Elżbieta Fliszkiewicz
Kochani Misio dzisiaj odszedł za tęczowy most. Od rana był niespokojny, skomlał, potem ucichł ale jak wieżliśmy go do weterynarza leciał przez ręce. Było jeszcze USG, badanie krwi i kroplówki. Temperatura ponad 40 stopni, Misio dostał padaczki . Podawane leki tłumiły drgawki na krótki czas i znów powracały . Badanie krwi wykazało ,że wskaźnik /chyba APL czy ALP/ był przekroczony ponad 10 razy. Okazało się,
że Misio miał guza mózgu i to on był odpowiedzialny
za Jego stan.
Dziękuję wszystkim, którzy pochylili się nad tym mądrym i pięknym psem. Mam nadzieję , że za tęczowym mostem biega szczęśliwy na 4 łapkach. Elżbieta Fliszkiewicz.





Jestem prezesem Pionkowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Musimy zebrać pieniądze na leczenie psa Misia , który ma sprawną tylko 1 łapkę. Misio był psem "gospodarskim" , stał na krótkim łańcuchu przy starej budzie. Obok puste miski . Spuszczany sporadycznie z łańcucha zagryzał kury, bo każdy musi od czasu do czasu, coś zjeść . Za to gospodarz wygonił go z podwórka a na koniec tak uderzył go kołkiem ,że Misio przestał chodzić na przednią łapę . Dłuższy czas błąkał się po okolicy z podkuloną nóżką aż dotarł do Pionek. "Zamieszkał " koło bloku na ulicy Żeromskiego. Ludzie go dokarmiali ale nikt nie zyskał jego zaufania poza Panem Janem Cieślikiem . Pan Janek cierpliwie dawał jeść , mówił do psa aż wreszcie Misio dał się pogłaskać i przyszedł na podwórko pod blok w którym mieszkali Państwo Cieślikowie. Dostał piękną budę, został zaszczepiony, odrobaczony. Odwiedził 2 lekarzy , którzy próbowali leczyć chorą łapkę ale uraz spowodował nieodwracalne uszkodzenie nerwu a Misio tak doskonale funkcjonował na trzech łapach, że postawiono dać mu spokój . Wszyscy sąsiedzi przyzwyczaili się do psa i traktowali jak własnego . Misio zapomniał co to głód i złe traktowanie. Niestety ta opowieść nie ma happy endu. Jakiś miesiąc temu Misio zniknął. Okazało się , że leży głęboko w budzie i nie może z niej wyjść. Obie , tylne nogi przestały pracować ,Misiowi została tylko 1 sprawna noga !!!!! Państwo Cieślikowie przyszli z prośbą ,żeby zawieżć psa do weterynarza , bo Oni nie mają samochodu. Myśleliśmy , że to prosta sprawa . Pies dostanie zastrzyki i będzie chodził. Po prześwietleniu okazało się , że kręgosłup nie jest uszkodzony. Doktor zalecił zastrzyki i rehabilitację. Codziennie wbijano w Misia 7 injekcji. Dowoziliśmy go codziennie do lecznicy. W końcu Misio został umieszczony w przychodni weterynaryjnej PulsVet 




Aneta Ł.
ludziom z sercem do zwierząt trzeba pomagać; trzymamy kciuki za Misia;)