Panna Joanna
Witajcie!
Do tej pory udało mi się dzięki Waszemu wsparciu zebrać 1620zl.
Na razie na obie naprawy wydałam 8200zl.
Został jeszcze rozrząd.
Do celu jeszcze daleko, dlatego bardzo proszę o dalsze udostępnienia i wsparcie.


Witam wszystkich przyjaciół, bliższych i dalszych znajomych oraz tych, którzy trafią na moją zbiórkę.
Co roku z okazji urodzin proszę na Fb o wsparcie wybranej przeze mnie organizacji zajmującej się ratowaniem zwierząt.
Dziś z okazji moich 40- tych urodzin postanawiam prosić o pomoc dla siebie.
Ponad miesiąc temu mój mój swiat po raz kolejny stanął na głowie.
Kiedy cieszyłam się, że w końcu spłaciłam długi, widmo zaciągania kolejnych bardzo szybko pojawiło się na horyzoncie.
W poniedziałek wracając z synem ze szkoły moje auto Zaczęło dymić, tak, że pierwszą myślą jaka pojawiła się w mojej głowie było to, że płonie.
Oczywiście zapaliły się wszystkie możliwe kontrolki, po czym samochód stanął i więcej nie odpalił.
Telefon do jednego, drugiego mechanika, w końcu samochód pojechał na lawecie do warsztatu.
Następnego dnia telefon z informacją, że chyba wtryski, ale pan nie podejmie się naprawy, bo to przydomowy warsztat i nie ma właściwego sprzętu.
Ponownie zadzwoniłam do mojego mechanika, który zajmuje się tylko dieslami z informacją, że to wtryski i czy mógłby znaleźć jakiś szybszy termin.
Pan kazał przywieźć auto I powiedział, że za niecały tydzień samochód powinien być do odbioru.
Następnego dnia, t.j. w czwartek auto po raz kolejny pojechało na lawecie do drugiego warsztatu.
W piątek dostałam telefon i dobrze, że siedziałam, bo bym zeszła z tego ziemskiego padołu.
Pierwsze pytanie, które pan zadał, to kiedy tankowałam. Okazało się, że przez zatankowanie złej jakości tzw." Chrzczonego" paliwa, które uszkodziło cały układ paliwowy szacowany koszt naprawy to około 5 tysięcy złotych.
Oczywiście zalałam się łzami, bo niby skąd człowiek żyjący ze świadczeń od państwa ma wyjąć z kieszeni takie pieniądze.
Dla tych, którzy nie znają mojej sytuacji:
Jestem mamą dziecka z niepełnosprawnością sprzężoną, które z racji stanu zdrowia do końca swoich dni będzie wymagał wsparcia i opieki. Franek nigdy nie będzie osobą samodzielną. Z tego też powodu zrezygnowałam z pracy na etacie przechodząc na świadczenie wypłacane przez państwo. Dorabiam na Vinted sprzedając ubrania, ale nie mam z tego pewnych pieniędzy co miesiąc, ponieważ jak wiadomo jest to zależne od tego ile rzeczy uda mi się sprzedać.
Mechanik kazał mi sie zastanowić czy będę naprawiała pojazd.
Nie wiedziałam co począć, ponieważ było dla mnie oczywistym, że naprawa będzie wiązać się z kolejnym pożyczkami od ludzi. Niestety dla banku świadczenia nie są pewnymi pieniędzmi i nie mam żadnej zdolności kredytowej.
Brat i Mama udzielili mi pożyczki 4100, która muszę naturalnie oddać.
Kiedy po prawie 3tygodniach pojechałam odebrać auto, nie miałam świadomości, że usłyszę kolejne rewelacje, które będą dla mnie gwoździem do trumny.
Na miejscu okazało się, że dodatkowo wymieniono świece żarowa oraz akumulator, który umarł drugiego dnia po wstawieniu auta do warsztat. Do tego do wymiany jest sprzęgło z dwumasa, 3 świece żarowe oraz rozrząd i będzie to kolejny bardzo duży wydatek w kwocie około 6tys złotych ( jeśli po drodze nic nowego nie wyjdzie 😔).
Ręce mi opadły.
Nie pamiętam drogi do domu- czułam się jakby niebo przygniatało mnie do ziemi. Jak odbierałam syna ze szkoły, pani dyrektor zapytała co się stało, że jestem taka blada, bo krew odpłynęła mi z twarzy.
Zadzwoniłam do mojego mechanika, który zajmuje się takimi naprawami- pan od diesli tego nie naprawia- z prośbą o sprawdzenie cen części i podania kosztu naprawy wraz z robocizna.
8.05 mam wstawić auto do warsztatu, a nie mam z czego zapłacić za naprawę.
Niestety nie mogę zwlekać, ponieważ sprzęgło drga pod noga i mechanik oznajmił, że jeśli rozkraczy się podczas jazdy uszkodzi skrzynię biegów, a wtedy koszt naprawy będzie baaaardzo wysoki.
Od razu wyjaśnię, że auto nie jest moim kaprysem i widzi mi się, tylko jest moim " narzędziem " w opiece nad synem
Codziennie wożę i odbieram syna do i ze szkoły oraz na terapię i do lekarzy. W wielkim mieście jakim mieszkam bez samochodu doba musiałaby mieć 48h,żebym zdążyła wszędzie transportem publicznym,a na taksówki najzwyczajniej w świecie mnie nie stać.
Ktoś powie: a nie taniej byłoby sprzedać go bez naprawy, dołożyć i kupić coś innego?
Auto to kupiłam dokładnie rok temu, kiedy to pojechałam nad morze do mojej Mamy, aby spędzić tam majówkę i zepsuła mi się automatyczna skrzynia biegów w poprzednim pojeździe.
Z racji tego, że karoseria wyglądała jakby przejechał po nim czołg, a koszt naprawy automatu był dość wysoki, podjęłam decyzję, że nie ma już czego ratować, trzeba sprzedać go na części i muszę kupić coś innego, tak, byśmy w ogóle mogli wrócić znad morza do Łodzi.
Oczywiście musiałam znowu zapożyczyć się u ludzi, bo skąd miałam wziąć kilkanaście tysięcy złotych, by na już kupić kolejne auto.
I teraz to auto, które kosztowało mnie tyle pieniędzy i nerwów wpędza mnie do grobu.
Wiadomo, że sprzedając go w takim stanie, dostanę marne grosze, ponieważ każdy ma świadomość ile kosztuje taka naprawa.
Za parę tysięcy nie kupię pojazdu, w który wsiądę i będę jeździć, bez poczynania żadnych inwestycji, i że na pewno zaraz coś zacznie się sypać .
Jest mi ogromnie wstyd prosić o pomoc obcych ludzi, ale sama sobie z tym problemem nie poradzę.
Wszystko zbiegło się w jednym czasie- zaraz kończy mi się oc i ubezpieczenie mieszkania.
Do tego jeżdżę na zimowych oponach, ponieważ nie mam ich za co zmienić.
Jeśli znajdzie się ktoś kto chciałby mnie wesprzec, będę z całego serca wdzięczna.
Jeśli znajdą się ludzie, którzy nie pomagają bezinteresownie, może zainteresowałoby Was coś z mojej szafy na Vinted i możecie wesprzeć mnie poprzez zakup czegoś na tej platformie.
https://www.vinted.pl/member/91058182-zdzieciszafy1131
Jeśli nie możecie wesprzeć proszę o udostępnienie, to też wiele dla mnie znaczy. Każda złotówka się liczy- dla Was to niewiele, a mnie przybliży do celu.
Fakturę za kolejną naprawę dołączę, jak odbiorę auto pod koniec przyszłego tygodnia.
Witajcie!
Do tej pory udało mi się dzięki Waszemu wsparciu zebrać 1620zl.
Na razie na obie naprawy wydałam 8200zl.
Został jeszcze rozrząd.
Do celu jeszcze daleko, dlatego bardzo proszę o dalsze udostępnienia i wsparcie.

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Anonimowy Darczyńca
Trzymam kciuki z Krakowa! Mam nadzieje ze pożądny mechanik a nie naciągacz :)
Anonimowy Darczyńca
Wszystkiego Dobrego z okazji Jubileuszowych Urodzin! Jesteś niesamowicie dzielna. Trzymam kciuki, żeby udało Ci się wszystko udało. Pozdrawiam serdecznie, Iza 🤗🍀
Anonimowy Darczyńca
Sto lat Asiunia