Zbiórka Niezależność odebrana przez rzadką chorobę. - miniaturka zdjęcia

Niezależność odebrana przez rzadką chorobę. Jak założyć taką zbiórkę?

Blask lampy i opiekuńcza ręka psa przy misce z wodą.

Niezależność odebrana przez rzadką chorobę.

38 220 zł  z 60 000 zł (Cel)
Wpłaciło 265 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Moments JB - awatar

Moments JB

Organizator zbiórki


Mam na imię Jakub.

Założenie zbiórki to dla mnie niezwykle trudna decyzja. Przez całe życie byłem człowiekiem w pełni niezależnym, który brał odpowiedzialność za siebie i swoje problemy. Uważałem, że z przeciwnościami losu należy mierzyć się samemu, polegając na własnych siłach.

Jakiś czas temu przeszedłem już jedną, niezwykle ciężką walkę. Przynajmniej tak mi się wydawało. Czy to był jej koniec? Nie wiem. Wtedy, z pomocą najbliższych, udźwignąłem to sam – bez rozgłosu i bez proszenia o pomoc. Tamta bitwa zostawiła jednak w moim organizmie ślad, którego skutki drastycznie odczuwam do dziś.

Piszę te słowa z domu, po powrocie z kolejnego pobytu w klinice. Mój organizm postawił przede mną ścianę, której sam nie jestem w stanie przeskoczyć.             

Zbiórkę zakładam z czystego pragmatyzmu i rozsądku, ponieważ koszty ratowania zdrowia całkowicie mnie zablokowały.

Przez ostatnich 25 lat pracowałem w bankowości i żyłem z diagnozą Atopowego Zapalenia Skóry (AZS). Mimo uciążliwości choroby nigdy nie przestałem być aktywny zawodowo – funkcjonowałem najlepiej, jak umiałem.

Całkiem niedawno nastąpiło jednak gwałtowne pogorszenie mojego stanu zdrowia. Organizm odmówił posłuszeństwa do tego stopnia, że przestałem samodzielnie chodzić. Zaczęły się pilne badania, konsultacje z profesorami i dramatyczne poszukiwanie odpowiedzi.

Trafiałem do różnych placówek. Pierwszy pobyt w szpitalu nie przyniósł poprawy. Dopiero druga Klinika Dermatologii spojrzała na mój przypadek zupełnie inaczej. Przez blisko trzy tygodnie przechodziłem szeroką diagnostykę, liczne badania, kolejne biopsje i intensywne leczenie.

Lekarze nie obiecywali cudów. Powiedzieli uczciwie, że czeka mnie długa i ciężka walka, ale taka, którą warto podjąć. To właśnie dzięki nim dzisiaj znowu stoję na własnych nogach i mogłem wrócić do domu. Spotkałem specjalistów, którzy podeszli do mnie z ogromnym profesjonalizmem.

Medyczna rzeczywistość: czym jest ostra Erytrodermia ?

Moja diagnoza to ostra erytrodermia (erythrodermia) obejmująca ponad 90% powierzchni ciała. To nie jest zwykła choroba skóry. Medycyna definiuje ją jako uogólnioną niewydolność i całkowite załamanie funkcji barierowych organizmu.

Skóra przestała pełnić swoją podstawową rolę ochronną. Płonie, boleśnie się łuszczy i pozostawia organizm całkowicie bezbronnym. Towarzyszą temu silne dreszcze, gorączka, ogromny ból, utrata wody, białka oraz kluczowych składników odżywczych. Skutkiem choroby jest również wypadanie włosów oraz drastyczny spadek masy ciała.

Podejrzenie PRP (Łupieżu czerwonego mieszkowego) i ryzyko powikłań

Podczas hospitalizacji wykonano bardzo szeroką diagnostykę. Na podstawie obrazu klinicznego i odpowiedzi na leczenie lekarze uznali, że najbardziej prawdopodobnym rozpoznaniem jest łupież czerwony mieszkowy (PRP, pityriasis rubra pilaris) współistniejący z AZS.

PRP to rzadka, ciężka i zapalna dermatoza, która w zaawansowanym stadium prowadzi właśnie do tak wyniszczającej erytrodermii. Brak sprawnej bariery naskórka niesie za sobą ogromne ryzyko ciężkich powikłań ogólnoustrojowych, przed którymi lekarze próbują mnie chronić:

Zaburzenia metaboliczne i elektrolitowe spowodowane ciągłym wysiękiem i łuszczeniem skóry.                               

Wtórne zakażenia bakteryjne oraz posocznica (sepsa) – przy braku naskórka każda bakteria jest śmiertelnym zagrożeniem.                           

Niewydolność układu krążenia (tzw. zastoinowa niewydolność serca)wynikająca z ciągłego, nadmiernego ukrwienia zapalonej skóry.                             

Zagrożenie onkologiczne – lekarze wykluczyli już chłoniaka skóry, ale na ten moment nie są w stanie w pełni wykluczyć innych podłoży nowotworowych czy zespołów paranowotworowych. Pełne zweryfikowanie tego wymaga czasu i powtarzanych w odstępach czasu kolejnych biopsji skóry.

Dlaczego proszę o pomoc ?

Najtrudniejsze okazało się to, że walka nie skończyła się z chwilą opuszczenia szpitala. Tak naprawdę dopiero się zaczęła. Proces wygaszania ostrej erytrodermii wywołanej przez PRP to batalia trwająca miesiącami, a często nawet latami.

Obecnie jestem w trakcie leczenia zaleconego przez lekarzy. Mój organizm potrzebuje czasu, aby można było ocenić skuteczność zastosowanej terapii. Dopiero najbliższe tygodnie, wyniki badań i regularne kontrole pokażą, czy przynosi ona oczekiwane efekty. Jeśli obecne leczenie okaże się niewystarczające, lekarze będą podejmować decyzje dotyczące dalszych etapów terapii.

Każdy dzień to kolejne leki, badania, konsultacje, specjalistyczne emolienty i maści. Przy tak rozległych zmianach na ciele ich zużycie jest ogromne. Do tego dochodzi restrykcyjna dieta, która przy wyniszczonym organizmie jest elementem leczenia. Chcę konsultować się z lekarzami, którzy mają doświadczenie w prowadzeniu tak rzadkich przypadków, bo wiem, że od tego zależy moje życie.

Na tę chwilę nie mogę wrócić do pracy i nie wiem, kiedy to będzie możliwe. Choroba zamknęła mnie w czterech ścianach. Lekarze na tym etapie zabronili mi wychodzić z domu w ciągu dnia. Światło słoneczne grozi potężnym poparzeniem, a moja pozbawiona odporności skóra jest całkowicie bezbronna wobec bakterii i infekcji. Z domu mogę wyjść wyłącznie na niezbędne badania i umówione konsultacje.

Koszty leków, preparatów medycznych i bezpiecznego transportu rosną z każdym tygodniem. Po 25 latach pracy nagle znalazłem się w sytuacji, w której nie stać mnie na leczenie i codzienne przeżycie.


Środki ze zbiórki zostaną przeznaczone na:

  • Dalszą diagnostykę i konsultacje u wybitnych profesorów w kraju.               
  • Leki, specjalistyczne emolienty, maści i opatrunki.                                         
  • Regularne badania laboratoryjne.   
  • Bezpieczne dojazdy do ośrodków specjalistycznych.                       
  • Podstawowe utrzymanie i egzystencję w czasie, kiedy choroba uniemożliwia mi pracę.


Jeżeli dotarłaś lub dotarłeś aż tutaj – dziękuję.

Nigdy nie przypuszczałem, że będę musiał poprosić o pomoc. Dziś robię to nie dlatego, że przestałem walczyć. Wręcz przeciwnie. Chcę walczyć dalej. Po prostu sam nie jestem już w stanie udźwignąć kosztów tej bitwy.

Jeśli chcecie być bliżej tego, co dzieje się u mnie na co dzień, zapraszam również na moje profile. Dzielę się tam zdjęciami, krótkimi historiami i czasem po prostu kilkoma słowami o tym, co dzieje się po drodze.

  • Facebook: https://www.facebook.com/share/1BxucLoXJb/?mibextid=wwXIfr
  • Instagram: https://www.instagram.com/moments_jb_?utm_source=qr

Dziękuję za każdą pomoc, każde udostępnienie i każde dobre słowo. To dla mnie ogromnie ważne.

Jakub

Aktualizacje


  • Moments JB - awatar

    Moments JB

    01.11.2026
    01.11.2026

    Kiedy zwykłe czynności stają się walką. I co dalej?

    Jednym z najbardziej dotkliwych skutków ostatniego pobytu w klinice była utrata sprawności. W poprzednich miesiącach zdarzało się już, że moje nogi odmawiały posłuszeństwa. Podczas hospitalizacji problem powrócił. Były chwile, kiedy nie mogłem normalnie chodzić, a nawet wstać z łóżka i poruszać się bez pomocy.

    To trudne do opisania doświadczenie. Czynności, które wcześniej wykonywałem bez zastanowienia, nagle stawały się wyzwaniem. Wstać, przejść kilka kroków, dotrzeć do łazienki, rzeczy, które dla większości osób są oczywiste, dla mnie wymagały ogromnego wysiłku. Leki przeciwbólowe pomagały mi podnieść się i próbować chodzić, ale nie sprawiały, że wszystko wracało do normy.

    Ból był obecny niemal cały czas. Każdy dotyk, zmiana pozycji, kolejne wkłucie i procedury medyczne wiązały się z cierpieniem. Moje żyły były w coraz gorszym stanie, a dostęp do nich stawał się coraz trudniejszy. W poprzedniej aktualizacji pisałem o śladach po wkłuciach i o tym, jak bardzo organizm był już obciążony. Za tym obrazem kryło się jednak znacznie więcej, codzienność, w której nawet podstawowe czynności wymagały mobilizowania resztek sił.

    O skali tego, co działo się wtedy w moim organizmie, świadczy również wynik badania CRP z 14 października 2026 roku. Wynosił 211 mg/l, podczas gdy zakres referencyjny laboratorium wynosił od 0 do 5 mg/l. To ponad 42 razy więcej niż górna granica normy. Ten wynik, w połączeniu z ciężkim zakażeniem i gorączką sięgającą 40°C, pokazuje, jak poważny był wówczas mój stan.

    Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek wcześniej był tak wyczerpany fizycznie i psychicznie. Zakażenie, wysoka gorączka, rozległe zmiany skórne, ból, kolejne badania i niepewność dotycząca rozpoznania sprawiły, że doszedłem do granic swojej wytrzymałości. Były chwile, w których nie potrafiłem już powstrzymać łez. Nie wynikało to z braku chęci do walki. Po prostu czasami cierpienie i strach były większe niż to, co potrafiłem w sobie pomieścić.

    Wiem, że z zewnątrz część tych rzeczy może wyglądać jak kolejne punkty na liście szpitalnych wydarzeń. Dla mnie każde z nich miało jednak swoją cenę. Każda doba leczenia, każda kroplówka, każde badanie i każda próba wstania z łóżka były częścią walki, której końca wtedy nie potrafiłem zobaczyć.

    Dziś jestem już w domu, leczenie nadal trwa. Moja skóra wciąż jest w bardzo złym stanie, a organizm jest daleki od odzyskania równowagi. Wyjście ze szpitala nie oznacza, że ból i skutki choroby zniknęły. Nadal mierzę się z ich konsekwencjami. Nie wszystkie odpowiedzi udało się uzyskać podczas tej hospitalizacji. Diagnostyka nadal trwa, a przede mną kolejne badania i biopsje, które mają pomóc dokładniej określić charakter choroby. Dalsze decyzje dotyczące leczenia muszą uwzględniać zarówno wyniki tych badań, jak i to, jak mój organizm poradził sobie z ostatnimi komplikacjami.

    Przede mną kolejna kontrola w listopadzie. Lekarze będą oceniać stan skóry, postępy leczenia i to, czy ogniska zapalne ustępują.

    Jest też konkretna informacja dotycząca dalszego leczenia. Potwierdzono, że kolejnym planowanym etapem będzie terapia biologiczna, która ma zostać wdrożona jako pierwsza z rozważanych teraz metod. W połowie grudnia mam odbyć wizytę przygotowującą do rozpoczęcia tego leczenia, a jego start planowany jest na styczeń — oczywiście jeśli wszystkie przygotowania i badania pozwolą zrealizować ten plan.

    Nad ustaleniem dalszego postępowania i wyborem odpowiedniej terapii pracuje zespół lekarzy. Rozważanych jest kilka możliwości terapeutycznych, które można dostosowywać do przebiegu choroby i wyników kolejnych badań. Nie chodzi o zastosowanie wszystkich jednocześnie, ale o znalezienie takiej terapii, która będzie najlepiej odpowiadała mojej sytuacji. Na razie najważniejsze jest przygotowanie do terapii biologicznej i przejście przez kolejne etapy kwalifikacji.

    Nie ma gwarancji, że terapia przyniesie poprawę ani jak szybko będzie można ocenić jej skuteczność. To jednak realny kierunek dalszego leczenia.

    Wasze wsparcie ma dla mnie ogromne znaczenie. Dzięki niemu mogę kontynuować leczenie, szukać kolejnych możliwości i z większą nadzieją patrzeć na to, co przede mną. Nie wiem jeszcze, jak długa będzie ta droga, ale wiem, że nie muszę iść nią zupełnie sam.

    Chciałbym, żebyście wiedzieli, dlaczego tak bardzo zależy mi na odzyskaniu zdrowia i sprawności. Nie chodzi wyłącznie o wyniki badań czy o to, żeby skóra wyglądała lepiej. Chcę móc samodzielnie wstać z łóżka, normalnie chodzić, wyjść z domu i nie zastanawiać się przy każdej czynności, czy moje ciało da radę. Chcę wrócić do życia, w którym choroba i leczenie nie zajmują każdej myśli i każdej chwili.

    Dziękuję każdej osobie, która jest ze mną, za wpłaty, udostępnienia, wiadomości, dobre słowa i pamięć. Wiem, że nie możecie przejść tej drogi za mnie, ale Wasza pomoc daje mi możliwość dalszego leczenia i poczucie, że nie jestem z tym wszystkim sam.

    Chcę po prostu odzyskać możliwość normalnego życia.

    Jakub

Słowa wsparcia

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲


  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    31.10.2026
    31.10.2026

    Życzę wytrwałości, siły, światełek w tunelu, by pogoda ducha wracała! Trzymam kciuki!

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    30.10.2026
    30.10.2026

    Będzie dobrze, jesteś niesamowity, dużo energii przesyłam!

    • Moments JB - awatar

      Moments JB - Organizator zbiórki

      31.10.2026
      31.10.2026

      Bardzo dziękuję

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    21.10.2026
    21.10.2026

    Trzymam mocno kciuki! Życzę dużo siły, cierpliwości i powrotu do zdrowia! 💛

    • Moments JB - awatar

      Moments JB - Organizator zbiórki

      24.10.2026
      24.10.2026

      Bardzo dziękuję 🙏

  • Monika - awatar

    Monika

    16.10.2026
    16.10.2026

    Życzę wytrwałości, spokoju i samych dobrych ludzi wokół.

    • Moments JB - awatar

      Moments JB - Organizator zbiórki

      24.10.2026
      24.10.2026

      Bardzo dziękuję.

  • Kaśka - awatar

    Kaśka

    24.09.2026
    24.09.2026

    Dużo siły, wytrwałości, i wiary, że jeszcze bedzie pieknie.

    • Moments JB - awatar

      Moments JB - Organizator zbiórki

      25.09.2026
      25.09.2026

      Bardzo dziękuję.

38 220 zł  z 60 000 zł (Cel)
Wpłaciło 265 osób
Wpłać terazUdostępnij
 
Moments JB - awatar

Moments JB

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 265

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
50 ZŁ
Michał - awatar
Michał
300 ZŁ
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
200 ZŁ
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
50 ZŁ
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100 ZŁ
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
200 ZŁ
Piotr - awatar
Piotr
500 ZŁ
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20 ZŁ
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
200 ZŁ

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail