Zbiórka Pomocy Mój Syn walczy z rakiem - zdjęcie główne

Pomocy Mój Syn walczy z rakiem

154 161 zł z 200 000 zł (Cel)
Wpłaciło 2 208 osób
Zbiórka zakończona
 
Małgorzata Dopierała - awatar

Małgorzata Dopierała

Organizator zbiórki

Błagam o pomoc w walce o życie mojego 31-letniego syna Artura,u którego w kwietniu 2019 roku zdiagnozowano raka żołądka z przerzutami do otrzewnej, jamy brzusznej i śródpiersia, mamy tylko 30 dni za zebranie środków potrzebnych na wyjazd do kliniki Dr.med. Janus R Vorreiter w Hinterschmiding w Niemczech.Syn schudł już ponad 20 kg,jest odżywiany pozajelitowo,4 cykle chemii ,które otrzymał miały spowodować obkurczenie guza i umożliwić normalne odżywianie. Niestety chemia okazała się nieskuteczna i Artur wciąż nie  może jeść.

   Artur ma dopiero 31 lat i wiele czasu spędził w szpitalach, nie jest to jego pierwsza wakla o życie.


 Urodził się jako wcześniak w 6 miesiącu ciąży, ponad miesiąc walczył o każdy oddech, to co wtedy przeżyłam miało mnie chyba przygotować na ciąg dalszy.Udało się,synek przeżył,byliśmy normalną rodziną. Miałam starszą córeczkę,Artur rozwijał się wspaniale, byliśmy szczęśliwi, ja czułam się spełniona jako matka.Niestety w 1994r 18-go czerwca, kiedy syn miał 6,5 roku, ukończył zerówkę,a we wrześniu miał rospocząć pierwszy rok nauki,wówczas mój świat się zawalił, a życie stało się koszmarem. U syna pojawił się krwiomocz, trafIŁ  do szpitala,a diagnoza była przerażająca, nowotwór złośliwy nerki tzw. guz Willmsa. Nie było wtedy jeszcze internetu,wiedziałam o chorobie tylko tyle, co udało nam się dowiedzieć od lekarzy.

Zostaliśmy skierowani do Kliniki Onkologii Dziecięcej w Warszawie przy ul. Kasprzaka, na te czasy był to najlepszy szpital w Polsce.Lekarze,zapewniali mnie i męża ,że mamy szczęście w tym nieszczęściu,poniewż ten rodzaj nowotworu jest podatny na leczenie i jest w stu procentach wyleczalny, więc już za rok zapomnimy, że Artur był chory.Tam syn przeszedł chemioterapię, operację usunięcia nerki wraz z guzem i radioterapię.Uspokajono nas,że człowiek może normalnie żyć i funkcjonować mając tylko jedną nerkę, która posłuży mu do starości.Jak się później okazało, w wyniku błędu lekarskiego , gdzie została źle wyliczona dawka radioterapii, nastąpiło uszkodzenie zdrowej nerki. Fakt ten był ukrywany przez trzy lata przez lekarzy, którzy po każdej kontrioli zapewniali mnie ,że syn jest wyleczony. Coś jednak nie dawało mi spokoju, w wynikach badań moczu było białko, co skonsultowałam na wizycie prywatnej u innego specjalisty, który od razu skierował nas do Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu, na oddział nefrologii, gdzie syn przebywał pod opieką do 17 roku życia, kiedy to powiedziano nam ,że nastąpiła progresja i konieczny będzie przeszczep.Od razu wyraziłam zgodę na oddanie synowi swojej nerki, aby oszczędzić mu dializ, które działają bardzo wyniszczająco na organizm.

Zostałam z synem przyjęta na oddział transplantologii we Wrocławiu,celem przeprowadzenia rodzinnego przeszczepu.Niestety w ostatniej chwili, mimo mojego półrocznego przygotowywania,gdzie wszystko było dobrze,okazało się ,że nie mogę być dawcą.

W tym momencie nadzszedł czas w którym syn musiał być już dializowany,po 4 miesiącach dializoterapii doszło u syna do ostrej niewydolności serca,w szpitalu w którym był dializowany mówili nam ,że tylko przeszczep serca może go uratować.

Trafiliśmy do kilinki Centrum Chorób Serca w Zabrzu, gdzie podjęto się leczenia i po pół roku nastąpiła na tyle poprawa funkcji serca,że syn mógł być zgłoszony na listę oczekujących na przeszczep.

W 2007 roku zadzwonił telefon, znalazł się dawca w Poznaniu i tam wykonano przeszczep, niestety nieudany, ponieważ doszło do odrzutu.Znowu czekanie, znowu dializy i nieprzespane noce, bo co stanie jak nie zdążymy? Pęknie mi serce? Czy dam radę żyć,z taką stratą, po tylu latach waliki o życie dziecka?

Kolejny raz telefon zadzwonił w 2008 roku, przeszczep w Warszawie,udało się ,będziemy żyć normalnie, w końcu po tylu latach.

 Przeszczepiona nerka okazała się bardzo wydolna, przez 10 lat funkcjonowała prawidłowo i tak mogło być jeszcze przez wiele lat, gdyby nie to, że zdiagnozowano u syna w kwietniu tego roku zaawansowanego raka żołądka z przerzutami do otrzewnej, jamy brzusznej i śródpiersia. Tak nie musiało być!!!! Syn 7 miesięcy wcześniej zgłosił się do szpitala z bólem w nadbrzuszu i bólem węzłow chłonnych w pachwinie i na szyji ,czemu towarzyszyło złe samopoczucie i osłabienie. Ponieważ był świadomy , że przez lata przyjmowania leków immunosupresyjnych obniżających odporność i przebytej w dzieciństwie chorobie nowotworowej jest w grupie zwiększonego ryzyka na zachorowanie. Dlatego był bardzo na to wyczulony i już wtedy sugerował lekarzom,że to może być rak. Niestety zbagatelizowano jego obawy, sugerując mu ,że jest przewrażliwiony,a badania które mu wówczas wykonano, czyli usg jamy brzusznej i węzłów chłonnych są prawidłowe.Zabrakło jednego banalnego badania,gastroskopii, które gdyby wówczas wykonano nie prosiłabym teraz o pomoc, a syn nie walczyłby teraz o życie, bowiem rozpoznana choroba we wczesnym stadium daje szanse na całkowite wyleczenie.Niestety u Nas mówi się o profilaktyce, o wczesnym wykrywaniu raka, lecz w praktyce to nie funkcjonuje. Sugestie pacjentów są lekceważone, leczy się wyłącznie objawowo, a nie przyczynowo


W Polsce nie dają Arturowi szans na wyleczenie,z uwagi na zaawansowany stan choroby. Znaleźliśmy klinikę w Niemczech, która daje nadzieję na całkowite wyleczenie, mamy kontakt z osobami ,które się tam leczyły i teraz cieszą się życiem i zdrowiem.

Niestety wyjazd kosztuje, leczenie to koszt  ok 200 000 zł , co przekracza nasze możliwości finansowe, ponieważ wszystkie oszczędności się wyczerpały przez lata walki o życie syna.

  Nigdy nie prosiłam nikogo o pomoc, sama przez te 25 lat opłacałam wszystkie wyjazdy,prywatne wizyty lekarskie oraz większość badań, ale teraz koszt leczenia przekracza nasze możliwości finansowe.


    Artur jest wspaniałym synem,dobrym i czułym, ma marzenia,chce założyć rodzinę, wychować dzieci.Mimo przeciwności losu cały czas się kształcił i podnosił swoje kwalifikacje, by spełnić się zawodowo i w przyszłości zapewnić byt swoim bliskim.


Patrząc w oczy syna już teraz dorosłego, nadal widzę oczy mojego 6 latka,jednak te same oczy,teraz są bardzo smutne i przerażone, syn jest bowiem świadomy tego,że może stracić życie.


  Jeszcze raz proszę o wsparcie finansowe, każda złotówka się liczy, a jeżeli nie możesz nas wspomóc finansowo , proszę udostępnij , by nasza prośba trafiła do jak największej ilości osób.

Aktualności


  • Małgorzata Dopierała - awatar

    Małgorzata Dopierała

    26.09.19
    26.09.19

    Witam dzisiaj przekazaliśmy pieniądze, które nie zostały wykorzystane na leczenie mojego syna Artura dla osób , które podjęły walkę z nowotworem. 50000zł przekazaliśmy na zbiórkę pomagam.pl dla Michała Zdzińskiego , 43000zł dla Zosi Koniecko na zbiórkę siepomaga.pl, 26500 zł na Fundację " Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową dla Filipa Przystał i 4000zł dla Patryka Majchrowskiego. Po potrąceniu prowizji przez pomagam.pl na konto wpłynęło 142 598 zł, na leczenie alternatywne i konsultacje medyczne wydaliśmy kwotę 19 098 zł. Dziękuję serdecznie wszystkim za dobre serce,wsparcie i ogromne zaangażowanie w zbiórkę pieniędzy na ratowanie życia mojego syna, dało mu to nadzieję i wiarę w wygraną, a cała akcja wyzwalała w nim ogromne emocje i dawała wiele wzruszeń. Mój syn przegrał walkę z chorobą, ale mam nadzieję ,że darowane przez Państwa pieniądze pomogą innym chorym pokonać raka.

Komentarze


  • Tomek - awatar

    Tomek

    11.09.19
    11.09.19

    Dużo zdrówka. Będzie dobrze.

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    04.09.19
    04.09.19

    Proszę przyjąć szczere wyrazy współczucia

  • Arleta Owczarek - awatar

    Arleta Owczarek

    01.09.19
    01.09.19

    Za dużo cierpienia jak na jedną osobę. Trzymaj się dzielnie.

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    31.08.19
    31.08.19

    Nam się nie udało...mąż ,zalwdwie 40lat, odszedł na początku roku. Też zbieraliśmy przez pomagam.pl na lek. Wspaniali ludzie nam pomagali!!!!! Teraz staram się oddawać to dobro, które otrzymałam. Z całego serca życzę powrotu do zdrowia zdrowia!!!!

  • Bul Marek - awatar

    Bul Marek

    30.08.19
    30.08.19

    Wierzę, że Ci sie uda i wygrasz tę walkę z rakiem. Pozdrawiam. M.B.

154 161 zł z 200 000 zł (Cel)
Wpłaciło 2 208 osób
Zbiórka zakończona
 
Małgorzata Dopierała - awatar

Małgorzata Dopierała

Organizator zbiórki

Zadaj pytanie

Wpłaty: 2 208

Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
50
Dorota - awatar
Dorota
50
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
10
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
5
Kuba - awatar
Kuba
20
Anna - awatar
Anna
5
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
200
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Sylwia - awatar
Sylwia
50
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
50

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Stwórz swoją
pierwszą zbiórkę

Nie czekaj, weź sprawy w
swoje ręce teraz!

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij