Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.
Nie mamy pieniędzy na comiesięczne utrzymanie Chaty – co miesiąc te same wydatki, co miesiąc ogrom kosztów, które ponosimy, aby Chata mogła istnieć. Co miesiąc dodatkowe koszty związane z leczeniem, diagnostyką, lekami przyjmowanymi na stałe. Z prądem, dobrą karmą, środkami czystości, środkami higienicznymi (podkłady, całe kilometry ręczników papierowy). Co miesiąc… co dzień...
Aby zwierzęta, które w niej mieszkają czuły się bezpieczne. Aby miały czysto i ciepło... Nie dzisiaj, jutro, nie przez tydzień, ale zawsze. Bo Chata, to ich Dom do końca życia, do ostatniego dnia. A ten czas tu na ziemi ma być ich ostatnim wspomnieniem – dobrym wspomnieniem – czasem jedynym dobrym, jaki ze sobą zabiorą w swoja ostatnią drogę.
Bezpieczeństwo, pełny brzuch, dobry człowiek, ręka, która głaszcze, ciepło, by stare kości mogły się ogrzać w cieple Domowego Ogniska. Dobra opieka, która także nie jest darmowa – i ta weterynaryjna, i ta w Chacie. Trzeba zapłacić za... Wiem, że to się nie podoba, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – to pieniądz i jego wartość decyduje o ich życiu lub śmierci. O przetrwaniu, o byciu na zawsze...
Bo to nie jest zwykłe miejsce, to Dom Starości i szpital w jednym, Dom, w którym każdy ma swoja miskę, swoje miejsce…
Gdzie każdy jest podmiotem nie przedmiotem… To ICH DOM, którego ja jestem opiekunem.
Obiecałam im, że będę z nimi zawsze i do końca… Chcę wraz z Waszą pomocą się z tego wywiązać – nie dla siebie, bo to nie moja Chata – to Chata Zwierzaka...
Zanim usiadłam do komputera, patrzyłam na nie dłuższą chwilę. Około 100, razem – psów i kotów. Chodziły po domu, leżały na kanapach, materacach, posłaniach,w drapakowych „budkach”. Były szczęśliwe. Co jakiś czas któryś trącał mnie nosem, prosząc o pieszczotę. Psi ogon zamiatał merdaniem powietrze, z kociego pyszczka wydobywało się leniwe miauknięcie. Koci grzbiet układał się w ulubiony klasyczny sposób i zastygał na parapecie w ufnej pozie spokojnego popołudnia. Patrze na nie i uporczywie odrzucam od siebie złe myśli, chcąc się cieszyć chwilą, ale rzeczywistość w końcu się przebija, niszcząc moją wewnętrzną ciszę.
– Chciałabym się nie bać – powiedziałam na głos. – Nie czuć mdłego ściskania w środku.
Ale bałam się i boję nadal. Bo pieniądze... Za nie można robić wspaniałe rzeczy – tylko trzeba je mieć… Nie można żyć z dnia na dzień prowadząc takie miejsce. Nierealne tak samo, jakbyśmy chcieli, aby Dom dla Starszych Ludzi, Dom Dziecka czy też Szpital istniał żyjąc dniem dzisiejszym. Nie mając zaplecza, aby dać swoim podopiecznym jeść, bo jedzenia wystarcza na tydzień.
Nie można żyć z dnia na dzień prowadząc takie miejsce... To zdanie wraca do mnie co miesiąc, jak bumerang. I chciałabym zakopać się w poduszki, by zasnąć. Jak mam o nie walczyć, stając co miesiąc twarzą w twarz z obezwładniającym strachem? Nie czuję lęku przed najtrudniejszym wyzwaniem związanym z ich zdrowiem i życiem. Mam siłę walczyć o moje zwierzęta. Mam siłę unieść czterdziestokilogramowego psa, by mu zmienić opatrunek. Mam siłę podnieść się z krzesła po 15 godzinach pracy, by jechać z kotem w środku nocy leśną ubitą drogą do oddalonej o 100 kilometrów lecznicy na nocny dyżur. Ale nie mam siły zrobić jednego kroku, gdy konto Chaty zbliża się do zera. Bo wtedy nie mogę nic. Nie kupię karmy, nie kupię leków, nie zapłacę za wizytę weterynaryjną. Więc co miesiąc wracają myśli, że Chata może przestać istnieć. Że nie będę mogła ich uratować. MIESIĘCZNE KOSZTY UTRZYMANIA CHATY TO OKOŁO 30 000 ZŁ.
Drogi Darczyńco, proszę, pomóż mi utrzymać Chatę, wrzuć „do skarbonki” swoją cząstkę bezpieczeństwa i szczęścia chacianych zwierząt, aby stare i chore psy i koty miały nadal swój Dom. Swoją Chatę.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!

luciusannaeusmartin
Najlepsze życzenia świąteczne i noworoczne. Dziękuję Wam serdecznie za miłość do zwierząt i za opiekę na nimi. Serdeczności Martin z Oberbayern
Aneta
Wierzę, że ludzi dobrej woli jest więcej.
Anonimowy Darczyńca
Istnienie tak wspaniałych ludzi, jak Wy, przywraca moją wiarę w Homo sapiens. Zwierzaki tego potrzebują. Serdeczności.
Anonimowy Darczyńca
Zamiast wydawac kase na kolejna zabawke dle psa czy kota,ktora za chwile znajdzie sie w koszu na śmieci,albo kolejne ubranko dla Waszego Yorka ,albo przedmioty które są zupełnie niepotrzebne zwierzakowi a tylko nakręcają rynek,wpłaćcie pieniądze na to co pozwala PRZEŻYĆ, spać spokojnie i bez bólu innym . Albo po prostu zeby uspokoić Wasze sumienia i mieć czym sie pochwalić przed znajomymi na fejsie. Trzymam za Was kciuki,że sie odważycie pomyśleć Drodzy Darczyńcy
Anna Lipowczan
Trzymajcie się, pomagajcie nadal