Zbiórka Pomoc dla Kacpra i jego mamy - miniaturka zdjęcia

Pomoc dla Kacpra i jego mamy

Bożena Dziuba - awatar

Bożena Dziuba

Organizator zbiórki

Szanowni Państwo!

A może wolno mi napisać: Drodzy Przyjaciele!

Nie znamy się wprawdzie osobiście, ale jestem zmuszona prosić Was o pomoc tak, jak prosi się bliskich przyjaciół, licząc na życzliwość i zrozumienie.

Nie jest to dla mnie łatwe, mimo wszystko spróbuję opowiedzieć, dlaczego odważyłam się rozsyłać te listy.

Znajduję się obecnie w bardzo trudnej sytuacji, z której sama  nie potrafię wybrnąć.

 Nazywam się Bożena Dziuba, mam 58 lat. Z wykształcenia jestem lekarzem.Pracowałam w Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie.  Po urodzeniu drugiego syna moje życie zmieniło się diametralnie, ponieważ Kacper urodził się chory. Zdiagnozowano u niego mózgowe porażenie dziecięce ze spastycznością czterokończynową. Porzuciłam  karierę medyczną i naukową na rzecz mojego chorego syna. Ja zajmowałam się dwojgiem dzieci, mąż zarabiał na życie. Oczywiście choremu synowi poświęcałam dużo więcej czasu. Przez pierwsze 2 lata Kacper ciągle płakał i wymiotował. Byłam przerażona i wewnętrznie obolała, ale udało mi się zaakceptować fakt, że  muszę być silna dla niego. Otoczyłam go miłością i cierpliwością, pokazywałam mu świat, nauczyłam go mówić. Moja praca z Kacprem to całodobowa opieka, wszechstronna rehabilitacja, operacje, edukacja, uspołecznianie... Dziś Kacper ma 26 lat. Jest chłopcem bardzo wrażliwym, mądrym, inteligentnym, pogodnym, otwartym na świat i ludzi, chętnym do działania i współpracy, a jego uśmiech rozpromienia wszystkim dusze.

 Jak to się stało, że tak się rozwinął?
 Oboje, Kacper i ja wykonaliśmy tę ogromną pracę, mimo iż mówiono mi, że przy tak dużej niepełnosprawności ruchowej niemożliwe jest, aby dziecko było w normie intelektualnej. A jednak niemożliwe stało się możliwym. Nie udało mi się natomiast, mimo wielu prób, wyrehabilitować syna fizycznie. Kacper jest osobą pampersowaną, leżącą, przemieszczaną na wózku inwalidzkim.

W trakcie zmagań z chorobą syna, zachorowałam ja. Dwukrotnie pokonałam raka piersi, ale jestem po obustronnej mastectomii, po której zostały mi powikłania do końca życia. Między innymi nie wolno mi dźwigać powyżej jednego kilograma na każdą rękę, nie mogę wykonywać wielu czynności, gdyż wówczas pojawiają mi się obrzęki rąk. Liczy się jednak to, że wygrałam z rakiem! Przechodzę wiele operacji związanych z rekonstrukcją piersi. Nie obywa się bez powikłań. W ciągu ostatnich dwu lat operacji było osiem, a przede mną jeszcze kolejne.

 Mimo tych wszystkich przeszkód zadbałam też o drugiego syna, który uczył się równocześnie w dwu  szkołach, w tym w szkole muzycznej. Skończył Akademię Sztuki w Szczecinie, podjął swoją pierwszą stałą pracę. Pomogłam mężowi uporać się z jego chorobą alkoholową.

Przerażona perspektywą dożywotniej opieki nad Kacprem (mieszkaliśmy przez 17 lat w kawalerce o powierzchni 35 m2, na pierwszym piętrze), zaprojektowałam wspólnie z architektem dom przystosowany w pełni do potrzeb niepełnosprawnego syna, ułatwiający opiekę nad nim, abyśmy mogli w starszym wieku sprostać temu zadaniu. Mąż pracował z dala od nas i zarabiał, ja zajmowałam się rodziną i wszystkim, czego wymagała budowa wymarzonego domu.
 Pomimo tylu wyzwań i barier, a o każdej z nich mogłabym chyba książkę napisać, dawałam radę.

 Ale 4 lata temu mąż mnie opuścił. Znalazł sobie nową partnerkę, która jest na jego utrzymaniu. Synami nie interesuje się, nie pomaga mi. Założył mi dwie sprawy sądowe o rozdzielność majątkową i rozwód. Rozdzielności majątkowej sąd mu nie przyznał. Ostatnia sprawa rozwodowa odbędzie się 22 listopada 2017 roku. Mimo iż, zgodnie z wyrokiem sądu, mąż ma obowiązek zabezpieczyć  finansowo byt mój i niepełnosprawnego syna oraz spłatę kredytu za dom, wywiązywał się z tego tylko częściowo, a w lutym br. przestał spłacać ten kredyt, a dom chce po prostu sprzedać.

Przede mną kolejne operacje, nieustająca kosztowna rehabilitacja i opieka nad Kacprem, wizja przeprowadzki nie wiadomo dokąd, remontu i przystosowywania tego czegoś do opieki nad synem. Sytuacja jest  tym bardziej trudna, iż Środowiskowy Dom Samopomocy odmówił Kacprowi dalszej rehabilitacji. Zostaliśmy w domu, odizolowani od społeczeństwa. W domu, który lada chwila mamy utracić. Boję się panicznie powrotu do warunków w jakich tyle lat żyliśmy, gdyż wiem co to oznacza. Mimo wszystko wówczas było lżej, bo syn był mniejszy, a ja miałam więcej siły. Teraz potrzebuję przestrzeni, bo muszę używać podnośnika, Kacper ma duży wózek inwalidzki, musi mieć w domu i w jego otoczeniu miejsce na różnorodne formy aktywności...Nasz obecny dom wszystko to zapewnia, ale czy mamy szansę zachować go?  Czuję się tak, jakby całe nasze życie i praca, którą wykonaliśmy, miały pójść na marne.

Proszę, powiedzcie, czy mamy prawo prosić ludzi o pomoc w leczeniu, rehabilitacji oraz w spłacie długu około 270 000 zł, aby Kacper mógł dalej godnie żyć, we własnym domu bez barier, stworzonym specjalnie do jego potrzeb. Domu który tak bardzo kocha.

Z wyrazami wdzięczności i szacunku mama Kacpra –Bożena Dziuba.

********************************************************************************

Dear ladies and gentlemen,

Or maybe could I write... dear friends?

Though we don't know each other personally I'm forced to ask for your  help just like one asks close friends trusting in their kindness and  understanding.

It is not easy for me, but let me try to explain why I'm daring to  raise this appeal. My situation is tough and I don't know how to cope with it.

My name is Bożena Dziuba. I am 58 years old and I am a physician. I  worked in Pomorska Akademia Medyczna (now Pomorski Uniwersytet  Medyczny) in Szczecin. My life changed dramatically after my second  son was born ill. The diagnosis was cerebral palsy and spasticity  in all limbs. I gave up my medical and scientific career to have  more time for him. I cared for my two children at home while my  husband was earning money for our life. Of course I spent much more  time with my son with the disease. Kacper still cried and vomited for the  first 2 years. I had a constant fear and I was filled with inner pain  but somehow I anticipated the fact that I must be strong for him. I  gave him my love and patience, showed him the world and taught him to speak. My work with Kacper consisted of tending to him the whole day, providing  him with a wide range of rehabilitation, surgery, education and  socialisation. Kacper is 26 years old now. He is sensitive, wise, smart, merry, open to the world and people, active and eagerly  cooperative, and his smile enlightens everybody's soul.

How did it happen that he developed so very much?

We both, Kacper and me, have worked hard, despite people saying  that it was impossible, that any child with such acute movement  impairment could be in the intellectual norm. But theimpossible has  turned to be true and he was in the intellectual norm. On the other  hand, he never recovered from the physical disease. He is now a person  who wears Pampers, who needs a specialised wheel chair to  move and support himself. During the fight with my son's disease, I also lost my health. I won the fight  with breast cancer twice but at the cost of a double mastectomy. The  complications arising from it will stay with me to the end of my life.  As a result I must not lift anything heavier than one kilogram  per hand, I can not perform many manual actions because my hands  can swell when I try. It does not matter, I won the fight with cancer! Now I undergo a series of surgeries whose goal is breast  reconstruction. Sometimes complications occur. I have had eight  surgeries in last two years and a couple of others still await me.

Despite of all these obstacles I took care of my second son too. He had  learned in both musical and regular schools together then he  finished Akademia Sztuki in Szczecin. Finaly he started his first job. I also helped my husband to recover from alcoholism.

Scared by the perspective of looking for Kacper for our whole lives (we  lived 17 years in a studio apartment on 35 square meter on the second  floor) I designed together with an architect a house specially  designed for my son with special needs, which made maintaining him  easier even when we grow older. My husband worked far away from  home while I caried about my family and managed the process of creating  our house from  dreams. I still kept going despite so many challenges and barriers, each  of them I could write a whole book about. But four years ago my husband left me. He found a new woman who lives  with him. He pays no attentions to his sons anymore nor does he  help me. He raised two cases in the court of division of property and  divorce. The court did not allocate property to my husband. The last  divorce case will take place on 22 of November, 2017. My husband is  obliged to secure financially me and my physically disabled son  according to the court's sentence but he only did it partially and he  stopped paying loan instalments in February 2017, he wants simply to  sell the house instead.

More surgical therapy before me, continuous, expensive rehabilitation  and care for Kacper, the vision of moving to some unknown place, its  renovation and rearrangement so that it complies with demands of my son's  rehabilitation. The situation is even more difficult because the Self-Help House refused further work with Kacper. We stayed home, isolated  from the rest of society. In the house we are going to loose any  moment. I'm scared to death that the conditions under which we lived  before for so many years would come back. Even then things were  easier because we were younger and stronger. Now I need space because  I am forced to use a special lift for Kacper, his wheelchair is huge  and he needs space for his activities in the house and in its  neighbourhood... At present we have it all, but do we have any chance  to keep it? I feel like the whole of our life and work is going  to be wasted.

Please, tell me, do we have the right to ask people for help in treatment,  rehabilitation and repayment of about 270 000 pln of debt, so that Kacper  could live in dignity in his own house without barriers, created to be  compliant with his needs, giving him safety,  the house which he loves  so very much? Do I have the right to believe that the conditions  in which I can carry about my son, which are now so exceptionaly  important because of my health conditions and progresing aging won't  be taken away from me?

If you would like learn more about us and maybe support us with even a  small amount of money, please visit the web page:    https://pomagam.pl/kacperszczecin

Sincerely yours, Kacper's mom - Bozena Dziuba.

Aktualności

  • Bożena Dziuba - awatar

    Bożena Dziuba

    14.11.17
    14.11.17

    Nasze wspólne życie...

Komentarze

  • Marzena Jot - awatar

    Marzena Jot

    19.11.17
    19.11.17

    Powodzenia,,dzielna kobietko :)

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    19.11.17
    19.11.17

    Z Bogiem Pani Bożeno, modlę się w Waszej intencji.Jest Pani Wielka!

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    18.11.17
    18.11.17

    Trzymaj się i kiedyś się odezwij Z- Blękwit

  • Dorota i François - awatar

    Dorota i François

    17.11.17
    17.11.17

    Czesc ciociu :) Trzymam za Was kciuki!! Jak zawsze jestem pelna podziwu dla Was i wierze ze wszystko sie ulozy!! Mocno Was caluje i do zobaczenia :*

  • Bogusława Mociewicz - awatar

    Bogusława Mociewicz

    16.11.17
    16.11.17

    Życzę wytrwałości i siły do walki z przeciwnościami losu.

Bożena Dziuba - awatar

Bożena Dziuba

Organizator zbiórki

Wpłaty - 131

Monika Łapot - awatar
100
Monika Łapot
Anonimowy Darczyńca - awatar
200
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
200
Anonimowy Darczyńca
Nieobojętna - awatar
300
Nieobojętna
Anonimowy Darczyńca - awatar
200
Anonimowy Darczyńca
buba - awatar
10
buba
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
200
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
100
Anonimowy Darczyńca
J.Drozd - awatar
50
J.Drozd

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij