Śpiący kot w transporterze, odpoczywający po wizycie u weterynarza.

Nabo

109 zł  z 1 220 zł (Cel)
Wpłaciło 5 osób w ciągu 3 dni.
Wpłać terazUdostępnij
 

Nabo to kocurek, którego nie planowaliśmy zatrzymać pod opieką naszej Fundacji. Kiedy trafił do nas jeszcze zimą ❄️, zakładaliśmy, że po leczeniu zostanie wypuszczony i wróci do życia na wolności. Tak robimy w przypadku wielu wolnożyjących, nieoswojonych kotów, które same z siebie nie szukają opieki u człowieka. Nabo miał wrócić do swojego świata, do życia, które znał.

Okazało się jednak, że los przygotował dla niego inne plany…

Nabo został znaleziony w województwie świętokrzyskim przez osobę, która przyjechała tam tylko w odwiedziny. Leżał na polu i wyglądał… źle. Bardzo źle. Tak źle, że dostał nawet przezwisko „Sopelek”, bo właśnie tak wyglądał — wychudzony, zmarznięty, z cierpieniem wypisanym na pyszczku 🥺

Największym problemem okazała się jego jama ustna - bolała go niemiłosiernie 🙀. Jedzenie było trudne, codzienne funkcjonowanie — jeszcze trudniejsze. U nas przeszedł sanację jamy ustnej 🦷, leczenie i otrzymał antybiotyki. Niestety, już wtedy usłyszeliśmy od stomatologa, że to nie jest temat zamknięty. Za kilka miesięcy konieczna będzie kontrola — stan jego zębów i dziąseł był bardzo zły i istniało ryzyko, że leczenie będzie trzeba kontynuować.

I wtedy pojawił się problem. Był środek zimy ❄️ Mróz sięgał kilkunastu stopni poniżej zera 🥶. Nabo miał wrócić daleko od nas — w miejsce, gdzie nie było karmiciela, który mógłby obserwować jego stan. Nie było nikogo, kto za pół roku odłowiłby go ponownie i zawiózł na kontrolę. Nie było też pewności, że po wypuszczeniu w ogóle jeszcze kiedykolwiek uda się go znaleźć.

Wtedy stało się jasne, że Nabo po prostu musi zostać z nami. Zdecydowaliśmy, że spróbujemy życia na Mruczarni. Bez presji. Bez oczekiwań. Z założeniem, że jeśli zamknięcie będzie dla niego zbyt trudne — będziemy szukać dalej.

Tymczasem po zakończeniu kwarantanny, Nabo wprowadził się do pokoju mruczarnianego jak do siebie 🐈 Dogadał się z kotami. Pokochał pełne miski 🍽️ Zaczął spokojnie funkcjonować w grupie.

Jedyne, do czego jeszcze nie udało się go przekonać, to bliższa relacja z człowiekiem. Na chwilę obecną udaje nam się go pogłaskać przy porannym karmieniu. To jednak już dużo, gdyż przez pierwsze tygodnie, na sam nasz widok uciekał w najciemniejszy kącik. Czy Nabo pokona w końcu swój lęk przed człowiekiem?

Już nieraz byliśmy świadkami takich  historii. Koty, które przez rok, dwa, czasem nawet trzy lata nie chciały mieć z człowiekiem nic wspólnego. A później któregoś dnia same przychodziły po pierwszy dotyk 🤍

Nabo jest jeszcze młodym kotem — urodził się około 2022 roku. Przed nim wciąż może być bardzo dużo dobrego życia. Nie wiemy, czy kiedyś zostanie miziakiem. Nie chcemy mu tego narzucać. Ale wierzymy, że koty takie jak on też zasługują na szansę i na czas ❤️.

Dziś prosimy Was o wsparcie kosztów jego leczenia — przede wszystkim kosztownej opieki stomatologicznej 🦷, która pozwoliła uwolnić go od bólu.

Jeśli chcecie pomóc Nabo — będziemy ogromnie wdzięczni za każdą wpłatę, udostępnienie i dobre słowo ❤️ Bo czasem ratunek nie wygląda jak spektakularna przemiana. Czasem wygląda jak pełna miska, bezpieczny kąt w Mruczarni 🏠 i cierpliwe czekanie, aż kot sam zdecyduje, że jest gotowy 🐾

109 zł  z 1 220 zł (Cel)
Wpłaciło 5 osób w ciągu 3 dni.
Wpłać terazUdostępnij
 

Wpłaty: 5

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Hanna M - awatar
Hanna M
20
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
49
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
10
Add alt here
Dołącz do listy
Urszula S. - awatar
Urszula S.
10

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail