
Błagam… pomóżcie uratować dziecko, które już raz straciło poczucie bezpieczeństwa
Piszę ten tekst ze łzami w oczach i ogromnym bólem w sercu.
Nigdy nie przypuszczałam, że będę musiała prosić o pomoc dla kobiety, która przez 18 lat ratowała innych ludzi. Kobiety, która zawsze była pierwsza tam, gdzie ktoś cierpiał. Pomagała głodnym, organizowała zbiórki żywności, wspierała ofiary przemocy, ratowała rodziny, kiedy wszyscy inni rozkładali ręce. Ile osób uratowała? Tego nie da się policzyć.
Dziś ta niezwykle dobra kobieta sama stoi nad przepaścią.
Jej dziecko przeżyło coś, czego nie powinno przeżyć żadne dziecko na świecie.
Padło ofiarą przemocy seksualnej.

Od tego dnia ich życie zamieniło się w walkę o każdy kolejny dzień. O spokojny sen. O uśmiech. O choćby chwilę bez lęku i płaczu. Są noce pełne krzyku, strachu i łez. Są ataki paniki. Są pytania, na które żadna matka nie potrafi odpowiedzieć bez rozpadania się w środku.
Ta mama zrobiła wszystko, co mogła.
Sprzedała samochód. Biżuterię. Sprzęty domowe. Wszystko, co miało jakąkolwiek wartość. Rezygnowała z własnego jedzenia, własnych potrzeb, własnego życia - by tylko ratować swoje dziecko.
Bywały dni, kiedy musiała wybierać:
Zapłacić rachunki czy opłacić terapię dziecka po traumie?
I zawsze wybierała dziecko.
Gaz bywał odłączany. Brakowało pieniędzy na zwykłe życie. Ale terapia nigdy nie została przerwana, bo tylko ona dawała nadzieję, że dziecko kiedyś znów będzie umiało spokojnie zasnąć.
Dziś wydarza się kolejny dramat.
Komornik chce zlicytować ich dom.
Dom, który dla tego dziecka jest wszystkim. Jedynym miejscem, gdzie po tej niewyobrażalnej krzywdzie zaczęło znów czuć się bezpiecznie. Kiedy pojawił się temat sprzedaży domu, wróciły ataki lęku, bezsenne noce, płacz i paniczny strach. Potrzebna była dodatkowa terapia.
To dziecko już raz straciło poczucie bezpieczeństwa.
Nie pozwólmy, by straciło je drugi raz.
Aby wstrzymać licytację komorniczą, potrzeba pilnie 50 tysięcy złotych. To nie koniec walki, ale pierwszy krok, by uratować dach nad głową i dać dziecku szansę na dalsze leczenie.
Ja wiem, że czasy są trudne. Wiem, że każdy ma swoje problemy.
Ale jeśli czytasz ten tekst - proszę Cię, zatrzymaj się na chwilę.
Wyobraź sobie własne dziecko. Wyobraź sobie jego strach. Jego łzy. I moment, w którym dowiadujesz się, że możesz stracić jedyne miejsce, gdzie czuje się bezpieczne.
Błagam - pomóżcie.
Nawet najmniejsza wpłata ma znaczenie. A jeśli nie możesz wpłacić — udostępnij. Być może właśnie Twoje udostępnienie uratuje ten dom i pozwoli temu dziecku odzyskać choć kawałek dzieciństwa.
Bo dobro wraca.
A ludzie o tak ogromnym sercu nie powinni zostać sami wtedy, gdy sami potrzebują ratunku.
Osoba, dla której prowadzona jest zbiórka, jest w pełni świadoma sytuacji i wyraziła zgodę na jej utworzenie oraz publikację tej prośby o pomoc.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
HUB∆L-STR∆TO$
🧚
Martyna
Życzę wszystkiego dobrego i sił do walki każdego dnia :)
Iwona
Przytulam
Kasia
Powodzenia. Ja też po własnym piekle wstaję do tej pory, choć jestem dorosła
Emilia R
Wszystko się ułoży. Powodzenia.