Kot w klatce, patrzący z zainteresowaniem.

Utrzymanie w DT kotki Melisy

390 zł  z 600 zł (Cel)
Wpłaciło 8 osób
Marta Magdalena Cichy - awatar

Marta Magdalena Cichy

Organizator zbiórki

MELISA, TERAZ RYSIA ADOPTOWANA ❤

A DLA ZAINTERESOWANYCH, CAŁA HISTORIA, OD POCZĄTKU..

W zeszłym tygodniu, w bardzo krótkim czasie (do niedawna wolnożyjącej) kotce Melisie życie obróciło się do góry nogami conajmniej kilkukrotnie.. W zeszły czwartek, po trzech dniach zgodnie z planem została odebrana z przychodni weterynaryjnej gdzie miała zabieg kastracji finansowany przez UM.  (Na tym etapie, tego dnia miała zostać wypuszczona tak jak wszystkie inne koty). W przychodni, przez ogromny strach który jej przez te wszystkie dni od samej chwili złapania na działkach towarzyszył, udając dzikusa, nie chciała pozwolić się weterynarzom nawet zapakować do transporterka (o pooglądaniu czy wszystko się ładnie goi nie było w ogóle mowy) więc totalnie profilaktycznie postanowiłam zabrać ją jeszcze na parę dni do klatki do garażu żeby dać ranie szansę na dogojenie i dopiero wtedy, po jakimś upływie czasu ją wypuścić tam gdzie została złapana. Z nadzieją, że zdąży do tego czasu się chociaż pozwolić pooglądać żeby zdecydować czy na pewno nie potrzebuje leku na zatrzymanie laktacji bo w trakcie zabiegu okazało się, że ma go - mleka - bardzo dużo. Nic dziwnego bo miała przy sobie jedno z dzieci aż do samego dnia zabiegu (więc mleko się non stop od nowa produkowało) a pierwsze dwa zostały jej "zabrane" za wcześnie więc nie zdążyła się go nawet całkiem pozbyć. Już zaledwie pół godziny po dotarciu do garażu i przełożeniu jej z transporterka do kennel klatki, kiedy transporterek całkiem zniknął z jej pola widzenia stałyśmy się koleżankami a potem bardzo szybko chyba nawet przyjaciółkami. Kotka, jeszcze nieśmiało ale już darząc mnie ogromnym zaufaniem dała się pooglądać a wtedy okazało się, że jednak potrzebuje leku i to absolutnie. Jeszcze tego samego dnia popołudniu wróciliśmy więc z powrotem do przychodni, tym razem już normalnie na wizytę. Z nowym, odmienionym kotem którego nikt nie poznawał! Ani załoga przychodni która opiekowała się nią przez te kilka dni ani osoby które tego dnia pomagały nam w transporcie (te same które parę godzin odbierały ze mną tego jakże dzikiego kota). O ile rana o dziwo goiła się ładnie i tak jak powinna, tak z taką ilością mleka kotka by sobie sama nie poradziła, już wtedy wyglądało to źle.

Tego dnia wiedziałam już, że zrobię wszystko żeby Melisa która mi zaufała i która okazała się być bardzo fajną koteczką nie musiała wracać już na ulicę gdzie ewidentnie sobie nie radziła (choćby temat nieudanego zdobywania jedzenia o czym świadczy skrajne wychudzenie) więc wykonałam jej testy fiv/felv żeby wiedzieć gdzie i czego dla niej szukać. Testy na szczęście wyszły ujemnie,

dostała lek na kolejne 7 dni i wróciła do garażu. Niedługo później zgłosił się chętny dom tymczasowy, do którego miała trafić wieczorem w sobotę 20.09 więc założyłam zbiórkę na jej utrzymanie tam, do czasu znalezienia domu stałego. Piątek minął bez przygód, kotka ładnie jadła, załatwiała się do kuwety, z każdą kolejną wizytą coraz bardziej cieszyła się z wizyt człowieka i jego dotyku. Tego dnia chyba przestało jej się w samotności podobać, nic nie zwiastowało tego co wydarzyło się dzień później. W sobotę rano po przyjściu do garażu zastałam pustą klatkę, z wysuniętą jej częścią.

Okazała się tak chuda i wyszła taką małą dziurą że to aż niemożliwe.. Nic nie dało pozamykanie klatki i drzwiczek milionem trytytek. Rzuciłam wtedy wszystkie swoje plany i zaczęłam jej szukać. Kto był w moim garażu ten wie, ile jest tam potencjalnych miejsc do ukrycia się małej, skrajnie chudej istotki. Jakoś po dwóch godzinach bezskutecznych poszukiwań, totalnie załamana i już z bezsilności pogodzona z tym, że uciekła przez otwór wentylacyjny porozkładałam wszędzie miski z jedzeniem i kuwety z nadzieją, że jeśli wyszła, to wróci tą samą dziurą.. i jednak zostanie. Również na wypadek gdyby jednak tam gdzieś ciągle była. Włączyłam też fotopułapkę żeby dowiedzieć się czy tam jest i jeśli tak to gdzie się chowa i skąd wychodzi, ewentualnie czy z garażu wyszła i czy z powrotem wejdzie tym samym, konkretnym miejscem. Praktycznie wychodząc już z garażu, z pomocą telelefonu i opcji nagrywania z włączoną lampą udało się ją odnaleźć w ostatnim miejscu, takim niedostępnym dla człowieka.

Dała się wziąć bez problemu na ręce, wróciła do kennel klatki. W sumie to nawet dwóch dla zwiększenia bezpieczeństwa i zminimalizowania szans ponownej ucieczki. Kilka godzin później zgłosił się znajomy dom z Czeladzi chętny dać jej dom stały. Wysłałam ankietę przedadopcyjną, ta wróciła wypełniona już po kilku minutach, wszystko było jak należy więc padła decyzja o jej trafieniu tam jeszcze tego samego dnia. Całą resztę dnia w strachu czy wieczorem, kiedy się po nią zjawimy będzie w klatce, czy znowu poza? Ale nie było wyjścia, rodzina musiała wrócić z pracy do domu a ja ogarnąć to, co olałam rano. Wieczorem kotka na szczęście grzecznie siedziała w klatce. Totalnie niewzruszona tym, co się parę godzin wcześniej wydarzyło. Nie chciała tylko za chiny sama wejść ani dać się wsadzić do transporterka, tak jakby miała z nim jakieś bardzo złe doświadczenia. Ale bez żadnej agresji, syczenia, drapania itp. W końcu się udało i wyruszyliśmy w podróż po nowe, lepsze życie 🏠 Wypuszczona w domu, w nowym, obcym miejscu od razu zaczęła ostrożnie spacerować po wszystkich pomieszczeniach 

ale najbardziej spodobał jej się osiatkowany balkon. Nie chciała z niego wyjść. Nie zachowywała się ani trochę jak dziki kot wręcz przeciwnie; jak taki który kiedyś miał dom. Od początku ładnie jadła, dawała się głaskać, bała się jedynie skorzystać z kuwety i to jej zajęło trochę ponad dobę. Mimo upływu kilku dni lęk powoduje jedynie dalej korzystanie z kuwety ale tylko jeśli widzi że się ktoś do niej zbliża kiedy akurat z niej korzysta. Jak już normalnie się ludzie przemieszczają po domu to nie. We wtorek była u weterynarza na kontroli, na szczęście mleko ładnie zniknęło a całość się ładnie zasycha. W najbliższym czasie czekają ją już tylko dwa szczepienia i chipowanie. Na jej zbiórce uzbierało się z Waszą pomocą 390 zł a 120 zł zostało wydane na wizycie

czyli zostało wolne 270. Kasy tej nie będę ruszać dopóki nie będzie w 100 % zakolegowana z mieszkającą tam już jedną kotką (na razie nie wchodzą sobie specjalnie w drogę, jak już się gdzieś spotkają to na siebie jeszcze syczą ale obie rozchodzą się wtedy w swoim kierunku a z każdym dniem zaczynają być sobą coraz bardziej zainteresowane).

Jak już się to stanie to planuje wykorzystać ją na zakup karmy dla wolnożyjących 🐱 Ewentualnie na zabieg kastracji gdyby się okazało, że jest taki, w potrzebie kot a kasy z UM już na ten cel nie ma. Dostałam też w międzyczasie dla niej od Was trochę karmy ale jako, że ona ma już dom, zostanie zjedzona przez "moje" parkowe kotki 🐾 Częścią podzieliłam się też z innymi karmicielami 🐈‍⬛🐈

Zbiórkę na razie zamykam. Otworzę, zaktualizuję i ponownie zamknę jak zostanie już wydane to 270 zł.


EDIT 30.01.2026

270 zł które zostało wolne po szczęśliwie zakończonej historii kotki Melisy zostało dziś wydane na badanie echa serca przebywającej w domu tymczasowym w Czeladzi kotki Franii.

Dorzuciłam brakujące 3 dyszki od siebie. Po dziś nie zostało już nic z uzbieranych tu z Waszą pomocą pieniędzy.

Zaktualizowaną już ostatecznie zbiórkę ponownie zamykam.

PS. Melisa pozdrawia wszystkich ze swojego domku 🏠❣


Słowa wsparcia

Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲


  • Sylwia Madej - awatar

    Sylwia Madej

    20.09.2025
    20.09.2025

    Powodzenia maleńka ❤️Obyś jak najszybciej znalazła swój dom i swojego człowieka 💞

390 zł  z 600 zł (Cel)
Wpłaciło 8 osób
Marta Magdalena Cichy - awatar

Marta Magdalena Cichy

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 8

Katarzyna Sikorska - awatar
Katarzyna Sikorska
10 ZŁ
Sylwia Madej - awatar
Sylwia Madej
50 ZŁ
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
100 ZŁ
Giga - awatar
Giga
30 ZŁ
Malwina - awatar
Malwina
50 ZŁ
Marta - awatar
Marta
100 ZŁ
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20 ZŁ
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
30 ZŁ

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail