Zbiórka Pomóż w walce z rakiem trzustki - zdjęcie główne

Pomóż w walce z rakiem trzustki

6 zł  z 400 000 zł (Cel)
Wpłaciły 2 osoby
Mariusz Jeż - awatar

Mariusz Jeż

Organizator zbiórki


Do pierwszego lekarza zgłosiłem się bardzo szybko, w lipcu 2023, a 22 sierpnia leżałem już na oddziale w Katowicach, gdzie przeszedłem szereg badań. Guz na trzustce miał tylko centymetr, co jest prawie niespotykane, bo większość nowotworów trzustki wykrywa się, gdy są już zaawansowane. Niestety pomimo wysokich markerów nie pobrano biopsji podczas badania EUS, kazano mi czekać 3 tygodnie i obserwować zmianę. Kiedy nadszedł dzień kolejnego badania, okazało się, że aparat się zepsuł i trzeba czekać w domu na telefon. Czekałem, ale nie dzwonił... 

Teraz UMIERAM, bo na diagnozę czekałem pół roku...

Mam na imię Mariusz. Mam 43 lata. W lipcu 2023 zgłosiłem się do lekarza z powodu bólu w nadbrzuszu. Po zrobieniu gastroskopii wyszło, że mam przewlekłe żółciowe zapalenie błony śluzowej żołądka. Otrzymałem leki, ale ból tylko się nasilał. W końcu lekarz zaczął podejrzewać, że przyczyną może być choroba trzustki. Udało mi się dostać na wizytę do pani profesor 20 sierpnia, a 2 dni później już w szpitalu MSWiA w Katowicach zrobiono mi szereg badań, w tym EUS .

Okazało się, że na trzustce jest zmiana o wielkości nieco ponad centymetr. Pomimo wysokich markerów nowotworowych nie pobrano biopsji, tylko kazano powtórzyć badanie za 3 tygodnie, aby zobaczyć czy zmiana urośnie. Zaufałem i wróciłem 24.09, tym razem na oddział chirurgii. Niestety w dniu badania zepsuł się aparat  i powiedziano mi, że mam czekać w domu na telefon. Czekałem, ale telefon nie dzwonił, sprzęt wciąż był zepsuty… Zacząłem jeździć po wszystkich możliwych ośrodkach, ale wszędzie odmawiano mi wykonania badania. Mijały tygodnie i nikogo nie obchodziło, że mam podejrzenie jednego z najgorszych nowotworów na świecie. W końcu trafiłem do UCK na Ligocie. Tam poczułem bezsilność, ponieważ odsyłano mnie z oddziału na oddział. Stojąc na środku i płacząc, podszedł do mnie starszy lekarz, który obiecał, że zrobi mi to badanie. Nareszcie ktoś się nade mną zlitował i był to doktor z gastroenterologii...

Niestety w trakcie badania okazało się, że zmiana znacznie urosła. Zrobiono biopsję. Po powrocie do domu pojawiła się u mnie żółtaczka i wysoka gorączka. Karetka zabrała mnie znów do szpitala. Okazało się, że doszło do ostrego zapalenia trzustki. Gdy leżałem na oddziale, pomimo zwijania się z bólu i wysokiej gorączki pytałem lekarzy, czy mogą już wyciąć guza. Uspokajali mnie, mówili, że guz nie zagraża mojemu życiu, trzeba czekać na wyniki biopsji, a teraz najważniejsze jest wyleczenie zapalenia.

