
Tili to jedna z najdrobniejszych dorosłych kotek, jakie dane było nam kiedykolwiek poznać. Ma około ośmiu lat, a kiedy do nas trafiła, ważyła zaledwie 2,5 kilograma 😱. Maleńkie, kruche ciałko na cieniutkich łapkach – i ogrom problemów zdrowotnych, z którymi przyszło jej się mierzyć 💔.

Historia Tili zaczęła się dla nas od pana, który dokarmia koty wolno żyjące 🐈. Pewnego dnia koteczka po prostu się do niego przyplątała. Miała poważne zaburzenia równowagi, dlatego początkowo podejrzewano, że została potrącona przez samochód. Próbowano pomóc jej w ramach opieki finansowanej przez miasto, zakładając, że przyczyną jej stanu jest uraz mechaniczny.

Badania wykazały jednak, że to nie potrącenie. I wtedy możliwości dalszej pomocy właściwie się skończyły… Tili wymagała sterylizacji, ale ze względu na zaburzenia równowagi nikt nie chciał podjąć się zabiegu. Potrzebowała również tomografii komputerowej, jednak miasto nie mogło pokryć kosztów takiej diagnostyki. Człowiek, do którego się przyplątała, został więc sam z bardzo chorym zwierzęciem, które przecież nawet nie było jego 😔.
Zaczęło się szukanie pomocy. I tak Tili trafiła do nas.

Od razu rozpoczęliśmy diagnostykę 🩺. Tomografia komputerowa wykazała zmiany w obu puszkach bębenkowych. Widoczny jest wysięk, a dodatkowo istnieje podejrzenie zmiany rozrostowej. To właśnie problemy w obrębie uszu mogą odpowiadać za zaburzenia równowagi Tili i wymagają dalszego leczenia.
Niestety to był dopiero początek złych wiadomości. Okazało się, że Tili ma również zapalenie macicy z podejrzeniem ropomacicza oraz guzy na listwie mlecznej. W płucach uwidoczniono dodatkowo zmiany śródmiąższowe. A ponieważ stan macicy wymagał pilnego zabiegu 🚨, z ogromnym niepokojem czekaliśmy na informację, czy dziewczynkę w ogóle będzie można bezpiecznie znieczulić.
Na szczęście zmiany w płucach okazały się pozapalne. Mogliśmy działać.

Tili przeszła już pilną operację 🏥. Usunięto chorą macicę, a podczas tego samego zabiegu wykonano również mastektomię po stronie, po której zmiany były poważniejsze. Nie zdecydowaliśmy się na usunięcie obu listew mlecznych jednocześnie – jej maleńki organizm ma już wystarczająco dużo do udźwignięcia ❤️🩹. Druga strona zostanie zoperowana po wygojeniu pierwszej oraz po otrzymaniu wyniku badania histopatologicznego. Przed Tili wciąż więc leczenie, kolejne zabiegi i dalsza walka.

A przy tym wszystkim ta maleńka koteczka jest absolutnie kochana 🩶. Garnie się do człowieka, szuka jego bliskości i dotyku. Wystarczy wyciągnąć w jej stronę dłoń 🤲, a Tili natychmiast podnosi się na swoich drobniutkich, cieniutkich łapkach, żeby być bliżej 🥺.
I chyba właśnie dlatego tak trudno przestać zastanawiać się nad jej przeszłością. Skąd znalazła się w miejscu, w którym ją zauważono? Jak wyglądało jej wcześniejsze życie? Co wydarzyło się po drodze? 🤔
Nie potrafimy uwierzyć, że przez osiem lat była kotem dzikim czy wolno żyjącym. Jest zbyt drobna, delikatna i łagodna, by wyobrazić sobie, że przez całe swoje życie radziła sobie sama na ulicy. Przede wszystkim jednak Tili musiała znać człowieka. Jest zbyt ufna, zbyt spragniona dotyku i zbyt naturalnie szuka ludzkiej bliskości, aby wcześniej nie miała z nami kontaktu.
W jej życiu musiało wydarzyć się coś, co sprawiło, że została sama 💔. Pocieszamy się jedynie tym, że najwyraźniej człowiek nie kojarzy jej się z bólem ani przemocą. Wyciągniętej dłoni się nie boi. Przeciwnie – natychmiast próbuje się do niej zbliżyć i prosi o dotyk 🫶. Teraz chcemy zrobić wszystko, aby ta dłoń już jej nie zawiodła.
Dlatego bardzo prosimy Was o pomoc w sfinansowaniu leczenia Tili 🙏.
Na zbiórce chcemy zgromadzić 4 000 zł 💰. To kwota obejmująca wyłącznie koszty, którymi obciążą nas kliniki i laboratoria zewnętrzne – przede wszystkim wykonaną tomografię komputerową oraz zabiegi chirurgiczne.

Do tej kwoty nie doliczamy kosztów leków, zmiany opatrunków, dalszego leczenia ani codziennej opieki nad Tili w Mruczarni. Te wydatki bierzemy na siebie i będziemy pokrywać je we własnym zakresie. Prosimy Was o pomoc w opłaceniu kosztów za diagnostykę i zabiegi 🧾, bez których Tili nie miała szansy otrzymać pomocy, jakiej tak pilnie potrzebowała.
4 000 zł to dla nas ogromna kwota, szczególnie przy wszystkich pozostałych chorych podopiecznych, o których każdego dnia musimy się troszczyć. Dla wielu osób niewielka wpłata nie będzie dużym obciążeniem, ale dla Tili suma takich drobnych gestów może oznaczać coś ogromnego – możliwość dalszego leczenia i szansę na życie bez bólu 🌱.

Bardzo prosimy – pomóżcie nam zawalczyć o tę maleńką, delikatną dziewczynkę. Jeśli możecie, wpłaćcie choćby kilka złotych. Jeśli nie macie takiej możliwości, udostępnijcie jej historię 📣.
Tili zaufała człowiekowi. Zróbmy wszystko, żeby tym razem to zaufanie jej nie zawiodło ❤️.
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!