Grób z kwiatami i zniczami, symbol pamięci o zmarłych.

Zakup nagrobka dla Żanety

110 zł  z 110 zł (Cel)
Wpłaciły 2 osoby
Wpłać terazUdostępnij
 
Rotmistrz Tundre - awatar

Rotmistrz Tundre

Organizator zbiórki



Cześć, mam na imię Paulina i byłam przyjaciółką niedawno zmarłej Żanety Danieli Śliwki. Żaneta wcześniej prowadziła zbiórkę za pośrednictwem niniejszej fundacji z powodu nieuleczalnej choroby — nowotworu skóry oraz guza splotowatego limfatycznego, a także wielu innych schorzeń.

Na początku maja 2024 roku, po amputacji nogi, dowiedziała się, że nowotwór ma postać złośliwą. W swojej zbiórce pisała m.in., że gromadzi środki na leki oraz wyjazdy do lekarzy. Opisywała siebie jako osobę samotną, poruszającą się na wózku inwalidzkim lub przy pomocy kul.

Wspominała również, że już w dzieciństwie zdiagnozowano u niej chorobę Recklinghausena — dziedziczną chorobę, z powodu której zmarł jej ojciec. Od szóstego roku życia pozostawała pod opieką matki, jednak z powodu zaniedbań i przemocy domowej została umieszczona w ośrodku opiekuńczo‑wychowawczym.

Od tamtej pory była w dużej mierze zdana na pomoc obcych ludzi. Mimo niezwykle trudnych doświadczeń i cierpienia, jakie przyniosło jej życie, pozostała osobą bardzo ciepłą, życzliwą i dobrą — taką, którą zapamiętali wszyscy, którzy mieli szczęście ją poznać.

Dalsza część historii Żanetki

Najpierw straciła ojca, a później została rozdzielona z resztą rodziny. Od tamtej pory jej życie nie było łatwe. Znałam ją zaledwie około trzech miesięcy — poznałyśmy się w bardzo trudnym dla niej czasie, zarówno pod względem finansowym, jak i zdrowotnym. Jej stan był ciężki, jednak mimo ogromnego cierpienia nigdy się nie poddawała i do końca chciała walczyć ze wszystkimi chorobami.

Pomimo wielu krzywd, jakie ją spotkały — o których nigdy głośno nie mówiła — walczyła dzielnie aż do ostatnich chwil. Cierpiała z powodu nieustannego bólu w kikucie lewej nogi po amputacji. Dodatkowo podczas operacji doszło do uszkodzenia nerwów, co jeszcze bardziej nasilało jej cierpienie.

Została pozostawiona sama z traumą po amputacji — nie zapewniono jej odpowiedniej pomocy psychologicznej, co, jestem przekonana, miało ogromny wpływ na jej stan psychiczny. Mogłam się o tym przekonać osobiście, ponieważ pod koniec jej życia obdarzyłam ją przyjaźnią, a ona — nie mając ani rodziny, ani nikogo bliskiego — zaufała mi.

Starałam się ją regularnie odwiedzać, przywoziłam jej zakupy i byłam przy niej na tyle, na ile mogłam. Oczywiście miała przydzieloną opiekunkę, prawdopodobnie z MOPS‑u, jednak nie była ona w stanie przebywać z nią przez cały czas. Często zdarzało się więc, że osłabiona spędzała całe dni sama w domu, przykuta do łóżka, cierpiąc i płacząc z bólu.

Według opinii lekarzy prowadzących ją w szpitalu w Bogatyni, ból ten miał jej towarzyszyć już do końca życia. Nie dawano jej nadziei na wyzdrowienie.

Okoliczności śmierci i apel

Zażywała bardzo dużo leków, dlatego z czasem jej organizm przestał sobie z nimi radzić. Przyjmowała m.in. morfinę — silny lek przeciwbólowy — a mimo to ból towarzyszył jej niemal bez przerwy, jedynie chwilowo ustępując. Było to, jak sądzę, niewyobrażalne cierpienie.

Niestety organizm w końcu nie wytrzymał. Przypuszczalnie próbowała uśmierzyć ból, przyjmując zbyt dużą ilość leków przeciwbólowych. Zmarła 1 marca, choć podejrzewam, że mogło to nastąpić już 28 lutego. Kiedy nie odezwała się po nocy z 28 lutego na 1 marca, zaczęłam się martwić i ostatecznie wezwałam pogotowie.Niestety,moje obawy potwierdziły się.

Nie zostałam oficjalnie poinformowana o przyczynie zgonu, ponieważ nie byłam jej krewną i nie przysługiwało mi takie prawo. Mogę się jedynie domyślać, że doszło do przedawkowania — dokładnie 100 mg morfiny — dawki, która okazała się dla niej śmiertelna.

Po śmierci Żanety wzięłam na siebie obowiązek dbania o jej miejsce spoczynku. Uważam, że tej dziewczynie należy się godne upamiętnienie — pomnik, który sprawi, że jej ślad nie zaginie. To dla mnie bardzo ważne i czuję moralny obowiązek, by zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby do tego doprowadzić.

Dlatego zwracam się do Was, ludzi dobrej woli. Jeśli ktokolwiek, kto przeczyta ten apel, poczuje poruszenie i zechce wesprzeć moją inicjatywę uhonorowania miejsca spoczynku Żanetki, będę ogromnie wdzięczna za każdą, nawet najmniejszą cegiełkę.

Wierzę w dobrych ludzi. Wierzę, że mój apel dotrze do darczyńców i że wspólnie uda nam się zadbać o to, by powstał pomnik upamiętniający jej krótkie, zaledwie 34‑letnie życie.

Dziękuję z całego serca za każde wsparcie — razem możemy to zrobić.

110 zł  z 110 zł (Cel)
Wpłaciły 2 osoby
Wpłać terazUdostępnij
 
Rotmistrz Tundre - awatar

Rotmistrz Tundre

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 2

Marian - awatar
Marian
100 ZŁ
Zen - awatar
Zen
10 ZŁ
Add alt here
Dołącz do listy

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail