Kobieta z brzuszkiem ciążowym, trzymająca ręce na brzuchu.

Z nowym życiem w sercu

0 zł  z 46 000 zł (Cel)
Heart icon
Dokonaj pierwszej wpłaty.
Każda złotówka się liczy.
Wpłać terazUdostępnij
 
Gal Anonim - awatar

Gal Anonim

Organizator zbiórki

Nie wiem, jak to napisać, żeby nie brzmiało jak żebranie. Ale jestem w miejscu, gdzie wstyd przestaje mieć znaczenie. Walczę o przetrwanie – dosłownie.


Jeszcze kilka miesięcy temu miałam pracę, marzenia, nadzieję. Chciałam stworzyć dom, rodzinę, ciepłe, zwyczajne życie. Dostałam szansę – a raczej tak mi się wydawało.

Zaufałam niewłaściwej osobie. Obiecał mi pomoc. Obiecał samochód z salonu, coś, na co sama nigdy nie mogłabym sobie pozwolić. Powiedział, że będzie mój – w zamian za uczciwą pracę.

A ja – młoda, naiwna, dobra – uwierzyłam.


Pracowałam po 12 godzin dziennie, bez wolnych dni. Robiłam wszystko – od dokumentów, przez zamówienia, po zarządzanie całością.

Z mojej pensji zabierał 70%. Resztki starczały na rachunki i jedzenie.

Z czasem zaczęły się groźby, szantaż emocjonalny, presja. Słyszałam, że jeśli przestanę pracować jeszcze więcej – zostanę z niczym. I tak właśnie się stało.


Odeszłam z tej pracy wykończona psychicznie i fizycznie. Bez auta, bez umowy, bez niczego. Wszystko było “na słowo”. A ja zostałam z długami i jednym wielkim żalem do siebie, że dałam się tak podejść.


Potem zaczęło się tonące koło:

Chwilówka, żeby zapłacić rachunki.

Kolejna, żeby spłacić tamtą.

Następna – żeby przeżyć.


Nie spałam. Nie jadłam. Nie potrafiłam oddychać bez lęku.


I wtedy – dowiedziałam się, że jestem w ciąży.


To powinien być najpiękniejszy czas. A ja… się boję.

Jestem wykończona. Mam mdłości, zawroty głowy, bóle. Ciążę przechodzę ciężko.

Moja umowa zlecenie się skończyła, nie mam zasiłku, nie mam stałego dochodu.

Mój partner robi, co może – wspiera mnie i pracuje – ale z jednej pensji jesteśmy w stanie pokryć tylko część zobowiązań. Reszta dławi mnie każdego dnia. A czasu jest coraz mniej.


Nie proszę o luksusy.

Proszę o jedzenie. O prąd. O leki. O to, żeby móc urodzić dziecko w poczuciu, że dam mu cokolwiek poza strachem.


Ta zbiórka jest anonimowa, bo się wstydzę.

Nie wstydzę się tego, że jestem w ciąży.

Wstydzę się tego, że dałam się wykorzystać. Że nie podpisałam umowy. Że nie umiałam powiedzieć „dość” wcześniej.

Wstydzę się tego, że bliscy nic nie wiedzą, bo nie mam siły mówić im, jak bardzo zawiodłam samą siebie.


Ale nie chcę się już bać.

Nie chcę robić nic złego, nie chcę błagać pod sklepem, nie chcę nikogo oszukiwać.

Chcę tylko uczciwie poprosić o pomoc. Bo naprawdę już nie mam gdzie pójść.


Jeśli możesz – pomóż mi stanąć na nogi.

Każda złotówka to dla mnie dzień mniej w piekle.

Każde udostępnienie – to może ktoś, kto ma możliwości, przeczyta i pomoże.


Obiecuję: jeśli wyjdę z tego – nigdy nie przejdę obojętnie obok kogoś w podobnej sytuacji.

Dziś proszę ja. Ale kiedyś to ja pomogę komuś, kto będzie miał mniej niż ja teraz.


Dziękuję. Z całego, roztrzaskanego, ale wciąż bijącego serca.

0 zł  z 46 000 zł (Cel)
Heart icon
Dokonaj pierwszej wpłaty.
Każda złotówka się liczy.
Wpłać terazUdostępnij
 
Gal Anonim - awatar

Gal Anonim

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 0

Heart iconDokonaj pierwszej wpłaty

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail