Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.

EDIT: Maksik przegrał walkę 😞. Tym, którzy pomogli i nam kibicowali, bardzo dziękujemy ❤️. Niestety choroba nas pokonała 💔.
Miał żyć długo i szczęśliwie... Tak przecież miało być.
Kiedy znaleźliśmy go pod sklepem, był małym, chorym kociakiem. Kichał, smarkał, był wychudzony i bezradny. Mimo tego wszystkiego nie przestał ufać człowiekowi. Dał się wziąć na ręce, jakby wiedział, że właśnie dostał swoją jedyną szansę. Obiecaliśmy mu wtedy, że nigdy nie będzie cierpiał.
Wyleczyliśmy go. Odkarmiliśmy. Patrzyliśmy, jak z dnia na dzień odzyskuje siły. Miał znaleźć własny dom, swoich ludzi i wreszcie zaznać szczęśliwego życia.

Ale los po raz kolejny okazał się dla niego okrutny. Test wykazał kocią białaczkę (FeLV).

Telefon zamilkł. Nie było ani jednego pytania o Maksika. Ani jednej osoby, która chciałaby dać mu dom. Jakby dodatni wynik przekreślił całe jego życie. Więc został z nami.
I wiecie co? On naprawdę był szczęśliwy. Kochał ludzi. Kochał zabawę. Wszędzie było go pełno. Rozrabiał, zaczepiał inne koty, biegał za każdą piłeczką. Świat wreszcie zaczął być dla niego dobrym miejscem.

Aż do tego poranka...Nie usłyszeliśmy tupotu małych łapek. Nie przybiegł do miski. Nie domagał się pieszczot. Siedział skulony w kącie. Maleńka, cierpiąca kuleczka. Patrzył na nas tymi swoimi ogromnymi oczami, jakby błagał o pomoc...

Natychmiast pojechaliśmy do lecznicy. Badania. Czekanie. I diagnoza, która ścina krew w żyłach każdego kociarza - FIP.

Jeszcze niedawno był to wyrok śmierci. Dzisiaj jest szansa. Ale ta szansa ma swoją cenę. Leczenie rozpoczęliśmy natychmiast.
Będzie to jednak bardzo trudne, bo Maksik obciążony jest białaczką i zdiagnozowaną wcześniej niewydolnoscią nerek.

Czekamy też jeszcze na wynik badania w kierunku toksoplazmozy, ale nie mogliśmy pozwolić sobie na zwłokę. W tej chorobie liczy się każda godzina.
Najbardziej boli jednak coś innego… Maksik nie chce jeść. Każdy posiłek trzeba w niego dosłownie włożyć. Karmimy go strzykawką. Walczymy o każdy gram, o każdą kroplę siły, o każdy kolejny dzień.

Mimo wszystko Maksik się nie poddaje. Patrzy na nas z ufnością, z jaką kiedyś pozwolił się zabrać spod sklepu. Jakby wierzył, że znowu go ocalimy.

My zrobimy wszystko. Ale sami nie damy rady.
Leczenie FIP to ogromne koszty. Leki, kolejne badania, wizyty, specjalistyczna opieka... Każdy dzień walki oznacza kolejne wydatki.
Dlatego dziś z całego serca prosimy Was o pomoc.
Jeżeli los Maksika poruszył choć jedną strunę w Waszym sercu, prosimy – wpłaćcie choć kilka złotych. Jeśli nie możecie pomóc finansowo, udostępnijcie tę zbiórkę, bo czas jest naszym największym przeciwnikiem.
Być może właśnie dzięki temu trafi do osoby, która podaruje Maksikowi szansę na życie.
Nie pozwólmy, żeby jego historia skończyła się w chwili, gdy pojawiła się nadzieja.

Bo on już raz wygrał z losem. Pomóżmy mu wygrać jeszcze raz…
Dla wielu to tylko kot. Dla nas to życie, które od pierwszego dnia walczy o prawo do istnienia. I które bardzo chce żyć.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!
