Anna Andrysz
Ostatnie dwa dni w szpitaliku, badania, kroplówki. Dopiero dzisiaj przyszedł wynik felv - negarywny (poprzedni, robiony snap testem był niejasny, trzeba było potwierdzić w laboratorium).
Do tej pory nie wiadomo, dlaczego Wandzia nie dala rady podnieść się z kociego kataru, skąd te wszystkie powikłania. Wandzia było wyjątkowo małym kotem jak na swój wiek, być może jakaś choroba genetyczna, nigdy się nie dowiemy.
Zrobiłam dla niej ile mogłam, leczyłam, karmiłam. Pod koniec życia miała ciepły kąt i odeszła w nocy, będąc przytulana i miziana.
Dziękuję wszystkim, którzy wpłacili na jej leczenie, będę wdzięczna za kolejne wpłaty. Rachunki oczywiście zapłaciłam, dokładając z własnej kieszeni, jednak ,żeby pomagać dalej potrzebuje wsparcia bo ta moja własna kieszeń wszystkich kociaków, którym pomagam nie udźwignie





Sprowadziłam się na wiec niecały rok temu. Ogrom kotów jest przerażający. Pod mój tylko dom przychodzi 8 kotów, z czego jedna kotka pol roczna z wakacyjnego miotu (reszta kociąt nie przeżyła). Dokarmiam je, zrobiłam budki na zimę. Wykastrowałam i poleczyłam dorosłe dzięki zbiórce tutaj (choć nie zebrałam całej kwoty, ale zbiórka pokryła choc część kosztów). Gmina miała w nosie, widziałam się z wójtem, udało mi się załatwić choć sterylizacja dla 3 kotek które w miedzy czasie się pojawiły. 
