
Mieszkam na końcu świata- tam, gdzie kończy się jedna droga, a zaczyna druga, ale żadna nie prowadzi do domu. Czasem ktoś się zatrzyma, spojrzy, rzuci coś do jedzenia… ale nigdy nie zostaje.
A ja gorzej się czuję. Nie mam siły. Piję dużo wody, ale wciąż czuję pragnienie. Czasem nie mogę wstać. Leżę tylko i patrzę w niebo, zastanawiając się, czy tak właśnie wygląda koniec.
Słyszałem kiedyś ludzi mówiących o czymś takim jak „leczenie”. O ciepłym miejscu, gdzie ktoś dotyka delikatnie i mówi spokojnym głosem. Gdzie ból może zniknąć.
Nie wiem, czy to prawda.
Ale wiem, że nie chcę tu umrzeć. Nie sam. Nie tak, jak żyłem.
Jeśli ktoś mnie znajdzie… jeśli ktoś zechce mi pomóc… może jeszcze zdążę.
Może jeszcze będę miał imię.
Maciek - takie imię "robocze" dostał wycieńczony kotek z granicy. Miejmy nadzieję, że doczeka chwili kiedy dostanie już swoje imię na zawsze.
Przyjechał słaby, z paskudnymi wynikami nerkowymi.
Bardzo potrzebuje leków, kroplówek, pomocy.
Aby go wesprzeć można:
🥺 skorzystać ze zbiórki
🥺 wpłacić na konto
Z dopiskiem "Misiek"



Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!