Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.
Pułkownik, nazywany przez dom tymczasowy Pułkownikiem Świerszczem jest naszym małym Wielkim Wojownikiem! Niestety każdy, nawet największy bohater, potrzebuje czasem pomocy. A, że nie jest w stanie poprosić was o nią osobiście, to my musimy to zrobić, ale najpierw przybliżymy jego krótką, acz burzliwą historię.
8 tygodni życia, w tym dwa tygodnie walki o przetrwanie. Zaangażowany sztab wolontariuszy, sztab weterynarzy i dalej nie wiemy co się dzieje....widok jest straszny - pies nie panuje nad własnym ciałem!
Pierwszą diagnozą była anemia regeneratywna, której podstawową przyczyną była niedokrwistość immunohemolityczna. Mówiąc po ludzku, organizm malucha niszczył własne czerwone krwinki.

W nocy czuwaliśmy przy nim bez wytchnienia ogrzewając, tuląc i na zmianę pojąc oraz dokarmiając specjalną mieszanką prosto do małego gardełka. Bez końca czyściliśmy go z odchodów, nad których wydalaniem już nie panował i troszczyliśmy się, by nie zakrztusił się wymiotami. Kolejne doby przyniosły nam dokarmianie, wstawanie co dwie godziny do naszego psiego dziecka i dwie wizyty w klinice dziennie.


Pułkownik grzecznie znosił kolejne kroplówki. Grzecznie, bo nie miał nawet siły wstać i protestować, a my pełni obaw patrzyliśmy jak znika w oczach… Po ponad tygodniu stawania na głowie zarówno przez weterynarzy jak i nas samych, chuchania i dmuchania na małego bohatera wydawało się, że największy kryzys został zażegnany, a psie dziecko stanęło na własnych nóżkach i nawet zamerdało ogonkiem. Aż do niedzielnego poranka, gdy po chwili złapanego snu, znaleźliśmy malucha leżącego niemal bez życia, wygiętego w nienaturalnej pozycji i nie będącego w stanie nawet skupić wzroku. Gwałtowny spadek glukozy prawie odebrał nam Świerszcza. Kolejna wycieczka na sygnale i kolejny raz udało się opanować sytuację w ostatniej chwili. Niestety mimo ciągłego leczenia i wzmacniania anemia nie odpuszcza, sprawdzamy kolejne tropy szukając przyczyny i powoli kończą nam się pokłady pomysłów i środków. Ciężko nam patrzeć na cierpienie tak mądrego i kochanego dzieciaczka, który powinien radośnie biegać i zaczepiać do zabawy, a tymczasem głównie upada po kilku krokach.

Dlaczego życie jest tak niesprawiedliwe, że jednym daje wszystko innym odbiera, choć i tak niewiele mają? Co robić? Walczyć czy się poddać? Kilkutygodniowy psiak się nie poddaje, tym bardziej my nie możemy! Walczymy! Dołączcie do walki! Prosimy!
Losy Wojownika Pułkownika możecie śledzić tutaj:
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!
