Kobieta lub dziewczyna w czarnych brwiach na tle neutralnej ściany.

Osierocony Dyzio

521 zł  z 500 zł (Cel)
Wpłaciło 5 osób

Dyzio ma około ośmiu lat. Przez całe swoje życie miał jednego opiekuna, który był całym jego światem. Gdy więc człowiek ten nagle zmarł, świat Dyzia się załamał, pozostawiając go pogrążonego w żałobie…

Opiekun Dyzia był osobą schorowaną, prowadzącą bardzo spokojne, samotne życie. Kocurek praktycznie nie znał innych ludzi ani zwierząt. Był za to niezwykle mocno związany ze swoim panem. Po jego śmierci rodzina próbowała zapewnić kotu opiekę, jednak w nowym miejscu mieszkały psy. Dyzio nie potrafił sobie z tym poradzić. Przez dwa tygodnie niemal nie schodził z szafy. W końcu rodzina poprosiła nas o pomoc i tak Dyzio trafił do Mruczarni.

Od tego czasu minęły dwa miesiące. Dyzio nadal mieszka przede wszystkim na najwyższych półkach w swoim pokoju. Często wciska się pod leżące tam poduszki, jakby chciał zniknąć. Kiedy ktoś nagle wchodzi do pokoju, strach niemal go paraliżuje. Dopiero nocą schodzi na dół, by coś zjeść i skorzystać z kuwety.

Dyzio żyje w ciągłym lęku, a jednocześnie

rozpaczliwie tęskni za człowiekiem.

Wystarczy wejść po drabince, by sięgnąć na jego półkę i zacząć go delikatnie głaskać. Wtedy przestraszony, skulony kot nagle zaczyna mruczeć. Wtula głowę w dłonie. Ociera się. Strzela baranki. Rozpływa się pod dotykiem. Zupełnie jakby na kilka chwil przypominał sobie dawne życie, pełne miłości i opieki doświadczanej z rąk swojego człowieka.

Dyzio nie jest agresywny. Nie jest dzikim kotem, którego trzeba dopiero nauczyć bliskości. On tę bliskość znał i kochał. Po prostu stracił jedyną osobę, która przez osiem lat była centrum jego maleńkiego wszechświata, a potem trafił do rzeczywistości pełnej obcych ludzi, zapachów, dźwięków i kotów.

Dyzio jest w żałobie. I patrząc na niego każdego dnia, naprawdę trudno mieć wątpliwości, że zwierzę może cierpieć po stracie bliskiej istoty równie prawdziwie, jak cierpią ludzie.

Dlatego rozpaczliwie szukamy dla niego domu. Nie wiemy, ile czasu Dyzio będzie potrzebował, by przyzwyczaić się do nowego miejsca - może tygodnie, a może nawet miesiące. Jego nowy człowiek będzie musiał zaakceptować, że początkowo kot może się chować, wychodzić głównie nocą i bać się swobodnie przejść przez mieszkanie. Dyzio potrzebuje kogoś cierpliwego, spokojnego i gotowego poczekać.

Wiemy jednak, że po drugiej stronie tego strachu, który towarzyszy mu każdego dnia, nadal jest to samo stworzenie, które przez osiem lat kochało swojego człowieka i które może pokochać ponownie - równie mocno i wiernie.

Dyzio jest zdrowy. Urodził się w 2018 roku, jest wykastrowany. Wykonaliśmy badania krwi oraz testy FIV/FeLV – wszystkie wyniki są prawidłowe. Został również zaszczepiony i odrobaczony. Na chwilę obecną nie potrzebuje kolejnych badań ani zabiegów. Zbieramy wyłącznie na pokrycie kosztów jego profilaktyki.

Prosimy Was o jak najszersze udostępnianie tego posta. Naprawdę bardzo zależy nam, żeby Dyzio jak najszybciej opuścił Mruczarnię. Wierzymy, że gdzieś jest ktoś, kto spojrzy na tego przerażonego kota i zamiast zapytać: „Dlaczego on się tak boi?”, pomyśli: „Dobrze. Poczekam, aż przestaniesz” i da mu szansę na to, żeby po stracie całego swojego świata, mógł zbudować go sobie od nowa.

521 zł  z 500 zł (Cel)
Wpłaciło 5 osób

Wpłaty: 5

Maja - awatar
Maja
200
Paweł Handora - awatar
Paweł Handora
1
Add alt here
Dołącz do listy
Anonimowy Darczyńca - awatar
Anonimowy Darczyńca
20
Ania K - awatar
Ania K
250
Add alt here
Dołącz do listy
Wiktoria Zimka - awatar
Wiktoria Zimka
50

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

fundraiser thumbnail
Załóż swoją zbiórkę

Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!

fundraiser thumbnail