Magdalena miała 37 lat…
30 września 2026 roku Magdalena przegrała walkę z chorobą.
Za kilka dni, 15 października, obchodziłaby swoje urodziny.
Zamiast życzeń, uścisków, rodzinnego świętowania i prezentów pozostała cisza, ogromny ból i pustka, której nic już nie wypełni.
Magdalena zostawiła swojego męża Piotrka oraz dwie ukochane córki – 17-letnią Igę i 10-letnią Martynę.
Dwie córki straciły mamę.
Mąż stracił ukochaną żonę.
Rodzina straciła osobę, która była jej sercem.
Miała jeszcze tyle planów…
Magdalena miała zaledwie 37 lat.
Miała rodzinę, dla której żyła. Miała marzenia i plany. Chciała być przy swoich córkach, patrzeć jak dorastają, wspierać je, cieszyć się ich sukcesami i po prostu być – mamą.
Chciała również ukończyć studia.
Niestety choroba odebrała jej możliwość dokończenia tego, co rozpoczęła.
W kwietniu 2026 roku usłyszała diagnozę, która zmieniła wszystko:
Chłoniak Burkitta niezwykle ciężką i agresywną chorobę nowotworową.
Rozpoczęła się dramatyczna walka o życie.
169 dni bez uścisku…
15 kwietnia 2026 roku Magdalena trafiła do szpitala.
Od tego dnia aż do swojej śmierci 30 września nie wróciła już do domu.
Z powodu choroby i ogromnego osłabienia organizmu jej odporność była bardzo niska. Przez cały ten czas musiała przebywać w izolatce, chroniona przed infekcjami, które mogłyby zagrozić jej życiu.
I wydarzyło się coś, czego chyba nie sposób sobie wyobrazić.
Przez ponad pięć miesięcy mama nie mogła przytulić swoich córek.
Nie mogła przytulić 17-letniej Igi.
Nie mogła przytulić 10-letniej Martyny.
Nie mogła przytulić swojego męża Piotrka.
Kiedy dziecko potrzebuje mamy, chce po prostu wtulić się w jej ramiona.
Kiedy mąż widzi, że jego żona walczy o życie, chce ją przytulić, trzymać za rękę, być blisko.
Magdalena nie miała nawet tego.
Jej walkę o życie oddzielały od najbliższych drzwi izolatki i świadomość, że zwykły bliski kontakt może być dla niej niebezpieczny.
Mogła z nimi rozmawiać. Mogła ich widzieć. Mogła słyszeć ich głosy.
Ale nie mogła zrobić tego, czego najbardziej potrzebowała każda mama – przytulić swoje dzieci.
Przez długie miesiące walczyła o każdy kolejny dzień, mając nadzieję, że jeszcze wróci do domu.
Że jeszcze przytuli Martynę.
Że jeszcze obejmie Igę.
Że jeszcze wtuli się w ramiona Piotrka.
Niestety tego dnia już nie doczekała.
30 września 2026 roku jej serce przestało bić.
Odeszła, zanim mogła wrócić do domu. Zanim mogła jeszcze raz przytulić swoje dzieci. Zanim mogła po prostu usiąść z rodziną przy jednym stole.
Najbardziej boli to, czego nie zdążyła…
Jednym z najtrudniejszych momentów była Komunia Święta jej córki Martyny.
Magdalena, jak każda mama, chciała być wtedy przy swojej córce.
Chciała zobaczyć ją w tej wyjątkowej chwili. Przytulić. Uśmiechnąć się. Być obok.
Nie mogła.
Była w szpitalu i walczyła o życie.
Trudno wyobrazić sobie większy ból dla matki.
A dziś Martyna i Iga muszą mierzyć się z czymś jeszcze trudniejszym – z życiem bez mamy.
Kobieta, która całe życie dawała siebie innym.
Magdalena była osobą, która nie potrafiła przejść obojętnie obok drugiego człowieka.
Była prezesem OSP Wierzchowiska Stare.
Była dowódcą dziewczęcej drużyny OSP Łączki-Pawłówek, poświęcając swój czas młodym druhnom, ucząc je odpowiedzialności, odwagi i tego, jak pomagać innym.
Była również honorowym dawcą krwi III stopnia – oddawała cząstkę siebie, aby inni mogli żyć.
Ale działalność społeczna i pomoc innym były tylko częścią jej życia.
Magdalena śpiewała również w chórze kościelnym.
Śpiew był częścią jej życia, a chór był kolejną wspólnotą, której była częścią.
I trudno o bardziej przejmujące pożegnanie…
Podczas pogrzebu Magdaleny śpiewał właśnie ten chór, w którym sama przez lata śpiewała.
Jej głos już nie zabrzmiał razem z nimi.
Tym razem to oni śpiewali dla niej.
Przy trumnie Magdaleny stanęły druchny z drużyny, którą prowadziła oraz pododdziały OSP Wierzchowiska Stare , OSP Łączki Pawłówek oraz pododdziały OSP z pobliskich miejscowości.
Młodzi ludzie, którym poświęcała swój czas, których wspierała i którym przekazywała swoje wartości, przyszli pożegnać swoją druhnę i opiekunkę.
Ci, których uczyła pomagać innym, stali teraz przy niej w jej ostatniej drodze.
To był symbol tego, jak wiele osób dotknęła swoim dobrem.
Magdalena pomagała innym przez całe swoje życie.
W dniu jej ostatniej drogi inni stanęli przy niej.
Dom, który miał być ich wspólnym marzeniem.
W maju 2025 roku Magdalena i Piotrek rozpoczęli remont swojego domu.
Chcieli stworzyć dla swojej rodziny dobre i bezpieczne miejsce.
Niestety podczas prac okazało się, że stan budynku jest tak zły, że zwykły remont nie wystarczy.
Remont przerodził się w budowę nowego domu.
Dom miał być ich przyszłością.
Miejscem, w którym Magdalena i Piotrek mieli wspólnie patrzeć, jak ich córki dorastają.
Miejscem rodzinnych świąt, urodzin, codziennych rozmów i zwyczajnego życia.
Nikt wtedy nie przypuszczał, że ich życie tak szybko się zmieni.
Dziś Piotrek został sam z dwiema córkami, ogromnym bólem po stracie żony i mamy oraz rozpoczętą budową domu.
Dom, który miał być początkiem nowego rozdziału, pozostał niedokończonym marzeniem Magdaleny.
Prosimy – pomóżmy Piotrkowi i dziewczynkom
Nie możemy przywrócić Magdaleny.
Nie możemy sprawić, żeby 15 października mogła świętować swoje 38 urodziny.
Nie możemy sprawić, żeby mogła dokończyć studia.
Nie możemy sprawić, żeby była przy swoich córkach.
Nie możemy sprawić, żeby jeszcze raz mogła otworzyć drzwi domu i powiedzieć: „Jestem w domu”.
Ale możemy zrobić coś, co w tej chwili ma ogromne znaczenie.
Możemy pomóc jej rodzinie.
Chcemy wesprzeć Piotrka i dziewczynki w codziennym życiu oraz pomóc im w dalszej realizacji budowy domu.
Dlatego prosimy:
Jeśli możesz – wpłać.
Nie musi to być duża kwota.
10 zł.
20 zł.
50 zł.
Każda kwota ma znaczenie.
Jeśli nie możesz wpłacić – udostępnij zbiórkę.
Jedno kliknięcie może sprawić, że historia Magdaleny dotrze do kogoś, kto będzie mógł pomóc.
Magdalena przez całe swoje życie pomagała innym.
Oddawała krew.
Pomagała jako druhna.
Prowadziła młodzież.
Śpiewała w chórze.
Była żoną i mamą.
Teraz my możemy zrobić coś dla niej – pomagając Piotrkowi, Idze i Martynie.
Nie pozwólmy, aby po jej odejściu jej rodzina została sama z tym wszystkim.
Niech dobro, które Magdalena dawała innym, wróci teraz do jej najbliższych.
Dla Magdaleny.
Dla Piotrka.
Dla Igi.
Dla Martyny.
Dla ich wspólnego domu i przyszłości, o której Magdalena tak bardzo marzyła. ❤️
Magdalena nie może już przytulić swoich dzieci oraz męża.
Ale my możemy dziś otoczyć jej rodzinę naszym wsparciem.
Możemy sprawić, że Piotrek i dziewczynki poczują, że nie zostali sami.
Możemy pomóc im dokończyć dom, który miał być ich bezpiecznym miejscem.
Możemy zrobić choć trochę dobra w świecie, w którym Magdaleny już nie ma.
Z całego serca prosimy – pomóżcie.
Każda wpłata.
Każde udostępnienie.
Każde dobre słowo.
Każda modlitwa.
Ma znaczenie.
Niech dobro, które Magdalena przez całe życie dawała innym, wróci teraz do jej rodziny.
Śpij spokojnie, Magdaleno.
Twój głos ucichł, ale dobro, które po sobie zostawiłaś, nadal będzie żyło w tych, którym pomagałaś. ❤️
Zbiórka została założona za zgodą męża Magdaleny .
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Anonimowy Darczyńca
Otwórzmy swoje serca na pomoc.Wyrazy współczucia
Anonimowy Darczyńca
Jestem z Wami
Kamil J.
Wyrazy współczucia
Jacek
Powodzenia. Życie czeka!
Anonimowy Darczyńca
trzymajcie sie