
21.01.2026

Malutki kociak.
Cztery miesiące życia… i już tyle cierpienia.






Zmarznięty. Wychudzony. Zabiedzony.
Słabiutki jak cień samego siebie.
Zgłoszony podczas mroźnych nocy, kiedy zimno nie wybacza nikomu.

Bał się człowieka panicznie.
Wyrywał się z rąk, próbował uciec za wszelką cenę.
Gryzł. Drapał.
Nie dlatego, że był „dziki”.
Dlatego, że był przerażony.
Bo całe jego krótkie życie nauczyło go jednego – że świat boli.
Ni
e stawał na przednią łapkę.
RTG w lecznicy odebrało nam dech.
Nie pokażemy krwi.
Nie pokażemy drastycznych zdjęć.
Ale dramat, który rozgrywa się w ciele tego maleństwa, widać aż za dobrze na jednym obrazie.

Zwichnięcie nadgarstka.
Kości przemieszczone.
Wykręcone wokół własnej osi.
Ból, którego nie potrafił nazwać. Tylko krzyczeć ciałem.

Po wielu konsultacjach z innymi lecznicami musiałyśmy podjąć decyzję najtrudniejszą z możliwych.
Decyzję, której żadne z nas nigdy nie chce podejmować.
Ratowanie łapki oznaczałoby długie, bolesne leczenie, brak gwarancji powodzenia i końcowy efekt w postaci sztywnej, bezużytecznej kończyny.
Dla kociaka niezsocjalizowanego, dzikiego ze strachu – byłoby to okrucieństwo.
Dlatego zapadła decyzja.
Najbezpieczniejsza. Najmniej traumatyczna.
Choć łamiąca serce.

AMPUTACJA.
Dziś Kiciuś pojechał na zabieg.
Jeśli wszystko pójdzie dobrze, wróci do nas w piątek…
A my?
Jesteśmy przerażone. 😭
Bo jak takie wystraszone maleństwo zniesie operację?
Jak zniesie ból, hospitalizację, rekonwalescencję, opiekę po zabiegu?
Jak zaufa, skoro świat do tej pory tylko go krzywdził?
I jest jeszcze coś, o czym musimy powiedzieć głośno…
Co boli nas równie mocno.
Nie wiemy, jak dźwignąć kolejne koszty.
Operacja.
Przygotowanie do operacji.
Hospitalizacja.
Leczenie po zabiegu.
Rehabilitacja.
Cały czas ciągniemy **pod kreską**.
Fundacja działa z dnia na dzień.
Bez zaplecza.
Bez rezerwy.
Bez zabezpieczenia finansowego nawet na takie dramaty jak ten.
Dlatego prosimy.
Z całych sił.
Z drżącym sercem.
To **Wy** utrzymujecie naszych podopiecznych.
My tylko się nimi opiekujemy.
My tylko ratujemy, leczymy, walczymy o ich życie.
Ale możemy to robić tylko i wyłącznie dzięki Wam.
Ten kociak nie ma nikogo poza nami.
A my – bez Was – nie damy rady.
Jeśli możecie… pomóżcie mu przeżyć.
Pomóżcie mu zacząć życie bez bólu.
Pomóżcie nam uratować kolejne maleństwo, które tak bardzo chciało uciec…
a tak bardzo potrzebuje miłości.
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Anonimowy Darczyńca
Maluszku ❤️❤️❤️
Małgosia Łoniewska
Zdrówka koteczku
Monika
Cudna kotunia ❤️ uwielbiam buraski, moja kicia też oczywiście buraska🙂 niech Maleństwo szybko zdrowieje!
Gabi
Koteńku tyle cierpienia a dopiero zaczęło się życie. Trzymam kciuki za wyzdrowienie❤❤❤
Jagoda Chet
Ratujmy