Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.

PTSD. ADHD. Endometrioza.
Trzy diagnozy, które przewróciły moje życie do góry nogami.
To był rok przepełniony bólem, samotnością, niepewnością i lękiem.
Rok, w którym ból odebrał mi aktywność, codzienne funkcjonowanie, a także to, co kochałam najbardziej — pracę i treningi z psami. Utraciłam siebie.
W nowy rok weszłam już z PTSD — po długotrwałych, wyczerpujących sytuacjach stresowych, doświadczeniu przemocy, braku wsparcia od najbliższej osoby i ciężkiej chorobie mojej ukochanej suczki.
Wywróciłam życie do góry nogami i zaczęłam je od nowa, sama. Miało być lepiej.
Proces leczenia PTSD był wyczerpujący, a ja dodatkowo borykałam się z brakiem pracy, pieniędzy i poczuciem bezpieczeństwa.

Starałam się wrócić do normalności, robiłam postępy, znalazłam pracę… aż przyszła kolejna fala — ENDOMETRIOZA. Ból był tak ogromny, że skończyło się na SOR-ze, gdzie trzy kroplówki przeciwbólowe niemal nie przyniosły ulgi.

Diagnoza brzmiała jak wyrok: endometrioza głęboko naciekająca — zajęte więzadła, jajnik, otrzewna, zrosty, utrata ruchomości narządów, objawy rwy kulszowej. Każdego dnia budziłam się z bólem całego ciała — każdej kości, stawu i mięśnia. A w tle czekał okres próbny w pracy, którego po prostu nie byłam w stanie przejść. Ból odebrał mi aktywność, pracę i treningi z psem, chęć do dalszej walki o siebie.


Później przyszła kolejna diagnoza: ADHD. Bałam się, ale jednocześnie poczułam nadzieję — zrozumiałam, że mogę żyć lżej, skuteczniej, inaczej.
Walczę. Robię postępy. Dbam o siebie.
Ale koszty leczenia mnie przerosły.
Regularna fizjoterapia, prywatne wizyty u ginekologów specjalizujących się w endometriozie, psychiatria, psychoterapia, diagnostyka — przy utracie pracy i ciągłej niestabilności finansowej stały się barierą nie do udźwignięcia.
Nigdy nie prosiłam o pomoc.
Dziś, mimo pracy nad sobą, zaangażowania i gotowości do działania, nie uniosę tego sama.

Chcę wrócić do aktywnego życia bez bólu i lęku.
Chcę znów pracować z koncentracją i spokojem.
Chcę wrócić do treningów z moim psem, do marzeń o zawodach obedience, do radości z codzienności.
Chcę wreszcie zacząć planować przyszłość, a nie tylko walczyć o przetrwanie tu i teraz.
Każda złotówka jest dla mnie realną szansą na leczenie i odzyskanie normalności.
Z całego serca dziękuję za każde wsparcie, udostępnienie i dobre słowo.
To naprawdę daje mi nadzieję.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!