W końcu nadszedł dzień 18.10.23 - diagnoza: gruczolakorak trzustki. Jeden z najgroźniejszych nowotworów na świecie. Lekarze powiedzieli, że jeśli wyniki badania się powtórzą, to guz zostanie całkowicie usunięty. Ale ja znów musiałem czekać kolejne tygodnie na tomografię i wizyty. 14 listopada odbyło się konsylium, które zadecydowało o leczeniu chemioterapią. Gdy w końcu 21.11.23 r, dotarłem do lekarza onkologa to co usłyszałem zwaliło mnie z nóg. Zapytał, dlaczego trafiłem do niego tak późno, bo nowotwór jest już zaawansowany, pojawił się przerzut na wątrobie i do operacji na razie nie dojdzie. Dodał, że gdybym od razu miał operację, to teraz najprawdopodobniej byłbym całkowicie zdrowy. Od mojego zgłoszenia do podjęcia leczenia minęło pół roku!

27.11.23 miałem rozpocząć leczenie na oddziale onkologii  Do chemioterapii nie doszło. Dostałem silnej gorączki. Diagnoza to żółtaczka. Kilka dni w szpitalu, wszczepienie protezy w trzustce i znowu czas leciał. W końcu pierwsze leczenie chemią zacząłem 08.12.23 r.

Ale znów zaufałem. Trafiłem na lekarza, który powiedział, że mój przypadek jest trudny, lecz on będzie mnie leczył. Będę miał najlepszą chemioterapię na świecie, która powinna zniszczyć przerzuty oraz zmniejszyć masę guza, po czym możliwa będzie operacja. Czekałem, aż zakończy się pierwszy cykl chemioterapii w nadziei, że mnie wyleczą. Potrzebowałem jednak od lekarza prowadzącego zaświadczenia o rokowaniu, aby otrzymać zasiłek rehabilitacyjny. Wtedy pan doktor powiedział, że mi go nie wypisze, bo ja nie mam szans, a żadnej operacji nie będzie…. Znów mnie oszukano i znów odebrano mi cenny czas!

Tym razem muszę wziąć sprawy w swoje ręce. Pojawiła się nadzieja: immunoterapia komórkami dendrytycznymi w Niemczech. Niestety koszt terapii wraz z dojazdami to około 400 tysięcy złotych. Przewyższa to możliwości finansowe moje i mojej rodziny. Jestem jeszcze w trakcie konsultacji z różnymi lekarzami i sprawdzania wszystkich możliwości, ale na chwilę obecną ta terapia to jedyna opcja. Nie mam już czasu, za miesiąc kończę chemię i właśnie wtedy musi zostać wdrożona. Więcej informacji o terapii można znaleźć w poniższym filmie.

Każdego dnia bardzo cierpię, ważę tylko 58 kg, codziennie towarzyszy mi ogromny ból, którego nie uśmierzają nawet wysokie dawki opioidów. Lekarze mnie zawiedli, teraz muszę liczyć na pomoc innych ludzi. Mam dla kogo żyć, nie mogę zostawić mojej żony, która bardzo cierpi, mamy chorującej na zaawansowanego Alzheimera, ani taty i siostry, którzy nie zniosą kolejnej tragedii.

Nie mamy z żoną dzieci. W planach mieliśmy adopcję. Lecz teraz jest to nierealne.

Dlatego proszę pomóż mi wyzdrowieć!

Mariusz


6 zł  z 400 000 zł (Cel)
Wpłaciły 2 osoby
Mariusz Jeż - awatar

Mariusz Jeż

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 2

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
1
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
5
Add alt here
Dołącz do listy

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

People

Podaruj 1,5% Fundacji Pomagam.pl

People

Gdy świat się wali, dajemy nadzieję ❤️ Wspieramy chorych w pozyskaniu środków na leczenie, pomagamy zwierzętom i reagujemy natychmiast w pilnych sytuacjach kryzysowych 🚨

Jak odmienić los tysięcy potrzebujących za darmo?

✅ Wybierz Fundacja Pomagam.pl na liście OPP w rozliczeniu PIT.

✅ Wpisz nasz numer KRS 00 00 353 888 w deklaracji PIT.

Dla Ciebie to rubryka. Dla nich szansa, by przetrwać najgorsze.

Poznaj Fundację Pomagam.pl