Zbiórka Walka z Bankiem - zdjęcie główne

Walka z Bankiem

1 zł  z 140 000 zł (Cel)
Wpłaciła 1 osoba w ciągu 1 dnia.
Z wiadomych względów nie mogę podać - awatar

Z wiadomych względów nie mogę podać

Organizator zbiórki

9 lat temu zostaliśmy oszukani przez jednego z warszawskich deweloperów. Chcieliśmy od niego kupić nieruchomość na którą zaciągneliśmy kredyt CHF w jednym z komercyjnych banków. Niestety przekazanych pieniędzy nie udało się odzyskać. W tym momencie utrzymujemy kredyt na dom którego nie posiadamy i już nigdy nie będziemy posiadać. Niestety mimo 9 lat płacenia rat nie udało nam się spłacić ani złotówki z pożyczonej kwoty a saldo zadłużenia nadal rośnie. Mimo naszych próśb bank nie chce się zgodzić na żadne ustępstwa i wymierną pomoc gdyż nie jest to w jego interesie. Osoby odpowiedzialne za upadek dewelopera są bezkarne, żyją nadal wśród nas okradając kolejnych bezbronnych ludzi, których polskie prawo absolutnie nie chroni. Naszą zbiórkę chcemy (musimy) przeznaczyć na spłatę pełnej kwoty zadłużenia lub też na odnalezienie sprawców naszej tragedii... Liczymy na Wasze wsparcie.

A oto nasza cała historia:

Zostało nam tylko zdjęcie ... zdjęcie domu. Ale nie jakiegoś tam domu tylko „DOMU”, naszego domu, marzenia … taki był, znaczy się miał być … kiedyś  … Niestety Polska to kraj bezprawia, państwo w którym łatwo egzekwuje się pieniądze z niezapłaconych mandatów ale ciężko jest skazać cfaniaków, kombinatorów i wszelkiej maści pseudo „biznesmenów”.  

Historia którą po krótce Wam opowiem z pozoru wydaje się byś smutna ale dzięki Wam może mieć nader szczęśliwy finał. Niczym zakończenie filmów z Seagalem, Van Damem lub historia Hanki Mostowiak z serialu „Barwy Szczęścia”  .. No dobra … Ta ostatnia nie jest jednak zbyt dobrym przykładem ;) Ale do rzeczy …

W 2008 roku wraz z (ówcześnie) narzeczoną koniecznie, na własne życzenie chcieliśmy stać się niewolnikami systemu (z perspektywy czasu uważam że nie ma na to innego określenia) i z tej okazji zaciągnąć sowicie oprocentowany kredyt na dom. Wtedy nie myśleliśmy o ryzyku, że cos może pójść nie tak (poznasz głupiego po czynach jego). Świat był dla nas piękny, kolorowy a ludzie tylko wspaniali, empatyczni i prawi niczym liczni bohaterowi powieści „płaszcza i szpady”. Po prawie 9 latach myśle jednak, że to była młodzieńcza głupota  !!!! Woda sodowa we łbie!!! Szajba lub co gorsza palma   (jak mawiała mojej ś.p. babcia). Wróćmy jednak do kolejnych aktów dramatu nazywanego potocznie życiem.

Wybraliśmy segment w jednej z podwarszawskich, małych miejscowości. Budowę prowadził warszawski developer (podpowiem tylko tyle że inicjały tej firmy to skrót naszej wspaniałej ojczyzny) który oczywiście był wybitnie wiarygodny gdyż stanowił cześć mega konsorcjum „Mostów-Stali”. Na pierwszy rzut oka nic nie budziło żadnych zastrzeżeń. Podczas przygotowywania dokumentów okazało się jednak, że podpisanie umowy kupna jest transkacją wiązaną i wymaga zaciągnięćia kredytu w konkretnym banku. Kiedyś jego nazwa brzmiała bardzo „polsko”. Czasy się zmieniły, właściciele też i dziś jego wymowa kojarzy mi się jedynie z zwiewnym słowem „motylek” w języku naszych zachodnich sąsiadów – czyli SCHMETTERLING! Kredyt koniecznie musiał być kredytem w CHF gdyż w innej walucie „nie mieliśmy zdolności kredytowej”. Teraz z perspektywy czasu wiem że trafiłem do tzw. przysłowiowej „rzeźni” … Bank bardzo sprawnie załatwił wszelkie formalności. Nie powiem że nie było to super wygodne szczególnie, iż znajomi którzy również kupowali mieszkanie opisywali ten proces jako istną gehennę. Podpisaliśmy umowę i w ramach przedpłaty przelaliśmy deweloperowi 69 tyś zł. Stało się ! Nie było już odwrotu. Początkowo budowa szła sprawnie i zgodnie z założonym harmonogramem. Po pewnym czasie zaczęły się niezrozumiałe problemy. Oczywiście jak sobie wyobrażacie wszyscy zapewniali nas, że to normalne, że nie ma się czym przejmować, że pogoda zła, że operator dźwigu się przewrócił, cieć zgubił klucze na teren budowy, Toi-Toi’a przypchało gdyż pan Wiesław miał dzień wcześniej urodziny i ekipa zjadła za dużo burito etc. Badając temat na własną rękę dowiedzieliśmy się jednak kilku niepojących faktów  i w efekcie zdecydowaliśmy się wypowiedzieć umowę deweloperowi. Lament był ogromny. Próbowano grać na emocjach, przekonywać nas do zmiany decycji podsuwając coraz to bardziej lukratywne i absurdalne propozycje. W którymś momencie wygladąło to tak jakby deweloper chciał nam dopłacić do całości  pod warunkiem wycofania naszej rezygnacji. Oczywiście  byliśmy nieugięci. W końcu nasza pani "akaunt menadżer", opiekunka portfela znaczy się  klienta (tzw. Tołdi) wraz z panią Kierownik (tzw. Księciunio, jak ktoś z Was oglądał Gumisie to wie o kogo chodzi) przyjęły wypowiedzenie umowy i jak to wtedy poetycko określono, „przekazano do banku dyspozycję wypłacenia środków” zarzekając się przy tym, iż cała suma zostanie niebawem zwrócona. Tygodnie mijały a pieniędzy jak nie było tak nie było. Miesiąc później dowiedzieliśmy się że deweloper ogłosił upadłość  a Rada Nadzorcza wyprowadziła z firmy kilkadziesiąt milionów złotych. Pozostały, jeszcze nie splądrowany majątek (głównie biurka, zużyte długopisy i papierowe kubki po kawie) przejął syndyk celem spieniężenia i zwrócenia wszelkich zobowiązań wierzycielom firmy. Powiadomiliśmy bank o całej sprawie jednocześnie starając się  zablokować już i tak ogromne straty. Niestety nie chciał się na to zgodzić zamiast tego obiecując, iż pomorze w odzyskaniu zagrabionych pieniędzy, że z pewnością syndyk odzyska całą kwotę i w ogóle „nie ma się czym martwić”. Jedynym wymogiem z ich strony było regularne uiszczanie rat kredytu do czasu rozwiązania całej sprawy. Po dwóch latach czekał nas zimny prysznic. Syndyk sprzedał majątek i z pożyczonych 69 tyś zł zwrócono nam … 1700zł … Wtedy to zrozumieliśmy tekst hitu  Zakopower reklamujący niegdyś kredyt hipoteczny jednego z komercyjnych banków:

