Stowarzyszenie Pomocy Bezdomnym Zwierzętom "Kocimiętka"
Ponizej zamieszczam kartę wizyty



Przez cały długi miesiąc błąkałam się po okolicy Kalet. Mijałam ludzi, cicho prosiłam o ratunek, ale pomoc nie nadeszła. W końcu z wycieńczenia opadłam na dno rowu. Znalazły mnie tam osoby, które próbowały dawać mi jedzenie i czekały, aż stanę na nogi. Nie miały pojęcia, jak bardzo byłam już wtedy chora. Nie wstałam. Zamiast ośmiu kilogramów dzisiaj ważę zaledwie 3,3 kg. Stałam się cieniem samej siebie.

Nie jem samodzielnie. Gdy próbuję się poruszać, bardzo się przewracam, moje ciało odmówiło posłuszeństwa, a utrzymanie równowagi jest niemal niemożliwe. Tylko ja wiem, co tak naprawdę przeszłam i co mi się stało, ale nie potrafię Wam tego opowiedzieć.

Mogłam zostać potrącona przez samochód, w moim mózgu mogły powstać uszkodzenia albo od środka powoli niszczy mnie podstępna choroba.

Pierwsze wyniki badań nie dały odpowiedzi, co wywołuje tak silne zaburzenia neurologiczne, choć testy potwierdziły już u mnie anaplazmozę. Przede mną dalsza, trudna droga. Pilnie potrzebuję rozszerzonej diagnostyki, badań w kierunku toksoplazmozy i innych chorób oraz koniecznej tomografii głowy. Bez tego dziewczyny są bezsilne i działają po omacku.

Jestem teraz w stowarzyszeniu pod ich pełną miłości opieką. Tak bardzo chcę żyć, przestać się bać i pewnie stanąć na własnych łapkach. Koszty badań i ratowania mojego życia są jednak ogromne. Proszę, nie odwracajcie ode mnie wzroku. Każda wpłata to dla mnie szansa, by dowiedzieć się, co mi jest, i wyrwać mnie z tego koszmaru.
Tunia
Ponizej zamieszczam kartę wizyty

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Aleksandra
Zdrowiej Malutka