Anna Nowak
Kochani, muszę zamknąć zbiórkę na tak wczesnym etapie, ponieważ Szczepan od nas odszedł. Parametry krwi pogorszyły się drastycznie, białe krwinki blisko zera, czerwone 2,5. Wyniki pogarszały się z godziny na godzinę. Test wykazał kocia białaczkę. Zaczął gorączkować. Nie chciał jeść. Po podaniu pokarmu przez sondę, wymiotował. Kilkoro lekarzy uznało, że lepiej będzie pozwolić mu zasnąć, zanim zaczną się duszności i inne powikłania. I tak się własnie stało parę godzin temu. Poszedł spać głaskany i miziany, spokojnie. Bardzo Wam wszystkim dziękuję. Wszystkie pieniądze zebrane tutaj i z innych źródeł, zostały przekazane do Kliniki "Puławska", na pokrycie blisko dwutysięcznego rachunku kotka. Dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w tym wydarzeniu. Oby Bóg oddała wam po stokroć uczynione dobro.




Leżałem na poboczu szosy, we wsi Piskórka, potrącony przez złego człowieka, który odjechał zostawiając mnie na śmierć. Znalazły mnie dziewczynki idące z babcią na świąteczny spacer. Rodzice dziewczynek zawieźli mnie do Lecznicy, gdzie szybko udzielono mi pomocy. Pan Doktor powiedział, że "trzema łapami byłem już za Tęczowym Mostem". Temperatura mojego poranionego ciałka wynosiła 33'C, podczas gdy kocia norma to 38-39'C. Miałem połamaną, obdartą ze skóry żuchwę, pęknięte podniebienie i brak czucia po tej stronie pyszczka, gdzie zostałem uderzony. Nie zamykało mi się oko. Do tego dwa złamane żebra. Potrzebuję długiego leczenia i specjalistycznych operacji. Jestem już po operacji żuchwy i podniebienia. Pomału wracam do sił w lecznicy. Moje oczko nadal się nie domyka, musi być nawilżane, bo inaczej by wyschło. Mówią,że mogę je stracić, jeśli odruchy nie wrócą. Karmią mnie sondą, bo nic sam nie mogę jeść na skutek obrażeń i operacji. Rozwieszono ogłoszenia o mnie, ale mój właściciel się nie zgłasza. Widocznie taki połamany nie jestem mu już potrzebny.... albo się przestraszył kosztów leczenia i mnie zostawił. Jestem młodym kocurkiem, mam około roku, chcę żyć i cieszyć się życiem, bo tyle jeszcze przede mną!!! Przebywam w Lecznicy Weterynaryjnej "Puławska" w Warszawie. Aktualnie koszt mojego leczenia wynosi 1500 PLN (do dnia dzisiejszego - 03.01.2018) w tym koszt operacji pyszczka – 750 PLN. Proszę Cię, wpłać złotówkę lub dwie na moje leczenie. Dostaję dużo głasków, dużo serca i dobrej energii od Lekarzy z Kliniki, od osób, które mnie znalazły, ale pieniążki tez są mi potrzebne. Bardzo. Bo przede mną długie leczenie i rehabilitacja. Tutaj jestem u Pana Doktora na kolanach:



Anonimowy Darczyńca
Zdrowiej, Biedactwo :)