Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.

Witam Was kochani moi.Ostatnio jak ktoś kojarzy pomagałam rodzinie z Rybnika i dzięki wam dałam radę DALIŚMY RADĘ pomóc tej rodzinie.TYM RAZEM los postawił całkiem przypadkiem na mojej drodze Panią Agatę i jej Syna Wiktora cudowna kobieta która jak potrafi pomaga każdemu mimo tego iż sama jest w potrzebie i bardzo potrzebuje naszej pomocy błagam siła jest w nas.A tu kilka słów od Pani Agaty proszę poczytajcie
Moi Drodzy!
Nazywam się Agata K. Mam 42 lata. Największym spełnieniem od zawsze miała być dla mnie szczęśliwa, kochająca się rodzina, dlatego wiadomość o zajściu w ciążę w późnym już wieku, przepełniła mnie radością!!! Na 8 tygodni ...Po tym czasie zaczęło się pasmo moich problemów, trwające w zasadzie do dnia dzisiejszego. Właśnie w 8 tygodniu ciąy dowiedziałam się, że choruję na raka szyjki macicy. Mój ówczesny partner natychmiast wycofał się z planu współtworzenia rodziny, lekarze i bliscy sugerowali natychmiastowe przerwanie ciąży. Ja takiego rozwiązania nie brałam pod uwagę!Przecież byłam już matką!Niestety bez środków do życia, dachu nad głową ( krótko przed zajściem w ciążę wyprowadziłam się z Warszawy zamykając tamtejsze życie na Śląsk, gdzie miałam zacząć nowe życie u boku kochającego partnera) i bez medycznej pomocy, bo nie poddałam się aborcji. Przygarnęły mnie koleżanki. Ratowały ostre dyżury i wiara, że pomimo wszystko dam radę. Organizm słabł, ale nie duch! Udało się! Urodziłam wcześniaka. Trzy miesiące później otrzymałam od ginekologa informację, że czeka mnie usunięcie narządu rodnego. Okazało się też, że mój synek Wiktor powinien natychmiast zacząć intensywną rehabilitację z powodu problemów z napięciem mięśniowym i asymetrią ciała. Termin na NFZ- pół roku. Wyprzedawałam co tylko mogłam i rozpoczęłam prywatne leczenie synka. Musiał także brać nieustannie suplementy na silną anemie wynikającą z moich problemów w ciąży, podobnie jak ja.
Wiktorkiem zajęła się niania i żłobek, ja zaczęłam pracę jako kelnerka. Już wtedy brakowało nam pieniędzy, ale wierzyłam, że będzie coraz lepiej, dokładałam przecież ku temu wszelkich starań. Ale pojawiły się u mnie krwotoki, trzeba było operować w natychmiastowym trybie. Najpierw próbowano rozwiązań bez radykalnej amputacji narządów. Po zabiegu pół roku zakazu jakiejkolwiek pracy i dźwigania powyżej 1 kg. Przy małym dziecku w mieszkaniu bez windy... Krwotoki nie ustały, a zrosty po zabiegu i brak możliwości rekonwalescencji spowodowały nowe spustoszenia. Dlatego po miesiącu kolejna operacja. Te same zalecenia. Ale przecież musiałam pracować. Zaczęłam sprzątać klatki schodowe - potrafiłam pogodzić ten rodzaj pracy z godzinami pracy żłobka. Na nianię nie byłoby mnie już zupełnie stać. Po pół roku wytężony wysiłek doprowadził mnie do stanu przed udarowego. Próbowałam innych prac, lżejszych. Musiałam zarabiać. Wtedy dały o sobie znać następstwa nowotworu. Tym razem w postaci nawracających stanów zapalnych w jamie ustnej. Nie tylko u mnie, ale i u Wiktorka. Trzeba było jednorazowo usunąć Mu 8 ząbków. Mnie 16. Cały czas te kłopoty nawracają i musimy bardzo się pilnować. Oczywiście taka opieka stomatologiczna też kosztuje..
W tym samym czasie rozpoczęłam walkę z jeszcze jednym wrogiem. Depresją. Po kilku miesiącach kolejny stan przed udarowy.
Dziś Wiktorek ma już 5 lat. Wychowuję Go sama, z dala od rodziny na której wsparcie nie mogę liczyć. Dbam o syna najlepiej, jak potrafię i staram się przetrwać za wszelką cenę. Mimo tylu trudności, staram się pogodzić wychowanie Wiktorka i pracować na nasze utrzymanie mimo problemów zdrowotnych. Okazało się, że mam endometriozę i powinnam poddać się zabiegowi operacji jelita. Na razie to niemożliwe. Do tego doszła cukrzyca oraz zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa. Po wielu staraniach otworzyłam własną działalność...tylko tak mogę pogodzić wykonywanie pracy z wychowaniem synka przy słabym stanie zdrowia...Początki są jednak dla mnie samej nie do przejścia, wszystko wymaga czasu i inwestycji...Dokładam wszelkich starań, byśmy mogli godnie żyć. Niestety bez pomocy dłoni życzliwych osób nie jestem już w stanie zrobić więcej. Dlatego śmiem prosić Państwa o pomoc w wyjściu z tego kryzysu...Przede wszystkim dla mojego Synka. Żebym mogła zapewnić Mu godne warunki życia w tym trudnym dla nas czasie.
Z całego serca dziękuję za każdy okazany gest empatii. Życzę każdemu z Państwa zdrowia, bo ono jest wartością determinującą wszystkie inne oraz wzajemnej życzliwości.
Z życzeniami bożego błogosławieństwa. Agata K.
Wybierz kwotę
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!
