Zbiórka Moja żona walczy z glejakiem - miniaturka zdjęcia

Moja żona walczy z glejakiem

Ryszard Szczepaniak - awatar

Ryszard Szczepaniak

Organizator zbiórki

   Nic wcześniej nie zapowiadało tragedii.
Normalne życie, rodzina, praca. Ona nauczycielka w szkole podstawowej.

   Listopad 2016, dzieje się coś złego, bardzo duże trudności z mową, jakby paraliż prawej strony twarzy, prawa ręka robi się niewładna. Myślimy, że to udar mózgu. Szybko do szpitala, badanie tomografem pokazuje iż coś jest w głowie. Za 2 dni rezonans magnetyczny potwierdza. Lekarze diagnozują: guz mózgu, prawdopodobnie niegroźny oponiak. OK, super,  wytną go i będzie dobrze, cieszymy się.

    7 grudnia 2016, operacja. Po operacji rozmawiam z chirurgiem i pierwszy szok; to nie był oponiak !!! Będziemy wiedzieć dokładnie co, gdy będą  wyniki badania histopatologicznego.  Zamieszkałem w szpitalu, opiekuję się moją żoną. Przerażenie gdy orientuję się, że straciła pamięć, nic prawie nie pamięta.  Mówię jej jakie imiona mają nasze dzieci, kilkanaście razy powtarza je sobie cichutko, i tak przez kilka dni. Wracamy na święta do domu, czeka nas ciężka praca, uczymy się wszystkiego od nowa; pisać, czytać, liczyć, nazw dni i miesięcy itp., ale udało się, jest dobrze, pamięć wróciła! W większości też ustąpił paraliż, powróciła normalna mowa.
    Po świętach poznajemy wynik, jest to - glejak wielopostaciowy IV stopnia.           
  ...Wiadomość taka zwala z nóg, paraliżuje strachem, chociaż wtedy jeszcze tak do końca nie wiedziałem co to za dziad. Dzisiaj o tym  skur..synie wiem wszystko. Każdy, kto miał  do czynienia z czymś takim, może wśród rodziny czy przyjaciół, ten wie, że to jest  wyścig z czasem, który bardzo trudno wygrać.

    Styczeń 2017, rozpoczynamy leczenie  chemią i radioterapią w szpitalu onkologicznym             w Bydgoszczy, które kończy się w Dniu Kobiet, 8 marca. Po tym jeszcze przez pół roku, co miesiąc po 5 dni, chemia w domu. Zaczynamy się przyzwyczajać do nowej sytuacji, żyjemy ostrożnie, w ciągłym napięciu i z ustawionymi od nowa priorytetami.

    Do tej pory nie było źle, ale rezonans magnetyczny w grudniu 2017 wykazał jakieś drobne zmiany. Konsultujemy się z lekarzami w sprawie tych zmian. Twierdzą, że to nie jest nic groźnego, że to są jakieś pozostałości po operacji, mamy się tym nie przejmować.

   Marzec 2018, coś zaczyna być nie tak, pojawiają się problemy z mową, na razie niewielkie i sporadyczne, szybko mijają. Znów przychodzi strach, to chyba nie jest normalne, tak nie powinno być. Rezonans potwierdza nasze przypuszczenia i obawy. TO JEST WZNOWA!!!       Ten dziad powrócił, zaatakował ponownie. Te drobne zmiany, którymi mieliśmy się nie przejmować okazały się  guzem.
   Podejmujemy drogie, niekonwencjonalne leczenie, lecz chyba będzie konieczna ponowna operacja, która według neurochirurga może się nie udać. Czeka nas ponownie ciężka walka, chyba jeszcze bardziej zaciekła niż poprzednio, ale nie poddajemy się, walczymy. Walczę o moją żonę, to nie miało tak być, jeszcze nie teraz, mieliśmy razem się zestarzeć!!!
   Czasu jest coraz mniej, moja żona potrzebuje konkretnej i natychmiastowej pomocy.
 Jest taka klinika w Niemczech ,  która stosuje terapię NanoTherm. Polega ona na wstrzyknięciu do guza płynu o właściwościach magnetycznych, który następnie rozgrzewany jest za pomocą  pola magnetycznego. W wyniku działania powstałego ciepła, komórki nowotworowe zostają zniszczone lub uwrażliwione na dalsze metody leczenia. Jest to mało inwazyjna metoda, a co za tym idzie bardziej bezpieczna niż zwykła operacja chirurgiczna.
   Koszt takiej terapii to około 40 tys.euro.  Bardzo chcę ratować Basię, bo tak właśnie ma na imię moja żona, ale sam nie dam rady. Są to zbyt duże pieniądze abym mógł to sfinansować , moje dochody nie wystarczą na to. Dlatego zwracam się z gorącą prośbą o pomoc w ratowaniu bliskiej mi osoby.
   Nie wiem jak potoczy się ta akcja, nie wiem czy żona w ogóle będzie zakwalifikowana do terapii, może będzie trzeba znaleźć coś innego, inny sposób, nie wiem. Wiem tylko, że potrzebne są duże pieniądze by w ogóle myśleć o ratowaniu.

   Akcję tą organizuję bez wiedzy mojej żony, ponieważ wiem, że byłaby temu przeciwna, pewnie zapytałaby po co to wszystko. Jednak ja nie mogę bezczynnie stać i czekać. Muszę działać, czasu jest coraz mniej. Jeszcze raz bardzo proszę o pomoc, będę wdzięczny za wszelkie wpłaty, nawet te najmniejsze oraz za udostępnianie tego apelu.

Ryszard


   Nothing foretold a tragedy. A normal life, family and work... She was a teacher in a primary school.
   November 2016, something bad is starting to happen. Extreme difficulties with speaking, paralysis of the right side of the face and the right hand gets inadequate. We think it's a stroke. We get to the hospital as quickly as possible. A CT scan reveals something in the head. Two days later, magnetic resonance confirms. The doctor’s diagnose: a brain tumor, possibly a benign meningioma. OK, that's great. They will remove it and everything will be fine again. We were so happy.


   December 7, 2016, the surgery took place. I talked to the surgeon just right after. And it was a shock; That thing for sure was not a meningioma!!! But we were supposed to wait for the
histopathological examination to find out what it was.
I started to live in the hospital to look after my wife. I was terrified finding out that she lost most of her memory and hardly remembers anything. I tell her the names of our children. She repeats quietly a dozen times for the next few days.
We return home for Christmas. We’ve got a lot of work ahead of us. We learn everything from
scratch: to write, read, count, names of the days and months… And it worked. It's good. The
memory is back! Paralysis mostly subsided and the normal speech returned.
   After the holidays we get the results. Glioblastoma multiforme, IV grade. The message knocks me out paralyzing with fear... although back then, I did not know exactly what a duffer it is.
Today I know everything about that bastard. Everyone who had to deal with something like that, maybe amongst family or friends, knows exactly that this is a race against time. A race which is extremely difficult to win.


   In January 2017, we started a treatment with chemotherapy and radiotherapy at the oncological hospital in Bydgoszcz, which ends up on the Women's Day, 8th March. Subsequently, for the next half year, we do chemotherapy at home, for five days every month.
We begin to get used to the new situation. We live cautiously, in constant tension and with the new priorities set.
   It wasn’t that bad after all. Until now. In December 2017, a magnetic resonance in showed some minor changes. We consult doctors. They say that it is nothing dangerous, some remnants of the surgery and we do not need to care too much.

   March 2018, something starts to be wrong again. Minor, sporadic problems with speech. They pass away after a short amount of time. But the fear comes back. It's probably not normal... it should not be like that.
The resonance confirms our assumptions. THIS IS A RECURRENCE !!! That bastard has returned and attacked again.
Those minor changes, that we were not supposed to worry about, turned out to be a tumor.        We’ve undertaken expensive, unconventional treatment, but I think it will be necessary to do the surgery again. The surgery, which according to the neurosurgeon may fail. We are facing a hard struggle again, perhaps even more fierce than before. But we do not give up. We fight. I am fighting for my wife... It was not meant to be so, not yet... We were supposed to grow old together!!!
   The time is running out. My wife needs specific and immediate help. There is a clinic in Germany that uses NanoTherm therapy. It involves injecting a fluid with magnetic properties into the tumor, which is warmed up by means of a magnetic field afterwards.
As a result of this action,  the generated heat destroys cancer cells or at least sensitizes them to further methods of treatment.
This is a minimally invasive method, and thus more secure than the regular surgery. The cost of such treatment is about 40,000 Euros.
I really want to save Basia. That's my wife's name. But I can not do it myself. The money is too big and my income is not enough to cover. That is why I am asking you for help in saving my beloved one.
   I do not know how this action will end. I do not know if my wife will be qualified for therapy at all. Maybe I will need to find something different. Some other way… I do not know. The only thing I know is that I need a lot of money to even think about saving her at all.
   I organize this action without my wife's knowledge. I know she would be against. She would
probably ask what that all fuss is for. However, I can not stand by and wait idly. I need to take
action. The time is getting less.
That is why, once again, I am asking for help. I will be grateful for all the donations, even the
smallest ones, and for sharing this appeal.

Ryszard


Aktualności

  • Ryszard Szczepaniak - awatar

    Ryszard Szczepaniak

    15.09.18
    15.09.18

    Wczoraj (14.09.2018) odbyła się operacja Basi, to już trzecia. Trwała ona blisko 4,5 godziny, czyli trochę podobnie jak poprzednia. Lekarze oprócz guza, usunęli również krwiaka, który wcale nie stanowił zagrożenia ale skoro już operowali i mieli dostęp, to zrobili tam porządek. Po wybudzeniu, Basia była całkowicie świadoma tego co się z nią dzieje i zaczęła mówić, wprawdzie ta mowa idzie ciężko jak przed operacją, ale ważne, że mówi a nie tak jak poprzednio i wcześniej, używała dosłownie dwóch nieokreślonych sylab i to było wszystko. Jedno z pierwszych "zdań", jakie padło, to było pytanie, jak długo trwała operacja. (Świadomie zrobiłem cudzysłów, ponieważ tak naprawdę te zdania, to trzeba pomagać jej skończyć, podpowiadać niektóre wyrazy, no nadal kłania się ta cholerna afazja). Jest natomiast problem z prawą stroną ciała, ponieważ nie może poruszać prawą ręką oraz nogą, mamy nadzieję, że i to minie, lecz na pewno będzie potrzebna bardzo kosztowna rehabilitacja.

Komentarze

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    18.09.18
    18.09.18

    Powodzenia!

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    17.09.18
    17.09.18

    Powodzenia!!!

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    17.09.18
    17.09.18

    Mimo ciągłych trudności, Dobro wraca i wróci do Pani Basi w postaci Zdrowia na pewno...

  • Dagmara - awatar

    Dagmara

    15.09.18
    15.09.18

    Będzie dobrze bo musi być dobrze

  • Urszula Kozłowska - awatar

    Urszula Kozłowska

    13.09.18
    13.09.18

    Życzę szybkiego powrotu do zdrowia

Ryszard Szczepaniak - awatar

Ryszard Szczepaniak

Organizator zbiórki

Wpłaty - 2 397

Anonimowy Darczyńca - awatar
200
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
AniaL - awatar
200
AniaL
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Grażyna Wyrwińska - awatar
20
Grażyna Wyrwińska
Anonimowy Darczyńca - awatar
15
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
70
Anonimowy Darczyńca

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij

Pomagam.pl korzysta z plików cookie na zasadach opisanych w polityce prywatności, która uległa zmianie. Dowiedz się więcej.