Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.

Człowiek ma 1000 różnych problemów, dopóki nie pojawi się problem ze zdrowiem. Wtedy ma tylko 1 problem.
Witaj nazywam się Agata mam 33 lata, mam synka Leosia 6l i męża Grześka, zmagam się z chorobą nowotworową już 4 lata i chciałabym Ci opowiedzieć moją historię.
8.09.2021 to wtedy po raz pierwszy świat mi się zawali. ,,Ma Pani nowotwór złośliwy piersi lewej, musimy sprawdzić czy są przeżuty i zaczynamy leczenie’’. Wracałam sama samochodem do domu, do dziś nie wiem jak dojechałam, przecież pojechałam tylko po odbiór DOBRYCH wyników z histopatologii! Miesiąc wcześniej robiłam USG prywatnie, żeby się jeszcze skonsultować z innym lekarzem, ponieważ wyczułam mały guzek, taką kuleczkę, powiedział mi że to tylko torbiel i że proszę się nie stresować. A tu taka diagnoza. Założyli mi kartę DILO czyli kartę szybkiego leczenia onkologicznego. Zaraz dostałam się do Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach gdzie mam 100 km w jedną stronę, Rozpoczęłam szereg badań pod kontem przerzutów: USG, RTG, mammografia spektralna, rezonans magnetyczny, PET, biopsja cienkoigłowa, biopsja gruboigłowa, UKG, EKG, konsultacja genetyczna, psycholog. Mój rak to rak luminarny B,HER 2 dodatni i dodatkowo jestem obciążona genetycznie. W październiku 2021 założyli mi port naczyniowy ( to całkowicie wszczepialny system służący do długotrwałego dostępu do naczyń krwionośnych, zazwyczaj żył). To przez niego podawali mi chemioterapię, pobierali krew do badań, nie musieli za każdym razem się wkuwać i zakładać wenflon. 28.10.2021 Rozpoczęłam chemioterapię według schematu leczenia systemowego TCH. 6 wlewów chemii i 18 zastrzyków Immunoterapii. Rozpoczęłam również terapię hormonalną, która trwa do dziś, codziennie biorę tabletkę hormonalną i co 4 tygodnie zastrzyk co wprowadza mnie w stan farmakologicznej menopauzy. Od tego czasu nie mam miesiączki i tak mam ,,wybuchy’’ które mają kobiety w okresie menopauzy. Wlew chemii trwał łącznie ok 5h, miałam założony czepek chłodzący na głowie, który dochodził do -5st. C. po jego ściągnięciu miałam prawdziwy lód na włosach ale dzięki niemu nie wyleciały wszystkie włosy. Chemia sponiewierała mnie konkretnie, wszystko boli nie wiadomo czy to kości czy mięśnie, dosłownie każda komórka znajdująca się w ciele dawała o sobie znać! Wymioty, nudności, biegunki, nagłe słabnięcia, krwotoki z nosa, dziwny posmak w buzi, nagłe kołatania serca, stany zapalne w buzi, grzybica na paznokciach. Dopadło mnie też tzw chemobrain czyli problemy z koncentracją: pamięcią: przewarzaniem informacji. Potrafiłam czytać książkę nie wiedząc o czym w ogóle czytam. Po tygodniu w końcu wstałam z łózka! Po 3 tygodniach odzyskałam siły i przyjęłam kolejną dawkę aż skończyłam 6 cykli. Przed każdym podaniem chemii jest badanie krwi w jakim stanie są płytki krwi i czy nie ma anemii, jak funkcjonuje wątroba, sama miałam parę razy przełożoną ze względu na złe wyniki badań. Udało się przetrwałam! W lutym 2022 przeszłam podskórną, obustronna amputację piersi wraz z rekonstrukcją. W lewej expander w prawej implant. Usunęli mi też port naczyniowy. Pozwoliłam na profilaktyczne wycięcie prawej ze względów genetycznych żeby nie przechodzić kolejny raz przez to wszystko ale życie potrafi zaskakiwać. Po operacji kontrole, zastrzyki, wyciągnięcie szwów, drenów. W maju pękła mi skóra na szwie w lewej piersi i dostała się bakteria, chirurg na moich oczach wyciągnął 200ml ropy. Na szczęście udało się ją uratować, musiałam jeździć 2-3x w tyg. na kontrolę, po 2 mocnych antybiotykach udało się wszystko unormować. Podczas operacji- badanie węzłów chłonnych pachowych lewych- Czysto. W między czasie różne kontrolne badania typu USG, MR. W listopadzie zakończyłam immunoterapię i rozpoczęłam kontrolę co 3 miesiące. Jestem w REMISJI!. W sierpniu 2023 miałam operację wymiany expandera na implant. We wrześniu rozpoczynam leczenie kwasem zoledronowym 6 dawek w odstępach co pół roku jedna. Sponiewierało jak po chemioterapii. Drugiej dawki już nie zdążyłam dostać. W październiku wyszło coś na USG na węzłach chłonnych, zlecono biopsję cienkoigłową. Przerzut. Badania od nowa wszystkie po kolei jak za pierwszym razem, na szczęście reszta czysta. Znów założenie portu naczyniowego i w grudniu 2023 rozpoczynam chemioterapię w oparciu o schemat AC-P. 4 chemie czerwone co 2 tygodnie. Tracę wszystkie włosy na ciele łącznie z brwiami rzęsami. Po ostatnim wlewie zaczynam gorączkować po 40 st. C, w lutym trafiam do szpitala z anemią, obustronnym zapaleniem płuc, leukopenią i delikatną sepsą, CRP 313. Przetaczają mi krew na szczęście po drugim przetoczeniu wyniki zaczynają się poprawiać i po tygodniu wracam do domu a po kolejnym tygodniu w domu nabieram sił i wstaję z łóżka. W marcu 2024 rozpoczynam chemię biała 1/12 co tydzień, przechodzę bez większych komplikacji, kończę w czerwcu a w lipcu mam operację limfadenektomii pachowej lewostronnej. Przez 2 tygodnie w ogóle nie podnoszę ręki, jest bez czucia, zaczynam ćwiczenia i masarze. Dociera do mnie że moja ręką już nigdy nie będzie tak funkcjonować jak przed operacją. We wrześniu rozpoczynam wlewy z immunoterapii 1/18 co 3 tygodnie. W październiku 2024 potrafię podnieść rękę do góry i rozpoczynam serię radioterapii codziennie przez 17 dni. Trochę mnie poparzyło ale w porównaniu z tym co przeszłam to pikuś. W marcu przy 7/18 wlewie immunoterapii wyszło coś na rezonansie, zlecono badanie biopsji grubo igłowej, wznowa w piersi, ten sam rak. Badanie PETa również coś wykazało 23.06 mam się zgłosić na oddział żeby wykonać dalsze badania i sprawdzić co to jest. Jeśli będzie wszystko dobrze a wyniki pokażą że nic tam jednak nie ma po hospitalizacji to w planie mam podanie odnośnie wznowy 4x chemii według schematu CMF wraz z immunoterapią, następnie operacja i w zależności od wyniku po operacji z histopatologii- radioterapia. Jeśli wyniki będą złe od nowa zebranie lekarzy czyli konsylium i zmiana schematu leczenia.
Sama gdy to czytam nie ogarniam jak mogłam tyle przejść w tak krótkim czasie i mam cały czas nadzieję że wyjdzie słońce i wrócę choć w połowie do normalnego życia. Bo wiem że mam dla kogo! Jakby tego było mało, moja mama również choruje na raka piersi, dowiedziałyśmy się w tym samym czasie i idziemy razem w parze nie poddając się!
Leczenie onkologiczne wiąże się z dużymi kosztami: paliwo, zakup leków, zastrzyków, peruki, pasów po operacyjnych, opatrunków, witamin. Byłam już około 150x na onkologii. Jeśli ktokolwiek chciałby mnie wesprzeć w mojej walce zapraszam do zbiórki, jak również polecam się w modlitwie. Za każdy grosz ogromnie dziękuję!
Wiele osób podziwia mnie za moje nastawienie, że pomimo wiatru w plecy ja nadal idę do przodu z pozytywnym nastawieniem.
Myślę że nic nie dzieje się bez powodu i może moja choroba nakłoni Cię żebyś to Ty profilaktycznie dla siebie zapisał/a się na badanie USG żeby sprawdzić czy wszystko jest dobrze z Twoim zdrowiem.



Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas


Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨
Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?
✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.
✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.
Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!

Renata Kawulok
Dużo siły dla Ciebie 💕
Anonimowy Darczyńca
Wszystko co najpiękniejsze jeszcze przed Tobą 💖
Tomasz B
Walcz! Trzymam kciuki
Anonimowy Darczyńca
Dużo zdrówka życzymy🤗
Mariola
Szybkiego powrotu do zdrowia 🙂