pod jego wpisami na X i "poklepywali go po plecach", o tyle gdy przychodziło do konkretów, wpłacały tylko jednostki.

Postanowiłam więc założyć tę zbiórkę i rozpowszechnić ją w Polsce. Nasi żołnierze też służyli w jego kraju, nie jest to nam sytuacja obca, nie jest też nam obce położenie, w którym jest się zmuszonym liczyć na czyjąś pomoc.

W swoim życiu ppłk ratował życie wielu osób i wielu pomagał. Teraz sam potrzebuje pomocy.

*******************************************************************

Poniżej kilka zdjęć z okresu jego służby wojskowej w okresie NATO-wskiej misji Resolute Support. Jego twarz ze względów bezpieczeństwa zamazałam. Na zdjęciu z tłumaczem i amerykańskimi oficerami. Z jednym z nich, Stevenem, mam kontakt, jego list z rekomendacjami również zamieszczam.

Na zdj. powyżej Lucia wraz z innymi pracownikami Cz. Krzyża podczas uroczystego pożegnania z naszym kolegą, z którym współpracowała podczas planowania ostrzałów baz terrorystów dla zminimalizowania liczby ofiar cywilnych

*******************************************************************

Poniżej trzy screeny rekomendacji od urzędników i wojskowego z krajów NATO, którzy osobiście poznali podpułkownika i współpracowali z nim. Niestety, aby móc je tu zamieścić, musiałam mocno pomniejszyć ich rozmiar i są w tej postaci trudne do odczytania. Każdemu jednak chętnemu udostępnię je w oryginalnym rozmiarze. Zamazałam jedynie jego nazwisko oraz funkcje, które pełnił.

****

Szczegółowo życie i obecną sytuację naszego przyjaciela opisałam na blogu:

https://www.salon24.pl/u/panidubito/1460662,zdradzeni

Ppłk był kilkakrotnie bohaterem artykułów prasowych i wywiadów:

Podcast dziennikarki "The Washington Examiner" i Fox News:

https://www.youtube.com/watch?v=EYWSTNmKNzg

Dziennikarka australijskiego radia ABC:

https://www.abc.net.au/listen/programs/radionational-breakfast/afghan-speaks-as-trump-ban-throws-future-in-limbo/104854186

Wśród kilku artykułów prasowych o tej sytuacji jest m.in. ten w "San Francisco Chronicle":

https://www.sfchronicle.com/us-world/article/refugee-ban-20050175.php

I "AP News":

https://apnews.com/article/refugees-trump-immigration-executive-orders-resettlement-afghans-2a673e3a01ff6fa5006ef47f50dba158

Niestety mimo takiego nagłośnienia jego tragicznej sytuacji w krajach zachodnich prócz paru osobistych znajomych nie znaleźli się inni chętni do pomocy.

Uratujmy mu życie!


„Jeśli odmówisz ratunku prowadzonym na śmierć i tym, którzy idą na stracenie;

Jeśli powiesz: Nie wiedzieliśmy o tym;

Czy ten, który waży serca, nie rozumie?

A ten, który strzeże twojej duszy, nie pozna?

I czy nie odda człowiekowi według jego uczynków?”

Księga Przysłów 24,11-12 (UBG)

9.10.2025

Parę dni temu ppłk przesłał mi 2 filmiki ze swoim 12-letnim synem. Na jednym chłopiec przedstawia się po angielsku: "My name is ..., I'm from ...", bardzo płynną angielszczyzną. Na drugim coś pisze w notatniku. Wycięłam fragment kadru z filmiku, na którym coś pisze. W świetle słońca litery ledwo widać, ale spróbowałam nieco polepszyć kontrast i być może dojrzycie napis: "Please save us!". 


15.10.2025

Ogromnie dziękuję w imieniu ppłk za życzliwość i hojne wpłaty! Nie tylko umożliwiają one przeżycie, ale są też wsparciem moralnym — jak powiedziała mi niedawno osoba z Anglii, która zajmowała się wcześniej pomocą weteranom z tego kraju, brak pewności co do wyżywienia, niepewność jutra, konieczność całkowitego zdania się na pomoc z zewnątrz stanowi dla nich bodaj największe obciążenie psychiczne. A muszą myśleć nie tylko o sobie, ale przede wszystkim o swoich bliskich, zmuszonych razem przebywać w zamknięciu.

Uzgodniłam z naszym przyjacielem, że przekażę mu dotychczas uzbieraną kwotę (981 zł) i właśnie to zrobiłam za pośrednictwem Western Union, dodałam parę groszy od siebie i koszt przekazu. Łącznie wysłałam 1030 zł, co odpowiada kwocie 17.681,40 AFN. Oto pokwitowanie od Western Union. Nazwisko dla bezpieczeństwa zamazałam:

Pojawił się cień szansy na to, że sprawy przybiorą szybszy obrót. Byłoby wspaniale, choć będzie to się wiązać z koniecznością prędkiego uzbierania na koszty wiz i przeprawy przez granicę.

Niezmiennie polecam jego i jego rodzinę Waszej pamięci i modlitwom.


2.01.2026

Osiągnęliśmy poziom ponad 10% planowanej minimalnej kwoty. To dużo (wielkie dzięki dla wszystkich wspierających!), ale i niedużo, bo o ile z grubsza dajemy radę zapewniać naszemu koledze i jego bliskim bezpieczną kryjówkę i wyżywienie (za co jest ogromnie wdzięczny, lęk, że nie będzie miał czym nakarmić rodziny, był dla niego wielkim stresem), o tyle to wciąż za mało na ewakuację.

Przekazałam naszemu koledze w noc sylwestrową kolejne 1050 zł ze zbiórki i dodatkowe 350 zł od zaprzyjaźnionych sąsiadów i ode mnie, czyli łącznie 1400 zł. Dało to razem 24.758 AFN. Ppłk zrobił z tego następujące zakupy:

Food essentials

  • Sack of third grade rice: 2,300 AFN
  • Sack of flour: 1,130 AFN
  • Liquid cooking oil, two bottles (10 liters total): 1,260 AFN
  • Beans, four kilograms: 400 AFN
  • Chickpeas, four kilograms: 400 AFN
  • Mung beans, four kilograms: 300 AFN
  • Tomato paste, one carton: 1,100 AFN
  • Macaroni, ten packs: 400 AFN


Hygiene and Household

- Shampoo, three large bottles: 150 AFN

- Toothpaste: 150 AFN

- Laundry soap: 100 AFN

- Zinc soap, three bars: 150 AFN


Power and Connectivity

- Power bank for mobile phone: 1,600 AFN

- Power bank for Wi Fi device: 1,500 AFN


Dziś będą kupować gaz do gotowania:

Price per kilogram: 53 AFN

Total cost: 50 × 53 = 2,650 AFN


Jeśli dobrze liczę, łączna kwota wynosi: 10.940+2.650 = 13.590 AFN

W tej kwocie nie są uwzględnione produkty żywnościowe kupowane na bieżąco (warzywa, nabiał, mięso), nagłe potrzeby, np. koszty pilnych interwencji medycznych, a przede wszystkim koszt kryjówki, prądu, wody. 


13.01.2026

Z poślizgiem podaję resztę kosztów życia ppłk i jego rodziny:

Za kryjówkę płacą 11.000 AFN.


Oto zestawienie wszystkich kosztów, jakie w tej chwili ponoszą. Wklejam je bezpośrednio z mejla, nie tłumacząc na polski:

Fixed Expenses

  • House rent: 11,000 AFN
  • Electricity: 6,000 AFN
  • Internet: 2,000 AFN
  • Gas: 3,000 AFN

Food and Essentials

  • Rice (Grade 3), 25 kg: 2,300 AFN (Grade 1 would be 3,500)
  • Wheat flour (Grade 2), 1 bag: 1,170 AFN (Grade 1 would be 2,000)
  • Cooking oil (Grade 3), 10 liters: 1,260 AFN (Grade 1 is 300/kg)
  • Beans, 4 kg: 400 AFN
  • Chickpeas, 4 kg: 400 AFN
  • Macaroni, 10 packs: 450 AFN
  • Sugar: 300 AFN
  • Potatoes, 10–15 kg × 30 AFN/kg: 300–450 AFN
  • Onion, variable (10 AFN/kg, unknown quantity)
  • Other vegetables: 2,000 AFN
  • Meat, 4 kg: ~2,000 AFN

Health Expenses

  • Dental treatment (Arif & Mother): 10,000 AFN
  • Treatment (Farzaneh): 5,000 AFN
  • Mother’s asthma medicine: 1,000 AFN
  • My medicine & tests: 1,400 AFN

Note: Health expenses vary significantly month to month. This month they totaled 17,400 AFN, but in the future these costs could be higher, lower, or even zero.

Hygiene / Cleaning

  • Soap & washing powder: 500 AFN
  • Toothpaste, shampoo, soap: 500 AFN


Estimated Total Monthly Expenses: 51,000–51,130 AFN (depending on variable items like potatoes and onion)

*

A zatem miesięczne koszty ich utrzymania wynoszą nieco pond 51.000 AFN, czyli ok. 2800 złotych. Na naszej zbiórce w ciągu 3,5 miesiąca uzbieraliśmy dwukrotność tej miesięcznej kwoty. Brakującą resztę uzupełniam ze środków, które przekazują mi bezpośrednio odwiedzający mnie znajomi, oraz z własnych środków. Na zbiórce w euro wpłaty pojawiają się niestety tylko sporadycznie, choć ze względu na wyższą wartość euro są oczywiście cenne.


Nasz przyjaciel podaje dodatkowe szczegóły dotyczące ich utrzymania:

  • Wszystko gotują w domu na kuchence gazowej, sami też pieką chlebki pszenne. Gdyby kupowali gotowe w markecie, potrzebowaliby kupić 42 chlebki dla 14 osób (3 posiłki dziennie), co przy koszcie 10 AFN za chlebek dałoby miesięcznie sumę 12.600 AFN za sam chleb! Piekąc samemu, zaoszczędzają.
  • Śniadanie to chlebek i filiżanka herbaty z cukrem. Rzadko mają do tego nabiał, również rzadko jadają owoce.
  • W kosztach nie uwzględniono ubrań, skarpet, rękawiczek itd. Jak mi powiedział nasz przyjaciel, rodzina ma jeszcze zapasy odzieży z ubiegłych lat, on sam jednak nie miał. Jak to pokazałam w jednej z aktualizacji, kupił sobie kurtkę i koc do okrywania się. Plagą w Afg***nie (prócz plagi głodu) stały się wyłączenia prądu. Ponieważ ogrzewają się prądem, bywa, że w mieszkaniu jest dłuższy czas lodowaty chłód. Poprosiłam, żeby kupili sobie dodatkowe koce.
  • Jeśli ppłk przypomni sobie jakieś drobniejsze wydatki, to poda i zamieszczę je tutaj.

Proszę Was o nieustanną pamięć o tej rodzinie, aż do szczęśliwego rozstrzygnięcia ich trudnej sytuacji. Potrzeby są wielkie i nawet o wszystkich nie piszę...

Ppłk przesłał mi kolejną partię zdjęć.

Jedno jest z dawnych dobrych czasów — widać go z jego psem Alexem (musiał go w swojej obecnej sytuacji powierzyć cudzej opiece, podobno jednak Alex ma dobrze w nowym domu) oraz kolegą "gorylem". Jak wspominałam wyżej, już podczas misji NATO był na celowniku i nie mógł ruszać się z bazy, a jeśli już, to z obstawą. (Jeśli ktoś chce zobaczyć jego twarz, proszę o kontakt).

Niżej zdjęcie z wczoraj — Kasim usiłuje uruchomić w laptopie stary dysk CD ze ślubem rodziców :-)

Jak widać, żyją "na walizkach"  :-(


15.01.2026

Wczoraj przekazałam podpułkownikowi kolejną transzę darów od Was, uzupełniając ją dodatkowo środkami, które miałam pod ręką. Poprosiłam, żeby wzbogacił menu o białko i warzywa. Powiedział mi też, że mają za mało talerzy i gdy jest posiłek, to często jedni muszą czekać, aż drudzy zjedzą. Z tych pieniędzy ppłk dokupi więc trochę dodatkowych naczyń stołowych.

Nasza zbiórka ma już 3,5 miesiąca, postanowiłam więc przedstawić tu jej rozliczenie. Oto zestawienie wypłat ze zbiórki — łącznie była to kwota 5770 zł, w sześciu transzach (obrazek w dwóch kawałkach, bo większych zdjęć zbiórka nie mieści):

Poniżej skany przekazów do naszego przyjaciela. Kwoty są przeważnie większe niż wypłacone przez zbiórkę, bo dorzucam parę groszy od siebie i to, co podrzucą mi zaprzyjaźnione osoby, które nie umieją wpłacić na zbiórkę :-)

Raz zapisywałam sobie na dysku potwierdzenia odebrania, innym razem potwierdzenia, że pieniądze czekają już w banku na odebranie. Nasz kolega odbiera je tego samego dnia.


Przekaz 1

Przekaz 2

Przekaz 3

Przekaz 4

Przekaz 5

Przekaz 6

20.01.2026

Od upadku Kabulu upłynęły 4 lata i 5 miesięcy. Co robił przez ten czas ppłk?

Nasz przyjaciel przegląda stare zdjęcia. Pokazał mi zdjęcie z dni bezpośrednio po wycofaniu się NATO z jego kraju. Widać na nim rozgoryczenie i desperację, mówi, że płakał wtedy rzewnymi łzami. 

Nie miał jednak czasu do stracenia, miał na utrzymaniu rodzinę, a z dnia na dzień stracił obydwa źródła utrzymania — w Afg. Siłach Powietrznych i na uniwersytecie w Kabulu. Pojechał więc do sąsiedniego Iranu, by zarabiać na życie. Pracował na budowach.

Gdy był w Iranie, dotarła do niego wieść, że reżim skonfiskował jego dom, gdzie mieszkał z całą rodziną. Również w Iranie skontaktował się z nim kolega pilot z USA, z informacją, że uruchomił procedurę wizową i że ppłk ma jechać do Pakistanu (gdzie znajduje się konsulat USA) i czekać na wizę.

Pod koniec 2022 roku wyjechał więc z Iranu i za resztę zarobionych pieniędzy kupił roczną wizę do Pakistanu. W oczekiwaniu na wizę mieszkał w wynajmowanych pokojach, chwytając się dorywczych prac, by zarobić na siebie i rodzinę w kraju. Próbował go tam zwerbować nasz napastliwy sąsiad. Trwała już wojna w Ukrainie, a ktoś za naszymi wschodnimi granicami był dobrze zorientowany w kompetencjach podpułkownika. Zaproponowano mu pracę w analogicznej jednostce, jak służył w swoim kraju, z tym, że celem nalotów mieli być nie terroryści, a ukraińskie miasta. Miał dostać mieszkanie, sowite wynagrodzenie i wszelkie udogodnienia. Widziałam formalne pismo po rosyjsku, choć stało w nim zupełnie co innego, niż mu ustnie zaproponowano. Ppłk odmówił. Tamci nie ustępowali. Bombardowano go telefonami (nie odbierał), wreszcie w Pakistanie zapukał do jego drzwi w tanim hotelu wysłannik obcego agenta. Gdy ppłk ponownie odmówił współpracy, tamten zaczął mu grozić. Nasz kolega zmylił jego czujność i uciekł z hotelu w inne miejsce, nic nikomu nie mówiąc. Tamten już go nie odnalazł. Upływały miesiące, minął rok, Amerykanie się nie odezwali. Wiza pakist. straciła ważność i ppłk z pustymi rękami musiał wrócić do kraju.

Rok 2024 przesiedział w kryjówce z bliskimi. Na wizy do ościennych krajów już nie miał, pracować nie mógł, bo się ukrywał, zresztą kondycja gospodarcza kraju jest taka, że nie ma pracy nawet dla zwykłych ludzi. Zarobione za granicą pieniądze się skończyły i trzeba było zacząć korzystać z pożyczek. Na pociechę w połowie roku odezwali się Amerykanie. Procedura wizowa szybko zmierzała do końca, pozostały do wykonania już tylko badania medyczne.

I przyszedł rok 2025. I Trump. Który z dnia na dzień zawiesił program wizowy dla afg. sojuszników. Nadzieje prysły. Zostali bez środków do życia. Nawet gdyby ppłk nie musiał się ukrywać, i tak nie miałby gdzie pracować. Jego kraj pogrążał się w coraz większej zapaści, wynędzniałe matki w burkach żebrały (i nadal żebrzą) na ulicach o jedzenie dla dzieci. Ppłk zwracał się o pomoc do wielu zachodnich organizacji, ale żadna nie odpisała. Wówczas Mark utworzył zbiórkę w euro. Wpłaciło na nią tych paru kolegów z Zachodu i zbiórka stanęła w miejscu.

Wkrótce potem na X natknęłam się na podpułkownika. Zainteresowały mnie jego kompetentne analizy. Gdy dowiedziałam się, kim jest, zapytałam, jak można mu pomóc (miałam niejakie pojęcie o tragicznym losie tych naszych sojuszników). Poprosił mnie o udostępnianie zbiórki. Zaczęłam ją więc udostępniać. I przekonałam się, że zrozumienie okazaliście jedynie Wy, ludzie z Polski. Dla ułatwienia uruchomiłam więc zbiórkę polską.

Inne zdjęcie z irańskich placów budowy.

27.01.2026

Wczoraj przekazałam naszemu koledze kolejną transzę Waszych darów: 820 zł (przepraszam za dziwną wielkość skanu, wciąż nie umiem dopasować wielkości obrazków, duże się nie mieszczą, malutkie wyglądają na wielkie):

Tu natomiast potwierdzenie odbioru przez ppłk -- kwota jest większa, ponieważ dodałam podarek od mieszkającej po sąsiedzku Basi oraz co nieco od siebie:

Dziwna inwersja dat (tak jakby ppłk odebrał pieniądze, zanim pomagam.pl mi je wypłaciło) wynika stąd, że Western Union stosuje czas Wschodniego Wybrzeża USA, przekazy rejestrują się więc z datą o 6 godzin wcześniejszą niż godzina, o której je zleciłam, z kolei pomagam.pl rejestruje przelewy z 2-3 dniowym opóźnieniem. W praktyce natomiast jeśli tylko mam dość własnych środków, natychmiast po zleceniu wypłaty ze zbiórki zlecam przekaz do naszego przyjaciela, nie czekając, aż spłyną pieniądze ze zbiórki.


28.02.2026

Już miesiąc nie robiłam aktualizacji. I z tego powodu, że był to miesiąc ciężki dla mnie osobiście, i również dlatego, że było trochę problemów z finansami dla naszego kolegi.

Ok. 9 lutego dowiedziałam się, że nasi przyjaciele po uiszczeniu opłat zostali bez grosza. Na zbiórce nie było wiele (460 zł) — ale dzięki Wam była to już konkretna kwota — postanowiłam więc, że dorzucę ze stówkę od siebie i wyślę, co jest.

Na poniższej liście ostatnich wypłat ze zbiórki widać poprzednią wypłatę z ostatniego miesiąca (820 zł), rozliczoną już powyżej. Dwie mniejsze wpłaty (460 + 80 zł) przekazałam naszemu koledze kilkanaście dni temu i teraz o tym opowiem.

9.02 zrobiłam podpułkownikowi przekaz 460 zł ze zbiórki + 125 zł ode mnie. Western Union przyjął przekaz do realizacji i powiadomił mnie, że pieniądze czekają na odbiór. Oto owo potwierdzenie:

Po kilku godzinach zajrzałam do poczty internetowej — i zmroziło mnie. Spodziewałam się potwierdzenia odbioru pieniędzy przez podpułkownika, a tymczasem zobaczyłam następującą wiadomość:

Bardzo się przestraszyłam. Przekazy do naszego kolegi robię już prawie od pół roku, przeciętnie 2x w miesiącu i nigdy nic podobnego się nie wydarzyło. Byłam pełna jak najgorszych przeczuć.

Na szczęście niepotrzebnie. Zajrzałam zaraz do messengera i znalazłam w nim wiadomość od niego — bank nie chciał mu wypłacić pieniędzy, ponieważ...  za mało czasu upłynęło między jednym przekazem a drugim! (A upłynęły 2 tygodnie!). Do dziś nie umiemy tego wyjaśnić. Kto wprowadził takie zasady? Bank na własną rękę? Reżim? W banku poradzono, aby wysłać przekaz ponownie w przyszłym tygodniu.

Tak też zrobiłam, a ponieważ kilkoro z Was wpłaciło przez ten czas na zbiórkę, wypłaciłam tę dodatkową kwotę (80 zł, jak widnieje na screenie powyżej), dodałam znowu co nieco od siebie i zleciłam przekaz.

Gdy to zrobiłam, WU odmówił współpracy — dostałam komunikat, że moje karty płatnicze są nie takie i są nieważne. (A są ważne, z szacownego banku PKO BP, i żaden sprzedawca nie zgłasza co do nich wątpliwości). Mimo wielokrotnych prób z paroma kartami komunikat był zawsze ten sam. Czyżby jakiś cyberatak? Zdesperowana postanowiłam więc wypróbować innego usługodawcę: MoneyGram. Proces weryfikacji mnie jako nadawcy przekazu okazał się czasochłonny i mozolny. Ostatecznie jednak udało mi się przez to przebrnąć i zaakceptowano mój przekaz, a ppłk odebrał go bez problemów.

Niestety MoneyGram nie przesłał potwierdzenia odbioru pieniędzy, najważniejsze, że potwierdził mi to sam obdarowany.

Ze zbiórki pobrałam więc w lutym ogółem 540 zł (jak widać na samej górze dzisiejszego wpisu), a ostatecznie dorzuciłam do przekazu jeszcze sumę 260 zł.

Później — jeśli nie liczyć jednej zbawiennej kwoty — na zbiórce nastała martwa cisza. Dzięki Bogu pojawiło się parę wpłat na zbiórce Marka w euro. Nie kokosy, ale pomogły opłacić choć to, co niezbędne.

Serdecznie zachęcam do wsparcia. Każdy grosz jest cenny! Ważne są też udostępnienia. Żeby zaspokoić minimum ich potrzeb, musimy uzbierać co miesiąc ok. 3000 zł. Problemy zdrowotne i ciągły wzrost cen podst. produktów nie są uwzględnione w tej kwocie.

Zdesperowany ppłk poszedł dziś szukać pracy. Oczywiście nie znalazł. Jeśli jednak pojawi się możliwość, ma zostać powiadomiony. „Czy to aby dobry pomysł? — spytałam. — Już w tej chwili ryzyko jest i tak duże”. „No właśnie, ryzyko już jest duże, to co szkodzi, żeby było jeszcze większe?" — roześmiał się. A ja na to: „Skoro tak, to czemu nie iść na całość? Zacznij uprawiać hazard". Oczywiście był to żart, ale w tej sytuacji chyba tylko śmiech może nas ratować. Każde wyjście z kryjówki to wystawianie się na dodatkowe niebezpieczeństwo, a codzienny kontakt z wieloma przypadkowymi ludźmi wydatnie by to ryzyko zwiększył.

Proszę więc, abyście nie zapominali o tym dzielnym człowieku i jego bliskich. Liczymy na to, że niedługo przyjdzie ratunek. Wówczas nasz przyjaciel sam będzie pomagał innym. Ale na razie ich zdrowie i życie zależy tylko od nas.

Pamiętajcie też, proszę, o drugiej założonej tu przeze mnie zbiórce — dla majora, taty dwojga maluchów. Gdybyśmy uzbierali na źródło jego utrzymania, sytuacja rodziny bardzo by się poprawiła. Dziś dwaj młodsi bracia podpułkownika są w podobnej sytuacji, choć jemu grozi dużo większe niebezpieczeństwo.


05.03.2026

Przesyłanie pieniędzy do tego najnieszczęśliwszego kraju świata zmienia się w thriller. Dotąd nie wiem dlaczego, przez pierwsze pół roku naszej akcji nie było z tym kłopotów.

Wypłaciłam pieniądze ze zbiórki 2 marca (w potwierdzeniu wypłaty jest jak zwykle data późniejsza) w kwocie 1650 zł.

Niezwłocznie zleciłam przekaz, w kwocie wyższej o 150 zł dzięki wsparciu od Basi zamieszkałej na sąsiednim pagórku (czyli 1800 zł + 14,90 zł opłaty).

Zaraz pojawiła się informacja, że pieniądze są już do odebrania:

Gdy jednak podpułkownik zjawił się w banku, oznajmiono mu, że przekazu odebrać nie może i już! A ja dostałam o tym znane mi już powiadomienie bez żadnego wyjaśnienia:

Ponowiłam przekaz dzień później, niestety o 10 zł mniej, bo akurat nie miałam więcej własnych środków, a opłata w MoneyGram jest nieco wyższa — tego właśnie serwisu użyłam tym razem, przeczulona już na punkcie WU. Nasz kolega otrzymał pieniądze, kwotę o 140 zł wyższą niż wypłacona przez zbiórkę:

Sytuacja w Afg. jest niebywale dynamiczna. W tej chwili kraj ten, pogrążony w beznadziei, otaczają wojny od pd. zachodu (Iran) i od wschodu (Pakistan). O ile wojna w Iranie nie wdziera się jeszcze przez granicę, o tyle Pakistan walczy przeciwko islamistom, których sam wyhodował i nasłał na Afganistan. Ginie tylko ludność cywilna z obszarów przygranicznych.

Wskutek zamkniętego ruchu transgranicznego ceny żywności i podst. artykułów poszybowały w górę nawet o 100%. W dodatku reżim ogłosił mobilizację i obwieścił w meczetach, że wszyscy są obowiązani stawić się na wojnę. Oznacza to intensyfikację nalotów na prywatne domy.

A to Donia, siostrzyczka Orhana, córeczka średniego brata naszego kolegi. Dla nich założyłam oddzielną zbiórkę: major chce pracować i sam zarabiać na życie, pozbawieni wszystkiego przez reżim muszą dostać "wędkę".

17.03.2026

Na wschodzie Afg. nadal wojna. Ginie tylko ludność cywilna. W nocy Pakistan ostrzelał Kabul, płonie szpital dla osób uzależnionych. Już wiadomo o 250 ofiarach śmiertelnych i kilkuset rannych.

Na innym odcinku granicy trwa wojna USA i Izraela z Republiką Islamską. Udręczeni Irańczycy pragną wolności, ale eliminacja reżimu może nie być łatwa. Tymczasem w Afg***nie i w Pakistanie ukrywa się ok. 300 tys. afg. oficerów, komandosów i żołnierzy. Kusiły ich reżimy, ale nie dali się zwerbować, pozostają wierni ideałom, w jakich ich szkolono. USA przeznaczyły na ich wyszkolenie ok. 90 mld dolarów. Są zaprawieni w boju. A mimo to zach. sojusznicy nie wpadli na to, jak wykorzystać takie siły, skazują ich na wegetację i zagrożenie śmiercią.

Ppłk po chwilach załamań zbiera się w sobie i próbuje podnosić na duchu bliskich. Od niedawna goszczą u siebie córeczkę jego najstarszej siostry. Los tej siostry jest straszny, jak los większości afg. kobiet — wydana za mąż pod przymusem, bo tak każą plemienne zwyczaje, rodzi kolejne córki, i ona więc, i córeczki są dla rodziny męża nikim, w tej kulturze liczy się tylko syn. Dziewczyny żyją jak w więzieniu. Nie wolno im wychodzić z domu samym. Mąż i ojciec wypomina żonie brak syna. W tym kraju ojcowie sprzedają nawet kilkuletnie córeczki! Sytuacja najstarszej siostry i jej córek to kolejne brzemię na sercu naszego kolegi. Ucieszyłam się więc, że jedna z nich, imieniem Alina, ok. 6-letnia, spędza z nimi trochę czasu.

Niżej kuzynka Alinka w domowym przedszkolu. Ciocia — jedna z młodszych sióstr naszego przyjaciela, z zawodu położna — urządziła im zajęcia z charakteryzacji :-)

Malec na dole to Orhan — ciocia już poczyniła pierwsze pociągnięcia pędzelkiem, a za chwilę ucharakteryzuje go na japońską laleczkę :-) W tle jego siostra Donia.

01.04.2026

Poszedł kolejny przekaz. Od 3 marca uzbieraliśmy 880 zł.

Przekazałam 1200 zł — ta dodatkowa suma ponad 880 zł to prezent od mieszkającej po sąsiedzku Basi oraz parę groszy ode mnie. Po przygodach z Western Union używam serwisu MoneyGram. Na życzenie udostępnię potwierdzenia wypłat i przekazów w pełnym rozmiarze i z pełnymi danymi.

U naszego kolegi bez większych zmian: wojny na granicach, żywność podrożała 2 razy. Ppłk rozpytuje o możliwości zatrudnienia — bez rezultatu. Afg***n to kraina skarbów, ale rządy reżimu tłamszą gospodarkę. Nawet ten, kto ma szczęście pracować, zarabia grosze. Jak tkaczki-artystki, które tkają słynne afgańskie dywany, sprzedawane arabskim szejkom i na Zachodzie za tysiące dolarów.

Ostatnio wyszedł kolejny raport na temat "szczęśliwości" poszczególnych krajów świata. Na 1. miejscu Finlandia, w pierwszej dziesiątce inne kraje nordyckie i Izrael, Polska na 24. miejscu (wyprzedzamy W. Brytanię, Francję, Włochy i sporo innych krajów Europy).

A kraj naszego kolegi? Tak, zgadliście. Ostatnie, 147. miejsce. Najciemniejszy obszar na mapie świata.

Niedawno nasi przyjaciele robili rodzinne zdjęcia. To dzieci majora, średniego brata naszego przyjaciela, któremu na bliźniaczej zbiórce zbieramy na taksówkę. A pośrodku znana już Wam Alinka, w gościach u dziadków i wujków :-)

Na koniec sama Alina, w nowym ubranku, które wujek kupił za Wasze dary.

12.04.2026

Wypłaciłam ze zbiórki kolejną transzę i zrobiłam przekaz.

Od początku miesiąca uzbierało się 830 zł.

Dodałam coś od siebie, bo akurat wypada termin płatności za kryjówkę i za prąd, łącznie przekazałam 1100 zł.

Sztandarowy afgański produkt — dywan z jedwabiu. 

Aktualizacje


  • Aleksandra Czwojdrak - awatar

    Aleksandra Czwojdrak

    02.11.2026
    02.11.2026

    Nasz przyjaciel podjął przekaz, na szczęście obyło się bez przygód. Zbiórka wypłaciła mi 3340 zł, a przekazałam mu 3450 zł. Jeszcze raz serdeczne podziękowania za to hojne wsparcie, bezcenne zwłaszcza w tak burzliwym okresie! Przy okazji wieści o najmłodszym bracie po piątkowym napadzie. Czuje się coraz lepiej - - i dalej chodzi do sklepiku!

    Zdjęcie aktualizacji 205 309

Słowa wsparcia

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲


  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    23.10.2026
    23.10.2026

    Życzę, żeby udało się ewakuować wszystkich, szczególnie dziewczynki i kobiety.

    • Aleksandra Czwojdrak - awatar

      Aleksandra Czwojdrak - Organizator zbiórki

      23.10.2026
      23.10.2026

      Jesteśmy już na dobrej drodze do realizacji tego etapu -- ewakuacji kobiet i Lemy :-)

  • Romuald Chruściel - awatar

    Romuald Chruściel

    16.10.2026
    16.10.2026

    Trzymam za powodzenie👍

    • Aleksandra Czwojdrak - awatar

      Aleksandra Czwojdrak - Organizator zbiórki

      16.10.2026
      16.10.2026

      Dzięki! Przekażę, ucieszy się :-)

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    21.09.2026
    21.09.2026

    Niech Bóg błogosławi Lemę, Nasira i całą ich rodzinę. Powodzenia i nie upadajcie na duchu.

    • Aleksandra Czwojdrak - awatar

      Aleksandra Czwojdrak - Organizator zbiórki

      22.09.2026
      22.09.2026

      Nie upadamy :-) Bardzo dziękuję! Przekażę mu te słowa!

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    11.09.2026
    11.09.2026

    Powodzenia :)

    • Aleksandra Czwojdrak - awatar

      Aleksandra Czwojdrak - Organizator zbiórki

      12.09.2026
      12.09.2026

      Nasir poprosił mnie, żeby serdecznie podziękować :-) Jesteśmy pełni nadziei, że nareszcie wydostaną się na wolność.

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    21.08.2026
    21.08.2026

    Trzymaj się Nasir...

    • Aleksandra Czwojdrak - awatar

      Aleksandra Czwojdrak - Organizator zbiórki

      12.09.2026
      12.09.2026

      Nasir poprosił mnie, żeby serdecznie podziękować za wsparcie :-) Jesteśmy pełni nadziei, że nareszcie wydostaną się na wolność.

39 700 zł  z 120 000 zł (Cel)
Wpłaciło 219 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Aleksandra Czwojdrak - awatar

Aleksandra Czwojdrak

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 219

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
104 ZŁ
Leszek - awatar
Leszek
1 000 ZŁ
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100 ZŁ
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
500 ZŁ
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20 ZŁ
Romuald Chruściel - awatar
Romuald Chruściel
200 ZŁ
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
50 ZŁ
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
50 ZŁ
Add alt here
Dołącz do listy
Gosia Walkowiak - awatar
Gosia Walkowiak
100 ZŁ

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail