Anna Polotnicka
Po 7 dawkach leku Coco zaczęła jeść. Teraz je nawet więcej niż przed chorobą. Po brzuszku widać, że płynu odrobinę ubyło. Boki są już mniej wydęte.
Coco zaczęła szybciej chodzić, a nawet podbiegać do miski z jedzeniem :)

Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.

Jestem Coco. Małą kocią znajdą pełną miłości do świata. Do każdego kota, psa, człowieka.
Kochałam swojego poprzedniego człowieka, który wyrzucił mnie z samochodu na podmiejskim rondzie. Pokochałam pana, który to zobaczył, zatrzymał się na jezdni i mnie złapał. Pokochałam też swoją nową panią, która mnie przygarnęła i powiedziała, że znajdzie mi nowy wspaniały dom.
Tak się stało, że pokochałam swoją nową panią z wzajemnością. Po kilku tygodniach powiedziała, że mnie już nikomu nie odda. Że kocha mnie całym sercem za moją empatię, łagodność, wewnętrzne ciepło i miłość do całego świata.
Wtedy poczułam, że jestem szczęśliwa. Po raz pierwszy w życiu poczułam, że mam dom.
Niestety, życie to nie bajka.
Po roku szczęśliwego życia w kochającym domu, nastąpił ... koniec.
Dostałam DIAGNOZĘ: mam FIP.
UMIERAM.
Pierwszy weterynarz powiedział, że najlepiej będzie mnie uśpić :(
Drugi powiedział, że słyszał o eksperymentalnym leku przeciwwirusowym testowanym w USA.
Trzeci dał mi nadzieję, bo sam badał już kilka kotów podczas i po terapii tym cudownym lekiem.
Niestety, leczenie jest bardzo długie i kosztowne. Terapia trwa 84 dni. Codziennie trzeba podawać zastrzyki.
Przy mojej wadze potrzebuję co najmniej 20 fiolek leku, w cenie 450 zł za sztukę.
Pomóż proszę zebrać choć troszkę.
Zbieram na ŻYCIE.
Lek jest bardzo drogą, ale jedyną szansą na uratowanie życia:
450 zł - jedna fiolka leku
670 zł - tydzień leczenia
3000 zł - miesiąc leczenia
8000 zł - cała terapia (*przy wyjściowej dawce leku)
Bardzo proszę o pomoc!
Jestem jeszcze młodziutka, mam dopiero 2 lata. Pomóż mi proszę żyć, kochać i podziwiać ten wspaniały świat.
Pomóż mi proszę wierzyć, że świat jest pełen kochających ludzi, takich jak Ty.



A tu jestem już u na badaniu USG i pobraniu krwi u weta:

Wet pobrał też z mojego brzuszka charakterystyczny płyn :( Mam FIP wysiękowy, co oznacza, że w moim brzuchu zbiera się coraz więcej płynu.
A on uciska mi narządy wewnętrzne i utrudnia chodzenie.
Pomożesz mi proszę?
Powiedz proszę, że jeszcze nie pora umierać...



Po 7 dawkach leku Coco zaczęła jeść. Teraz je nawet więcej niż przed chorobą. Po brzuszku widać, że płynu odrobinę ubyło. Boki są już mniej wydęte.
Coco zaczęła szybciej chodzić, a nawet podbiegać do miski z jedzeniem :)

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!
