Zbiórka Wygrać walkę o życie - miniaturka zdjęcia

Wygrać walkę o życie

Zbiórka Wygrać walkę o życie - zdjęcie główne

Wygrać walkę o życie

1 282 zł z 153 000 zł (Cel)
Wpłaciły 23 osoby
Wpłać teraz
 
Monika Kozłowska - awatar

Monika Kozłowska

Organizator zbiórki

Mam na imię Monika i mam 36 lat

Przeraża mnie myśl, że stanę się ciężarem dla moich dzieci, koszmarem, balastem życiowym. Jednak ta wizja jest nieunikniona, bo moja choroba właśnie do tego prowadzi - do wstydliwej egzystencji pod koniec życia, zdania na łaskę innych, cierpienia, niemocy i nieuchronnej, zdecydowanie zbyt szybkiej śmierci. Nigdy nie sądziłam, że przyjdzie mi błagać o pieniądze, ale teraz muszę. Ocali mnie terapia mezenchymalnymi komórkami macierzystymi, zatrzyma postęp choroby, przywróciły siły! Jednak nie jestem w stanie za nią zapłacić… Proszę, pomóżcie mi żyć, pomóżcie mi być mamą, jakiej potrzebują moje dzieci...

Podobno nie można kupić zdrowia, ale to nieprawda. Nigdy nie pokonam choroby, nie cofnę już tego, co mi zabrała, ale mogę ją zatrzymać! Terapia, która jest dla mnie jedynym i ostatnim ratunkiem kosztuje ponad 150 tys. złotych - kwota nie do wyobrażenia… Właśnie tyle kosztuje moje życie. Dzisiaj już nie mam siły wykonywać podstawowych czynności, nie utrzymam nawet kubka w ręce. Jednak jeśli choroba zatrzyma się na tym etapie, będę najszczęśliwsza na świecie! Jeszcze chodzę, chociaż powłócząc nogami. Przewracam się, ale to nic. Nadal jestem w miarę samodzielna, nadal mogę być wsparciem, a nie ciężarem dla moich dzieci i męża. Ale choroba postępuje. Nikt nie wie, kiedy posadzi mnie na wózku - może jutro, może za miesiąc. Potem będzie już szybka droga w dół…

Gdy rodziłam synka, moje pierwsze dziecko, omal nie umarliśmy - i on, i ja. Błagałam o cesarskie cięcie, cierpiałam tak wiele godzin… Bez skutku. Lekarz kazał rodzić siłami natury, chociaż ja tych sił nie miałam. Okazało się, że mój syn ustawił się bokiem i w takie pozycji przyszedł na świat. Moje ciało tego nie wytrzymało, biodra uległy poważnemu uszkodzeniu. Bardzo długo dochodziłam do siebie. Przez pierwszy miesiąc nie mogłam wstać z łóżka - wtedy wszyscy zrzucali winę na horror porodu. Dzisiaj wiem, że to były pierwsze objawy dystrofii dwuobręczowej typu 2-A, czyli postępującego zaniku mięśni. Choroby, która mnie zabija.

Po porodzie zostało mi zwichnięte biodro i noga krótsza o 1,5 cm. Bolało, ledwo chodziłam. W nocy, gdy chciałam wstać do łazienki, nie czułam nóg. Zupełnie tak, jakby ktoś w nocy mi je obciął. Lekarze mówili, że to wynik porodu i zlecili operację - wszczepienie endoprotezy. W międzyczasie poradzili, że jeśli kiedykolwiek chcę być mamą drugi raz, to właśnie teraz - po operacji będzie za późno. Zdecydowałam się i dzięki temu dzisiaj na świecie jest moja córeczka. Oczywiście wtedy jeszcze nie wiedziałam o chorobie. Na szczęście mała urodziła się drogą cesarskiego cięcia. Gdyby nie to, dzisiaj mogłoby już mnie tu nie być.

Gdy minęło wystarczająco dużo czasu, mogłam w końcu przejść operację biodra. Wcześniej jednak musiałam przejść wiele badań i właśnie wtedy lekarz zauważył, że coś jest ze mną nie tak - wystające łopatki, zapadnięte mięśnie, jedna strona ciała jakby się kurczyła. Zaczęły się pobyty w szpitalach, bolesne badania diagnostyczne i w końcu usłyszałam wyrok, który zabolał mnie tak, jakby ktoś wyrwał mi serce i podeptał je na moich oczach.

Dystrofia mięśniowa to bardzo ciężka i jak dotąd nieuleczalna choroba. Niestety, postępująca bardzo szybko. Powoduje zaniki mięśni w całym organizmie, również organów wewnętrznych. Dotarło do mnie, że przestanę chodzić, trzymać sztućce, podawać rękę, siedzieć, a nawet samodzielnie oddychać. Moje serce - przecież też mięsień - przestanie w końcu bić. Dotarło do mnie, że to koniec życia, że czeka mnie tylko wegetacja. Obawa, że taki czas zbliża się wielkimi krokami, a ja nie mam szansy się ratować, stała się nie do zniesienia. Patrząc na dzieci ledwo powstrzymywałam łzy. Kiedy ich nie było wyłam wniebogłosy, pytając Boga “dlaczego?”. Wpadłam w silną nerwicę, mam kłopoty z sercem. Nie miałam siły na nic, mój stan psychiczny był do tego stopnia tragiczny, że groził mi szpital psychiatryczny.

Tylko dzięki rodzinie jakoś dałam radę się podnieść, chociaż nigdy nie pogodzę się z tym, że czeka mnie śmierć w męczarniach. Nie chcę, by moje dzieci patrzyły, jak staję się niepełnosprawna, nie jestem w stanie nawet pójść do łazienki, utrzymać łyżki… Już teraz jest ciężko, chociaż się nie poddaję. Chodzę, chociaż bez laski nie utrzymałabym się na nogach. Ale wystarczy tylko mały kamyczek na drodze, a bezwładnie upadam i nie jestem w stanie wstać. Tak jak wtedy, gdy potknęłam się i upadłam na drogę. Byłam wtedy z małą córeczką. Niestety, upadłam na twarz, która momentalnie spułcha. Pękł nos, szczęka się przesunęła, a wokół mojej głowy rozlała się kałuża krwi. To musiał być tragiczny widok dla mojego dziecka…

Zimą wcale nie wychodzę z domu. Śnieg i lód jest dla mnie nie do pokonania. Dzisiaj mam problem w najbardziej prozaicznych czynnościach, jak mycie zębów, utrzymaniem kubka w jednej ręce, schylanie się. Czesze mnie moja córka, a przecież powinno być odwrotnie… Cierpię przez silne, paraliżujące bóle kręgosłupa i bioder. Co będzie dalej? Staram się o tym nie myśleć, chociaż te wizje prześladują mnie w snach.

Mam dwoje wspaniałych dzieci - to one są moją siłą, aby walczyć. Walczyć o to, aby dzielić z nimi życie, wspierać, patrzeć jak dorastają, cieszą się życiem, przytulić w gorszych chwilach. Chcę po prostu przy nich być… Nie mogę dopuścić do tego, aby choroba posadziła mnie na wózek. Muszę zatrzymać ją teraz póki nie jest za późno, ponieważ skutków dystrofii nie da się już cofnąć. Pojawiła się ogromna szansa na zatrzymanie tej choroby - jest to leczenie mezenchymalnymi komórkami macierzystymi, które posiadają zdolność regenerowania uszkodzonych komórek. Są osoby, które już podjęły się leczeniu i efekty są naprawdę imponujące! Ta terapia to jedyna szansa na życie.

Zostałam zakwalifikowana do leczenia. Mogę zacząć w każdej chwili, ale niestety barierą są pieniądze. Moje życie wyceniono na ponad 150 tys. zł. Dla mnie, dla mojej rodziny i znajomych jest to kwota nierealna, dlatego z całego serca zwracam się do Was o pomoc. Każda wpłacona złotówka to krok bliżej, by zatrzymać chorobę. Proszę, pomóżcie mi być matką jak najdłużej.