https://www.youtube.com/watch?v=csSefjNCXn0


Od tego momentu zaczął się prawdziwy „problem”. Dotychczas przyjazny i wyrozumiały bank uznał, iż skoro nie mamy domu objetego umową to musimy im przekazać inną nieruchomość w zastaw zaciągniętego kredytu. Z wiadomych względów nie mogliśmy go mieć – do jasnej cholery chcieliśmy go przecież kupić za pożyczone od nich pieniądze! Wszelkie próby dialogu, propozycji rozwiązania problemu trafiały w próżnię. Staliśmy się złodziejami, cfaniakami migającymi się zobowiązań jakie narzucała na nas treść umowy. Generalnie bank rozpoczał swoją procedurę wyzysku (w świetle prawa), opluwania, śmiania się w twarz i grożenia klientowi.  Uruchomiono przeciwko nam całe spektrum narzędzi strasząc raz na 3 miesiące natychmiastowym wypowiedzeniem umowy, konsekwencjami takiego działania (utrata majątku, wpisanie do BIK etc)  oraz komornikiem, który już czeka na nas tuż za rogiem. O dziesiątkach bezsensownych kontaktów telefonicznych (Niech Pan opowie co się stało? Dlaczego nie checie przekazać bankowi hipoteki? Na pewno coś macie co możecie nam dać!) przeplatanych nazistowskimi metodami „dyskusji” nawet nie warto wspominać . Żeby wszystko było jasne, przez cały czas spłacaliśmy regularnie ponad 160 CHF miesięczanie  w poczet raty, także nie było z naszej strony żadnych zaległości finansowych ani podstaw do tego typu zachowań. Jedynym problemem był (i jest)  brak zabezpieczenia nieruchomości hipoteką której de facto mieć już nie mogliśmy. W międzyczasie staraliśmy się odszukać panów z Rady Nadzorczej i spróbować wyegzekwować od nich ukradzione nam (tj. bankowi) pieniądze na drodze procesu cywilnego. Niestety większość prawników po zapoznaniu się z naszą sytuacją nie chciała podjąć się zajęcia tą sprawą gdyż … dawali do zrozumienia iż nawet w przypadku wygranej dług będzie dożywotnio nieściągalny. Niestety polskie prawo działa tak ,iż w przypadku procesu cywilnego jedynym zadośćuczynieniem po ewentualnym uprawomocnieniu się wyroku możę być spłata zadłużenia. Nie można jej zamienić na inną karę np. więzienia. W tej sytuacji przestępcy nie posiadający żadnego majątku (w końcu nie są idiotami, jak się kradnie miliony to nie trzyma się ich na własnym koncie w banku) mogą być całkowiecie bezkarny. Oczywiście nie zważając na to wysłaliśmy kilka wezwań do zapłaty na które szmondacy panów z RN odpowiadali salwą śmiechu… Przypomina mi się sławny cytat z jednego z polskich filmów „Nie mam pana płaszcza i co mnie pan zrobisz?”.  Tak minęło 8 nerwowych lat. Z pożyczonych 69 tyś zł i comiesięcznego wypłacania daniny, mamy jeszcze „tylko” 140 tyś zł do spłaty. Generalnie dług w tym momencie jest już niespłacalny. Bank nie chce w żaden sposób pomóc sugerując, iż powinniśmy się cieszyć z tego nowoczesnego niewolnictwa bo przecież w każdej chwili, kiedy się zdenerwuje to może puścić nas z torbami. W skrócie radzimy nie „fikać”! Dla nas cała ta sytuacja przypominba scenariusz filmu „Dług” tyle, że w pełni usankcjonowany przez prawo. Klient ma tylko obowiązki, nie ma żadnych praw … 

Po co to Wam piszę ? Bo wierzę, że społeczność internautów potrafi wczuć się  w problemy przeciętnych ludzi, że potrafi się jeszcze przeciwstawić niesprawiedliwości w imię zwykłego buntu, walki z systemem, systemem który nie ma litości dla ludzi „malutkich”, takich jak my. Prawda jest taka iż w zaszdzie to nie mamy już siły na walkę, jesteśmy wykończeni i zrezygnowani 8 letnim „kopaniem się z koniem”. Chcemy tylko aby to wszystko się już skończyło …

Nie będę Was oszukiwał, ilość opcje  jakie mamy została praktycznie ograniczona do dwóch sensownych scenariuszy:

- Scenariusz „porażki” – zbieramy całą sumę zadłużenia (140 tyś zł), oddajemy ją krwiopijcom a następnie rozpoczynamy dożywotnią kampanię przeciwko wszystkim komercyjnym bankom. Kampanię informująco-odstraszającą, tak aby potencjalny Kowalski wiedział, iż dla Banku nie jest żadnym  klientem, partnerem (jak to wzniośle brzmi!) a potencjalnym złodziejem z którego łatwo można zrobić dożywotniego niewolnika.

- Scenariusz „ukraiński” – a więc odszukać Pana Reinharda i Simona, po ludzku „uścisnąć im dłoń”, „wytłumaczyć”  że źle zrobili, pomóc w tym aby obiecali postanowienie poprawy  a jeśli to nie poskutkuje to  dostarczyć ich przed oblicze wymiaru sprawiedliwości. Okazuje się bowiem, że Panowie mieli jeszcze jedną firmę o tym samym profilu działalność, i zgadnijcie – tak w 2016 roku ogłosili jej upadłość. Polska to jednak dziki kraj, prawdziwa kolonia niewolnicza Europy...

Od Was i tylko od Was zależy którą droge obierzemy. Prosilibyśmy aby wszyscy którzy zechcą nam pomóc zostawiali komentarz który scenariusz jest bardziej warty realizacji.


1 zł  z 140 000 zł (Cel)
Wpłaciła 1 osoba w ciągu 1 dnia.
Z wiadomych względów nie mogę podać - awatar

Z wiadomych względów nie mogę podać

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 1

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
1

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

People
Logo Fundacji Pomagam.pl

Wspieraj inicjatywy bliskie Twojemu sercu. Wystarczy, że wpiszesz nasz numer KRS przy rozliczaniu podatku dochodowego PIT, by nieść pomoc tam, gdzie jest ona najbardziej potrzebna razem z nami.

Dzięki Tobie możemy zmieniać świat na lepsze. Dziękujemy ❤️

KRS 0000353888

Sprawdź, jak przekazać 1,5% podatku

Jak założyć zbiórkę na Pomagam.pl

Pomagam.pl to największy i najpopularniejszy w Polsce serwis do tworzenia internetowych zbiórek pieniędzy. To narzędzie, które umożliwia każdemu i całkowicie za darmo założenie zbiórki w kilka chwil.

Dzięki Pomagam.pl w łatwy i bezpieczny sposób zbierzesz fundusze na to, co dla Ciebie ważne m.in. pokrycie kosztów leczenia, wsparcie bliskich w trudnych chwilach i na inicjatywy bliskie Twojemu sercu.

Krok 1:Chcesz założyć zbiórkę, ale nie wiesz od czego zacząć? Nie martw się! Obejrzyj krótki film poniżej, który tłumaczy, jak działa Pomagam.pl.

Krok 2:Zbiórkę na Pomagam.pl przygotowujesz i publikujesz samodzielnie. Nie przejmuj się - założenie zbiórki trwa dosłownie kilka chwil i jest prostsze, niż myślisz. Sprawdź poniższy poradnik.

W momencie tworzenia zbiorki możesz wybrać, czy chcesz ją prowadzić samodzielnie czy ze wsparciem Pomagam.pl. Pierwsza opcja jest całkowicie darmowa. Jeśli natomiast zdecydujesz się na promowanie zbiórki z naszym wsparciem, będziemy przypominać o Twojej zbiórce i zachęcać do wpłat osoby, które ostatnio odwiedziły stronę Twojej zbiórki (tzw. retargeting).

W tym celu będziemy wyświetlać Twoją zbiórkę zarówno na stronie głównej Pomagam.pl jak i w reklamach internetowych. Zwiększa to szanse na to, że więcej odwiedzających Twoją zbiórkę osób zdecyduje się ostatecznie na wpłatę lub udostępnienie zbiórki. W zamian za to dodatkowe, nieobowiązkowe wsparcie w promocji od każdej wpłaty potrącimy automatycznie 12%.

Krok 3:Twoja zbiórka jest gotowa, czas zacząć działać! Nikt nie wypromuje Twojej zbiórki tak jak Ty, dlatego pamiętaj, żeby udostępniać ją we wszystkich mediach społecznościowych: Facebook, Instagram, Twitter, LinkedIn czy YouTube i TikTok. Zacznij od rodziny i przyjaciół - poproś ich o udostępnienie i zachęć do wpłat. Wyślij znajomym linka do zbiórki z krótkim opisem na Messengerze, SMSem lub mailowo. Następnie skontaktuj się z lokalnymi mediami z prośbą o publikację Twojej zbiórki oraz zaangażuj w promocję okoliczne organizacje społeczne, władze samorządowe, instytucje oraz osoby znane w Twojej okolicy.

Pamiętaj, im więcej osób dowie się o Twojej zbiórce, tym większa szansa na osiągniecie celu! Więcej porad znajdziesz w ebooku, jak założyć i prowadzić skuteczną zbiórkę. Znajdziesz go w swoim panelu zarządzania zbiórką po jej stworzeniu. Sprawdź również naszego bloga, w którym dzielimy się praktycznymi poradami i wskazówkami.

Krok 4:Wszystkie osoby odwiedzające Twoją zbiórkę mogą szybko i bezpiecznie wpłacać na nią pieniądze, np. przy użyciu przelewów internetowych, kart kredytowych, tradycyjnych przelewów bankowych, a nawet na poczcie! Wpłaty księgują się natychmiast. Wszyscy widzą, jaką kwotę udało się już zebrać i mogą zapraszać do zbiórki kolejne osoby.

Krok 5:Pieniądze ze zbiórki możesz wypłacać na konto bankowe w każdej chwili i tak często, jak chcesz. Wypłata pieniędzy trwa na ogół 1 dzień roboczy. Wypłata nie spowoduje zmiany stanu licznika wpłat na stronie Twojej zbiórki. Możesz dalej zbierać pieniądze, a zbiórka będzie trwać aż do momentu, gdy zdecydujesz się ją zamknąć.

Prawda, że proste? To właśnie dlatego dziesiątki tysięcy osób prowadzi już swoje zbiórki na Pomagam.pl. Nie czekaj. Dołącz do nich teraz! Aby założyć zbiórkę, kliknij tutaj lub w przycisk poniżej:

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij