Stowarzyszenie Pomocy Bezdomnym Zwierzętom "Kocimiętka"
Leżę i patrzę na dziewczyny, które robią wszystko, by utrzymać mnie przy życiu. Moje wyniszczone ciało wciąż nie ma siły walczyć samo. Nadal nie potrafię samodzielnie jeść. Żebym nie umarła z głodu, lekarze musieli założyć mi sondę doprzełykową. Teraz każdy mój posiłek to płyn wtłaczany prosto do rurki, kropla po kropli.
Cały czas jestem pod okiem neurologa, a kolejne badania przyniosły kolejny cios: moja wątroba jest ciężko chora i pilnie potrzebuje leczenia.
Żeby moje serce dalej biło, potrzebne są ogromne pieniądze. Sam lek na wątrobę, Hepa-Merz w ampułkach, to koszt prawie 400 zł. Do tego dochodzą rachunki za zabieg założenia sondy, pobyt w szpitalu, drogie karmy weterynaryjne i niekończące się, stałe wizyty u specjalistów.
Przeżyłam miesiąc w rowie, znosząc głód, zimno i postępujący paraliż. Teraz, gdy wreszcie ktoś mnie kocha i o mnie walczy, jedyną przeszkodą stają się rachunki w lecznicy. Dziewczyny same tego nie udźwigną.
Bardzo chcę wreszcie wstać na własne łapki i żyć. Nie pozwólcie, żeby ta walka skończyła się tylko dlatego, że zabrakło pieniędzy na leki. Proszę, pomóżcie mi przetrwać.










Monika
Trzymaj się kochana kruszynko 🤗
Grzesiek
❤️
Anonimowy Darczyńca
Trzymaj się malutka. Oby udało się zdiagnozować i pomóc ❤️
Aleksandra
Zdrowiej Malutka