Amelia Ogórek
Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy wpłacili pieniądze, niestety stan Pana Furczysława pogarszał się, cierpiał, zaczynał być nieświadomy, nie był do wyleczenia
Weterynarze, my, wszyscy zrobili tyle ile mogli, ale Furczek cierpiał, i cierpiał by dalej.
Nie przez Gwiazdę Betlejemską, a jak się okazało, przez koci covid/wodobrzusze, które strasznie szybko postępowało.
Po konsultacji z weterynarką, właśnie go uspilismy, co było najlepszą z możliwych opcji. Zasnął mi w ramionach, byłam z nim do samego końca. Zostałam, płakałam, mówiłam do niego przez cały czas. Teraz już nic go nie boli.
Wyściskajcie ode mnie swoje futrzaki...
Zebrane fundusze zostaną przekazane na organizację charytatywną ratującą zwierzęta







