
Witaj!
Jeśli czytasz te słowa to masz wielkie serce i liczę na Twoje wsparcie. Na początku 2025 roku zacząłem swoją "przygodę" z inwestowaniem pieniędzy na giełdzie. Ot typowy człowiek który chciał sobie dorobić do miesięcznej wypłaty na lepsze życie dla swojego dziecka. Można powiedzieć, że początkowo to się udawało z lepszym lub gorszym skutkiem. Aż do pewnego momentu, gdy przyszedł listopad i zweryfikował mnie oraz moje plany. Moja żona bardzo się pochorowała, co wpływało na moją psychikę, ale niestety ja już byłem uzależniony od spekulacji na giełdzie i każdą wolną chwilę zaglądałem co się dzieje i w jaką pozycję mogę wejść. Zamiast już w momencie choroby żony i z powodu tego, że już wtedy nie mogłem się skupić na jednej rzeczy, to próbowałem zarobić więcej i więcej, aby móc się dostać do lepszych lekarzy, po lepsze lekarstwa, na lepsze konsultacje. I nagle wszystko obróciło się przeciwko, w przeciągu miesiąca straciłem około 70 tysięcy złotych. Te pieniądze miały być przeznaczone na zaplanowany ślub kościelny oraz wesele w 2026 roku. W tej chwili nie mam tych pieniędzy, nie mogę się pozbierać po tej stracie. Żona powoli do siebie dochodzi, ale o moich transakcjach nic nie wie, nie wiem czy powinienem jej cokolwiek mówić, ponieważ po prostu się boję. To też nie były nasze wspólne pieniądze, lecz tylko moje. Na szczęście moje uzależnienie nie dotarło jeszcze do tego poziomu, aby wydawać wspólne pieniądze.
W tej chwili jestem na skraju załamania psychicznego, nigdy wcześniej w swoim życiu tak się nie czułem i nie rozmyślałem o tym, że nie chce już żyć. A to wszystko z powodu choroby żony (jeszcze na 100% nikt nie wie co jej było/jest, ale na ten moment stan się trochę poprawił, czekamy na wyniki poszczególnych badań) oraz z powodu mojej straty na giełdzie. Nie mogę sobie z tym w żaden sposób poradzić i jedyne co robię to zamykam się w łazience i po cichu płaczę z myślą, że dałbym wszystko aby cofnąć się o te dwa miesiące wstecz w swoim życiu. Nie potrafię skupić się na zabawie z własnym synem, bo wciąż moje myśli krążą wokół tej straty. Nie potrafię cieszyć się z małych rzeczy, bo ciągle zastanawiam się, dlaczego to zrobiłem, dlaczego nie zrezygnowałem kiedy jeszcze była na to pora i kiedy wiedziałem, że nie jestem skupiony w 100%.
Jeśli jesteś dobrą duszą i możesz wesprzeć jakąkolwiek kwotą to będę Tobie bardzo wdzięczny. Będę wdzięczny ja wraz ze swoją żoną oraz 3 letnim synem.
Dziękuję za przeczytanie do końca i podzielenie się zbiórką.
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!