
Nazywam się Joanna Uciechowska i jestem mamą 24 letniej Klaudii.
Nigdy nie sądziłam, że przyjdzie mi pisać takie słowa. Że jako matka będę musiała publicznie prosić o pomoc, żeby ratować życie własnego dziecka.
Wszystko zaczęło się nagle. Jeszcze niedawno Klaudia była pełna życia, miała plany, marzenia i zwyczajne codzienne sprawy. Nic nie zapowiadało dramatu, który wydarzył się w bardzo krótkim czasie. Pojawiły się pierwsze objawy — z pozoru niepozorne — ale jej stan z dnia na dzień gwałtownie się pogarszał. Badania przyniosły diagnozę, której żaden rodzic nie chce usłyszeć.
U Klaudii wykryto guz potworniak, który spustoszył jej organizm. Choroba postępowała agresywnie, odbierając jej siły, zdrowie i samodzielność. W krótkim czasie konieczna była natychmiastowa hospitalizacja w Chinach i intensywne, ratujące życie leczenie. Od tamtej chwili moja córka walczy, a ja jako matka każdego dnia żyję z lękiem, czy jutro nadejdzie.
Klaudia przebywa obecnie na oddziale intensywnej terapii. Jej organizm jest skrajnie wyczerpany walką z chorobą. Niedawno lekarze wykryli dodatkowo zbierający się płyn w okolicy wątroby, konieczna była pilna punkcja. Na wyniki wciąż czekamy. To oczekiwanie rozdziera serce — bo od nich zależą kolejne decyzje i dalsze leczenie.
Do tej pory wszystkie koszty leczenia pokrywało ubezpieczenie. Niestety dziś wiemy, że limit wynosi 400 000 RMB (około 212 000 zł) i — przy obecnych kosztach — wystarczy jedynie do połowy maja.
Sam jeden dzień pobytu na OIOM-ie kosztuje ponad 10 000 RMB, czyli około 5 300 zł, nie licząc badań, leków i specjalistycznych procedur. Każdy kolejny dzień to kwoty, które przerastają możliwości naszej rodziny.
Jako rodzice zostaliśmy poinformowani, że musimy przygotować środki na dalsze leczenie oraz na rozliczenie z ubezpieczycielem. To moment, w którym bez pomocy nie jesteśmy w stanie iść dalej.
Rozważamy także transport medyczny Klaudii do Polski — specjalistycznym samolotem z wykwalifikowaną ekipą medyczną. Myśl o tym, że mogłaby być bliżej domu, daje nam nadzieję. Niestety koszty są ogromne:
około 229 000 euro (blisko 970 000 zł),lub 233 000 dolarów (około 840 000 zł).
To kwoty niewyobrażalne. Ale jeszcze bardziej niewyobrażalne jest dla mnie życie bez mojej córki.
Zbieramy środki na:
dalsze leczenie Klaudii po wyczerpaniu ubezpieczenia,kolejne dni na oddziale intensywnej terapii,badania, leki i procedury ratujące jej życie,a jeśli będzie to możliwe — bezpieczny transport medyczny do Polski.
Jako matka zrobiłabym wszystko, by zabrać ten ból, strach i chorobę na siebie. Nie mogę. Mogę tylko prosić.
Proszę — pomóżcie mi ratować moje dziecko.
Każda wpłata, każde udostępnienie, każde dobre słowo daje nadzieję, że Klaudia będzie miała szansę żyć.
Z całego serca dziękuję za każdą okazaną pomoc.
Mama Klaudii 💔


Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Agnieszka
Zdrówka życzę.
Asia
Ogrom wsparcia i wiary leci do Was. Proszę nie wątpić ani na sekundę ♥️
Anonimowy Darczyńca
Wierzę, że Klaudia wyzdrowieje❤️
Anonimowy Darczyńca
❤️
Dominika
Wszystko skonczy sie dobrze, jestem o tym przekonana