Zbiórka Lek, który ratuje życie - miniaturka zdjęcia

Lek, który ratuje życie

Edyta Nowicka - awatar

Edyta Nowicka

Organizator zbiórki

Cześć, mam na imię Edyta i opowiem Ci moją historię...

Znasz uczucie szczęścia i spełnienia, gdy w Twoim życiu jest tak jak być powinno? Bo masz kochającego męża, wspaniałą pracę, robisz doktorat i właśnie przeprowadziłeś się do własnego mieszkania?

Mam 30 lat i trzy lata temu takie właśnie było moje życie. Latem 2015 roku razem z mężem skończyliśmy remontować nasze mieszkanie. Chcieliśmy uczcić jakoś ten wspólny sukces, więc pojechaliśmy na wakacje. „Do pełni szczęścia brakuje nam teraz tylko małej istotki” – pomyśleliśmy, i właśnie wtedy podjęliśmy decyzję, że chcemy zaprosić do swojego życia kogoś jeszcze, kogoś, kto wywróci naszą codzienność o 180 stopni. Że chcemy po prostu zostać rodzicami.

Upalne dni trwały w najlepsze, a ja czułam się jakoś dziwnie. Inaczej niż zawsze. Bo czy zrobiło się Wam kiedyś słabo podczas spaceru w wieku niespełna 30 lat?  Do tego ten męczący kaszel...

Krótko po powrocie do domu wyczułam na szyi guza. Zamarłam z przerażenia. Od tamtej pory nasze życie nabrało tempa. Pojechaliśmy do lekarza. W ciągu jednego dnia zlecono mi szereg badań, w tym RTG klatki piersiowej, po którym usłyszałam znamienne: „Boże, dziecko, kiedy Ty miałaś ostatnio robione zdjęcie?!”. Wstyd się przyznać, ale nie pamiętałam. Czułam też, że to nie będzie błahostka. I nie była. Duży guz w śródpiersiu. Szpital. Podejrzenie chłoniaka…

Wszystkie ważne daty w moim życiu przypadają na wrzesień: 13-tego mam urodziny, 14g-tego rocznicę ślubu, a 16-tego imieniny. Zawsze śmiałam się, że tylko 15-tego brakuje jakiegoś szczególnego wydarzenia. Niestety już je mam. Tego właśnie dnia trafiłam do szpitala z podejrzeniem nowotworu. Badania potwierdziły przypuszczenia lekarzy – Chłoniak Hodgkina, IV stadium, bo nowotwór zajął oprócz węzłów chłonnych także płuca. Zaczęłam uciążliwe leczenie chemią. Za każdym razem błagałam męża, by nie zawoził mnie do szpitala, nie chciałam przechodzić tego kolejny raz. Pocieszała mnie jednak myśl, że po przejściu wszystkich zaplanowanych cykli będę zdrowa. Odliczałam więc każdą kroplówkę wyczekując końca leczenia. Czekałam na upragnioną remisję…

Ta niestety nie nadeszła, badania wskazały progresję choroby. Z chłoniakami jest tak, że bardzo dobrze się leczą i rokują, ale tylko wtedy, gdy zareagują na pierwszą linię terapii. Jeśli tak się nie dzieje, medycyna nazywa to opornością na leczenie i wtedy zaczynają się poważne trudności.  Właśnie tak jest u mnie. Po niepowodzeniu pierwszej chemii otrzymuję cykle kolejnej, silniejszej - także bez skutku. Zostaję poddawana coraz silniejszemu leczeniu, przyjmuje jeszcze 3 różne rodzaje chemioterapii.

Nie jestem w stanie opisać co czuje człowiek, gdy każdy rodzaj leczenia zaczyna z nadzieją, a odbierając wynik badania ta nadzieja z łomotem gruchocze mu serce. Ile łez wylewa się wtedy w ramię swojego męża, a ile w samotności? Trudno jest poradzić sobie ze strachem o samego siebie, a jednocześnie unieść poczucie winy, że przez chorobę nic nie jest tak jak miało być.

Ja niestety muszę się z tym wszystkim zmierzyć. Znam doskonale uczucie zawiedzionej nadziei, jednak nigdy jej nie stracę! Wiele osób mówi mi, że z podziwem obserwuje z jaką niezłomnością i pogodą ducha stawiam czoła chorobie.

Po niepowodzeniach w leczeniu chemią lekarze podejmują decyzję, że szansą na zdrowie dla mnie jest wykonanie autoprzeszczepu szpiku kostnego, który zostanie poprzedzony kilkutygodniową radioterapią. W czerwcu 2017 roku przechodzę terapię spędzając 4 tygodnie w izolatce, w samotności i z dala od bliskich.

W końcu jest! Upragniona remisja! Nawet nie wiesz ile radości przyniósł mi tamten wynik, jakie siły we mnie wstąpiły! To tak jakby urodzić się na nowo! Naprawdę! Cieszyłam się każdą chwilą, spędzałam czas z rodziną i przyjaciółmi.

Jak się pewnie domyślasz moja radość nie trwała zbyt długo. Pod koniec roku zaczęłam się źle czuć, wykonałam kontrolne badania, które sugerowały nawrót choroby. Po kilku tygodniach dokładniejszej diagnostyki informacja się potwierdza - chłoniak obecny jest na płucach.

Czy się załamałam? Poddałam? Nie! Chcę żyć! Być zdrowa. Obiecałam to mojemu mężowi, rodzinie i przyjaciołom i zrobię absolutnie wszystko aby tą obietnicę spełnić.

Wiem, że medycyna nie zamknęła przede mną wszystkich drzwi. Kolejną szansą na zdrowie jest nowoczesny lek – Nivolumab, który w przypadku chłoniaka Hodgkina jest bardzo skuteczny. W Polsce są osoby, którym pomógł wyjść nawet z bardzo ciężkiego stadium. Niestety nie jest refundowany, a koszt jego zakupu jest ogromny - ponad 10 000 zł za jedną dawkę, którą trzeba przyjmować co dwa tygodnie. Lekarze zaplanowali wstępnie abym przyjęła 8 dawek. Nasz domowy budżet i oszczędności pozwalają mi na sfinansowanie tylko części niezbędnego leczenia, dlatego proszę Cię, pomóż mi zebrać pieniądze i kupić lek, który uratuje moje życie.

Na sam koniec powiem Ci jeszcze jedną rzecz: mimo że jestem chora to jestem szczęśliwa, bo czuję, że mam dla kogo i po co żyć. Tak, mam wspaniałe życie i bardzo chcę, żeby ono po prostu trwało :)

Aktualności

  • Edyta Nowicka - awatar

    Edyta Nowicka

    16.04.18
    16.04.18

    No to poszło! 12 879, 93 zł zostało w środę wlane w moje żyły 😎 to zdecydowanie najdroższy drink w moim życiu 😂 kiedy tak sobie siedziałam i patrzyłam jak po kropelce leci lek to myślałam o tych wszystkich osobach, które mi pomogły i wsparły a którym ja nigdy nie będę w stanie się odwdzięczyć. Moja internetową zbiórkę wsparło ponad 800 osób! większości z nich nie znam, wielu nie widziałam od lat, są to także moi przyjaciele, znajomi, sąsiedzi, rodzina. Nie jestem w stanie podziękować każdemu osobiście czego bardzo żałuję :( dlatego postanowiłam napisać tutaj kilka zdań. Powiem krótko - dzięki Wam mam nadzieję. Na zdrowie, na życie, na przyszłość. Nie martwię się o to co będzie dalej, bo wiem że mogę na Was zawsze liczyć. Dziękuję za to że jesteście! Ściskam i całuję - Edzia

    Zdjęcie aktualności 14 159

Komentarze

  • Romuald i Dorota Żmuda - awatar

    Romuald i Dorota Żmuda

    16.04.18
    16.04.18

    Edytka trzymaj się, a jeszcze będzie różowo, bo jak inaczej ma być!!!!!!!

  • Wojciech Dziewierski - awatar

    Wojciech Dziewierski

    14.04.18
    14.04.18

    Wracaj jak najszybciej do zdrowia. Pozdrawiam serdecznie

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    08.04.18
    08.04.18

    Jesteś Wielka Edytko!

  • Aga i Łukasz - awatar

    Aga i Łukasz

    31.03.18
    31.03.18

    Życzymy dużo zdrowia :-)

  • Anonimowy Darczyńca - awatar

    Anonimowy Darczyńca

    27.03.18
    27.03.18

    Powodzenia.

Edyta Nowicka - awatar

Edyta Nowicka

Organizator zbiórki

Wpłaty - 861

Anonimowy Darczyńca - awatar
30
Anonimowy Darczyńca
z dzisiejszego spaceru - awatar
50
z dzisiejszego spaceru
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Piotr G. - awatar
50
Piotr G.
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
500
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij