Zbiórka Wojtuś walczy z nowotworem - miniaturka zdjęcia

Wojtuś walczy z nowotworem

Dokładnie 29 czerwca wyczułam pod lewą pachą Wojtka guzka. Zaniepokoiłam się – w końcu to małe dziecko, więc niby skąd to zgrubienie pod pachą? Natychmiast udaliśmy się z narzeczonym do lekarza rodzinnego w Krośnie Odrzańskim. Lekarz po krótkich oględzinach wysłał Wojtka do szpitala na badania.

Spędziliśmy tam ponad dwa tygodnie. Leczenie polegało głównie na podawaniu antybiotyków, ale niestety węzeł chłonny ciągle się powiększał i był bolesny. Skonsultowano nas więc z chirurgiem dziecięcym, ale ten rozłożył ręce – nie chciał podjąć się usuwania zmiany. W końcu lekarze zadecydowali, aby przewieść nas do kliniki chirurgii dziecięcej we Wrocławiu tam tego samego dnia wykonano tomografie komputerową, która wykazala wiele zmian (wezłów chłonnych ) min.  w opłucnej, lekarze wciąż byli mysli ze moze to zmiany po silmej infekcji.. Kolejnego dnia odbyla sie biopsja czyli pobranie wycinka do badania histopatologicznego

Po zabiegu przyszedł do mnie lekarz na rozmowę. Powiedział, że zmiana jest ogromna, na pewno nie jest to nic zapalnego, ale teraz najważniejszy jest wynik badania histopatologicznego. Musimy czekać. Musi pani być cierpliwa, proszę być dobrej myśli.

 Kolejnego dnia zostalismy przetransportowani do Kliniki Hematologii j Onkologii dziecięcej Przylądek Nadziei.

Wraz z narzeczonym staraliśmy się nie dopuszczać do siebie myśli: onkologia, nowotwory. Przecież on ma tylko pięć miesięcy! Żyliśmy w przeświadczeniu, że jesteśmy w szpitalu, bo tak trzeba, bo coś się dzieje, ale na pewno lekarze się mylą i wszystko będzie dobrze. Jutro wyjdziemy do domu.  Ale to jutro nie nadchodziło i mimo że lekarze na początku podejrzewali białaczkę szpikowa rzeczywistość okazała się dużo bardziej brutalna.

7 sierpnia otrzymaliśmy wynik badania histopatologicznego, który zwalił nas jako rodziców z nóg: Chłoniak Anaplastyczny Wielkokomórkowy ALCL – nowotwór węzłów chłonnych. Jeden z bardzo rzadkich nowotworów u dzieci

Już na drugi dzień lekarze podjęli decyzję, żeby rozpocząć cykle chemioterapii. Kiedy Wojtuś pierwszy raz dostawał chemię myśleliśmy  że rozpadniemy się na kawałki. Ale on się nie poddawał. To on dodawał nam otuchy, to dzięki niemu wiedzieliśmu, że musimy być silni . Gdybym nie powiedziała, że to Wojtuś ma nowotwór nikt by nie zauważył, że coś się z nim dzieje – jest cudownym, kochanym dzieciątkiem

Od 14 sierpnia Wojtek rozpocząl regularne cykle chemioterapii.

Zaplanowano 6 cykli 5 dniowych i 2 tygodniowe przerwy miedzy cyklami.

W trakcie 1 cyklu Wojtek sta sie slaby serduszko jie wytrzymywało takich dawek chemii i sterydów  i przeniesiono nas na OWN Oddzial Wzmożonego Nadzoru Medycznego.

Tam sytuacja sie stopniowo normowała po miesiącu pobytu tam przeniesiono nas na normalny oddział, gdzie Wojtek rozpocząl kolejny cykl chemii.

 Wszystko szło ,jak w książce" nie licząc licznych infekcji, problemów z odbiciem wyników.

Po 5 z cykli chemioterapi Wojtek w nocy zacząl się dusić mial problemy z oddychaniem ciągle płakał . Rano przeniesiono nas na OIOM tam po wykonaniu badan stwierdzono ailne obustronne zapalenie płuc i sepse.


To byly kolejne najgorsze dni . Kiedy widzieliśmy nasze dziecko podłączone do tylu urządzen kabli . Dziecko za ktore oddychal respirator. Rozpadaliśmy sie na kawalki czlowiek nie wiedzial co sie wydazy za godzine  czekał na jakąkolwiek wiadomośc od lekarz ....

W końcu po tygodniu Wojtus zaczal oddychać sam zostal odłaczony od respiratora . I z porotem trafiliśmy na onkologii, żeby walczyc dalej bo przeciez zostal nam jeszcze jeden cykl .


Lekarze w Przyladku byli dobrej myśli wiedzielu ze bardzo dobrze poradzil sobie na OIOMIE.  W końcu padla decyzja o podłączeniu kolejnej chemii.

Wszystko bylo dobrze do czasu... 3 dnia wojtek zaczął znów ciezko oddychac rozpoznanie kolejne zapalenie płuc . Na tym etapie trzeba bylo przerwać chemioterapię.Niestety, nie dość że nie moeliśmy już więcej szans na planowane dolończenie leczenia szpitalnego, to jeszcze nie mogliśmy wyjść na Święta Bożego Narodzenia z kliniki.

Dlatego Wigilię i Nowy Rok spędziliśmy na oddziale.


Od 7 stycznia Wojtek przyjmuje chemie podtrzymującą . Sa to cotygodniowe wlewy z chemii, na ktore musimy dojeżdżać do Wrocławia. Nasza walka trwa nadal i potrwa jeszcze planowo 2 lata.

Wpłaty - 31

Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
5
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
20
Anonimowy Darczyńca
Patrycja - awatar
20
Patrycja
Aleksandra - awatar
10
Aleksandra
Anonimowy Darczyńca - awatar
50
Anonimowy Darczyńca
Anonimowy Darczyńca - awatar
10
Anonimowy Darczyńca

Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas

Jak to działa?

1

Stwórz zbiórkę

Podaj kwotę, uzupełnij opis, gotowe!

2

Udostępnij

Zapraszaj do wsparcia zbiórki.

3

Zbierz pieniądze

Wykorzystaj najlepsze narzędzie w sieci.

Pomagam.pl wykorzystuje pliki cookies. Dowiedz się więcej

Zamknij

Pomagam.pl korzysta z plików cookie na zasadach opisanych w polityce prywatności, która uległa zmianie. Dowiedz się więcej.