
Mamy bardzo krucho z kasą. A leczenie nie mogło czekać..



Ten miesiąc mocno nas finansowo przeczołgał. Popłynęliśmy z kosztami leczenia naszych zwierząt, bo kiedy pojawia się chore, cierpiące zwierzę, nie potrafimy powiedzieć: „nie stać nas, więc nie leczymy”.
Leczymy, ratujemy, robimy wszystko, co możemy - tylko że za każdą taką decyzją przychodzą faktury, które trzeba zapłacić.
Na samych pokazanych fakturach mamy już 19 870 zł do uregulowania — i to tylko część naszych bieżących zobowiązań. Kolejne rachunki za weterynarzy, badania, leki i leczenie są w drodze, do tego dojdą opłaty za hotelik, karmę dla domów tymczasowych itd. To nie są pieniądze „na zapas”. To są koszty konkretnych zwierząt, które już dostały pomoc.
Na zdjęciach widzicie między innymi faktury za ratowanie Mani i Yogiego, są też za Tadzika i Maćka, na którego zbiórce uzbieraliśmy 70 zł a koszta to 100 krotność tej kwoty. Tadzika po dzisiejszej amputacji czekać będzie jeszcze zakup ortezy na przednią łapę i rehabilitacja - to kolejne koszta, które dojdą..
Możemy mówić, że damy radę, ale same dobre chęci nie opłacą faktur. Weterynarzom musimy zapłacić za wykonaną pracę, a my chcemy nadal móc jechać z kolejnym potrzebującym zwierzakiem do lecznicy, zamiast zastanawiać się, czy mamy za co.
Sprawa wygląda u nas tak: zwierzę potrzebuje ratunku → jedziemy → zwierzę dostaje leczenie → przychodzi faktura → trzeba ją zapłacić.
A tych faktur zrobiło się w tym miesiącu naprawdę dużo. Nie chcemy odmawiać ratowania życia tylko dlatego, że konto świeci pustkami.
🙏 Pomóżcie nam wyprostować ten miesiąc. Każda złotówka przybliża nas do opłacenia faktur i daje nam możliwość dalszego leczenia tych, którzy sami o pomoc nie poproszą.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!