Wybierz kwotę


20 
50 
100 
200 
1 000 
Inna
Wpłać teraz
 Bezpieczne płatności online

Aktualności


  • Monika Kozłowska - awatar

    Monika Kozłowska

    02.11.19
    02.11.19

    Życie ciągle nie oszczędza.Bez waszego wsparcia i dobrego serduszka nie dam rady walczyć.Za okazaną pomoc będę wdzięczna z całego serca 😘❤

    Zdjęcie aktualności 39 267

Komentarze


  • Agaa - awatar

    Agaa

    25.04.20
    25.04.20

    Powodzenia 🍀

1 282 zł z 153 000 zł (Cel)
Wpłaciły 23 osoby
Wpłać teraz
 
Monika Kozłowska - awatar

Monika Kozłowska

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 23

Aleksandra Felba - awatar
Aleksandra Felba
10
Mmmm - awatar
Mmmm
20
Anna Śnieg - awatar
Anna Śnieg
20
Agaa - awatar
Agaa
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
11
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
5
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
10
Maciej - awatar
Maciej
480

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Stwórz swoją
pierwszą zbiórkę

Nie czekaj, weź sprawy w
swoje ręce teraz!

Jak założyć zbiórkę na Pomagam.pl

Pomagam.pl to największy i najpopularniejszy w Polsce serwis do tworzenia internetowych zbiórek pieniężnych. Dzięki Pomagam. pl w łatwy i bezpieczny sposób zbierzesz pieniądze na dowolny cel, np. pokrycie kosztów leczenia, wsparcie znajomych i rodziny w ciężkich chwilach, realizację projektów społecznych, kulturalnych i biznesowych albo spełnianie marzeń.

Krok 1:Obejrzyj krótki film poniżej, który tłumaczy, jak działa Pomagam.pl.

Krok 2:Zbiórkę na Pomagam.pl przygotowujesz i publikujesz samodzielnie. Nie przejmuj się - założenie zbiórki trwa dosłownie kilka chwil i jest prostsze, niż myślisz (zobacz krótki film poniżej).

Krok 3:Dla swojej zbiórki wybierasz adres internetowy, pod którym będzie ona dostępna dla każdego, np. pomagam.pl/nazwazbiorki. Zbieranie pieniędzy polega na zapraszaniu jak największej liczby osób do odwiedzenia tej strony. Pomagam.pl pozwala automatycznie rozesłać zaproszenia e-mailowe, udostępnić zbiórkę na Facebooku, Twitterze itd. Od razu możesz przyjmować wpłaty. Konto do wypłat wskażesz później.

Krok 4:Wszystkie osoby odwiedzające Twoją zbiórkę mogą szybko i bezpiecznie wpłacać na nią pieniądze, np. przy użyciu przelewów internetowych, kart kredytowych, tradycyjnych przelewów bankowych, a nawet na poczcie! Wpłaty księgują się natychmiast. Wszyscy widzą, jaką kwotę udało się już zebrać, i mogą zapraszać do zbiórki kolejne osoby. Dzięki Pomagam.pl udostępnianie zbiórki na Facebooku, Twitterze lub e-mailowo jest niezwykle proste. Zbiórkę odwiedzają i udostępniają kolejne osoby i tak tworzy się efekt kuli śnieżnej.

Krok 5:Pieniądze ze zbiórki możesz wypłacać na konto bankowe w każdej chwili i tak często, jak chcesz. Wypłata pieniędzy trwa na ogół 1 dzień roboczy. Wypłata nie spowoduje zmiany stanu licznika wpłat na stronie Twojej zbiórki. Możesz dalej zbierać pieniądze, a zbiórka będzie trwać aż do momentu, gdy zdecydujesz się ją zamknąć.

Za darmo:Zbiórki opublikowane w dniach 15 kwietnia - 15 czerwca zwolnione są z wszelkich opłat! Pomagam.pl pokrywa wszelkie koszty prowadzenia Twojej zbiórki (w tym także opłaty naliczane przez operatorów płatności). 100% zebranej kwoty trafia do Ciebie. #zostanwdomu

Prawda, że proste? To właśnie dlatego dziesiątki tysięcy osób prowadzi już swoje zbiórki na Pomagam.pl. Nie czekaj. Dołącz do nich teraz! Aby założyć zbiórkę, kliknij tutaj lub w przycisk poniżej:

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij