
💔 PIKO MIAŁ ZGINĄĆ POD POCIĄGIEM. PRZEŻYŁ JAK INNE.
Ratujemy malutkiego Piko. W sobotę na stacji w Toszku jego właściciel wszedł z nim na tory. Pociąg uderzył w nich obu.

Mężczyzna został ciężko ranny. Na miejsce w sobotę przyleciało Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Został zabrany do szpitala. Nie przeżył.
A Piko? Piko został na peronie. To on na fotografii poniżej.

Strażacy przykryli go folią.
I czekał...
Minuty ciągnęły się w nieskończoność. Pomoc weterynaryjna nie nadchodziła. Pasażerowie patrzyli na leżącego psa i byli przekonani, że nie ma szans.
To właśnie oni zaczęli szukać ratunku. Powiadomili nas - "Pogotowie dla Zwierząt".
Dziś Piko jest po operacji ortopedycznej. Przed nim jeszcze kontrole, leki i rehabilitacja.

Piko miał pecha raz - w jednej strasznej chwili.
Ale są psy, których cierpienie trwało latami. Odebraliśmy je właścicielom i potrzebujemy środków na ich leczenie i utrzymanie.
Do końca tego roku na leczenie Piko i kilkudziesięciu psów, które są dziś pod w ciężkich stanach, pod naszą opieką potrzebujemy kwoty 70 tys. zł. Każda wpłata, nawet 20 zł, to realna pomoc. Bez Was nie damy rady - by je utrzymać.
PIES SPOD OSTROŁĘKI PRZEZ TRZY LATA NOSIŁ NA SOBIE ŚMIERĆ.
Cały tył jego ciała zamienił się w olbrzymią narośl. Miał trzy przepukliny i wpadły w nie jelita. Wypadła mu odbytnica. Wypadł pęcherz.
Nie mógł się wypróżnić. Nie mógł oddać moczu. Każdy dzień był dla niego bólem. Trzy lata. Nikt mu nie pomógł. Poniżej jest jego zad: wygląda jak olbrzymia kieszeń.

Nasi lekarze podjęli się operacji ratującej mu życie. Udało się. Koszt ratowania psa: 7 tys. zł.

Po operacji chodził w kołnierzu. Pierwszy raz od lat mógł żyć bez bólu.

GUZ WAŻĄCY 1/3 CIAŁA.
Spinka - mała, czarna sunia o wielkich oczach. Między tylnymi łapami zwisał jej guz niemal do samej ziemi. Każdy krok był walką.

Przez kilka lat chodziła z nim po podwórku. Pod guzem rozwinęła się ogromna przepuklina i wpadły do niej wnętrzności. Ludzie ją widzieli i nikt nic nie zrobił.
Operacja trwała wiele godzin. Spinka żyje.
DRAGO SPOD SZCZECINA TO SKÓRA I KOŚĆ.
Mamy pod opieką prawie 200 zwierząt. Kilkadziesiąt z nich jest w trakcie ciężkiego leczenia. Zagłodzony Drago, dopiero u nas uczył się jeść.

Żywy kościotrup. Właściciel patrzył, jak jego pies znika w oczach, i nic nie zrobił.
ŁATEK I GUZ NA SZYI
Gmina Krzywda pod Łukowem. Starszy pies z siwym pyskiem leżał na chodniku prze bramą właścicieli.

Guz rósł z roku na rok. Ciągnął mu szyję w dół. Łatek nie mógł się wygodnie położyć, bo guz zawsze był pod nim.
Pięć lat bólu. Jego właściciele patrzyli na niego codziennie.
Dziś Łatek jest pod naszą opieką. Przeszedł zabieg usunięcia guza.
TAKIE PSY TRAFIAJĄ DO NAS CO TYDZIEŃ.
Z interwencji nie przywozimy zdrowych zwierząt. Przywozimy psy z guzami, z przepuklinami, po wypadkach, zagłodzone. Ich właściciele nigdy nie zapłacą za leczenie. Jedna operacja razem z opieką pooperacyjną kosztuje to koszt od 4 do 10 tysięcy złotych.
Gdy zaniedbany człowiek trafia do ośrodka, płaci za to państwo. Za te psy nie płaci nikt.
Kim jesteśmy?
Pogotowie dla Zwierząt to ludzie, którzy od 20 lat jeżdżą na interwencje w całej Polsce. Odbieramy zwierzęta głodzone, trzymane na łańcuchach, zostawione z chorobą bez leczenia. Nie dostajemy na to pieniędzy od państwa. Zwierzęta leczymy wyłącznie z darowizn.
Przed nami październik, listopad i grudzień - najtrudniejsze miesiące w azylu.
Miesięcznie wydajemy na leczenie ok. 23 tys. zł. Zbieramy na:
- operacje i zabiegi ratujące życie,
- leki i rehabilitację,
- jedzenie, ogrzewanie i codzienną opiekę przez całą zimę.
Nie mamy skąd wziąć tych środków. Dlatego dziś prosimy o pomoc.
Piko przeżył pociąg. Spinka przeżyła wielogodzinną operację. Łatek przeżył pięć lat na betonie. Pomóż nam, żeby przeżyły też zimę.
❤️ Każda złotówka to kolejny dzień leczenia.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!

Małgorzata Zawada
Kocham was zwierzaczki . Gdybym tylko mogła, zabrałabym do siebie i was walczyła.
Anonimowy Darczyńca
Mam Maltańczyka śliczną sunię. Pamiętam kiedy chorowała. Przeszła operację łapki bo staw biodrowy źle się rozwinął chodziła z bólem klejąc. Pamiętam jej płacz, serce bolało. Teraz jak patrzę na te chore pieski tak bardzo mi ich żal. Ratujcie wszystkie jeśli się da. Jesteście cudowni.
Elzbieta Skrobosz
to jest straszne jak wlasciele tych zwierzat traktuja swoich podopiecznych . Czy sa ukarani ? wczesniej wplacilam na AMICUSIA
Anonimowy Darczyńca
Ratujecie cierpiące zwierzęta i świat
Elżbieta
Dziękuję za dobro które czynicie