Niestety, wpłata na tę zbiórkę nie jest już możliwa.

Kochani. Tak bardzo nam przykro. Dziś rano Jaśminek zmarł.
Już po podaniu pierwszej dawki leku nastąpiła znaczna poprawa, lepszy apetet, mniejszy ból, byliśmy dobrej myśli. Los miał inne plany.
Niespodziewanie w lecznicy kotek złapał kolejną groźną chorobę. Panleukopenia. Nie mogliśmy uwierzyć w wyniki badań... Jakby te wszystkie cierpienia, które spotkały Jaśminka, to było za mało...
Podaliśmy surowicę, kontynuowaliśmy wcześniejsze leczenie, wczoraj w nocy Jaśminek jeszcze wstawał, łasił się, potem poszedł spać... Już się nie obudził. Opiekunka znalazła rano jego zimne ciałko.
Jesteśmy zdruzgotani, ale wiemy, że wciąż możemy pomóc innym zwierzętom. Został nam lek, który chętnie przekażemy kotkom chorym na tą samą przypadłość co Jaśmin. Wiemy, jak ważne są pierwsze dni leczenia i szybkie podanie leku.
Nadwyżkę kwoty, która nam została, przekażemy wrocławskiej Ekostraży na leczenie innych doświadczonych przez los kotów.
Bardzo Wam dziękujemy, że byliście z Jaśminkiem do końca i interesowaliście się jego losem. Niech mruczy szczęśliwy za tęczowym mostem.
....
Życie tego malucha nie rozpieszczało. Najpierw wiódł życie kota bezpańskiego, wędrując po wioskach i próbując przetrwać. Potem został postrzelony przez jakiegoś psychola - możemy sobie tylko wyobrazić jego ból i przerażenie... Mało? Jaśminka potrącił samochód, w skutek czego stracił czucie w tylnych łapkach. Po potrąceniu leżał umierający w rowie, zjadany przez pasożyty... I właśnie w takim stanie - postrzelony, połamany, jedną łapką już na tamtym świecie - trafił do Ekostraży.

Wolontariusze zajęli się nim najlepiej, jak można było - maluch przeszedł skomplikowaną operację, podczas której miał włożone druty w nóżki. Dochodził do zdrowia, rozpierała go energia. Byliśmy dobrej myśli. W dodatku kotek trafił do wspaniałego domu - czy można wymarzyć sobie lepszy happy end?
Niestety... Happy endu brak. Tydzień temu Jaśminek stał się apatyczny. Przestał jeść - w ostatni poniedziałek nie zjadł zupełnie nic. Czym prędzej rozpoczęliśmy diagnostykę - wyniki są bezlitosne.

Maluch zachorował na groźną dla kociego życia chorobę, która jest trudna w Polsce do leczenia przede wszystkim ze względu na koszty... Jeśli nie dostanie drogiego, ukierunkowanego na jego przypadłość leku - po prostu umrze. Aktualnie bardzo cierpi - w jego brzuszku gromadzi się płyn, gorączkuje, jest osłabiony - a my zastanawiamy się, jak zdobyć pieniądze, by uratować mu życie...

Słuchajcie, ten kotek na zaledwie 5 miesięcy, a przeżył już tyle niewyobrażalnego bólu. Chce nam się wyć, że teraz może go zabrać podstępna choroba...
Pomóżcie Jaśminkowi. Przed nim jeszcze wiele wspaniałych lat u boku ukochanego człowieka.
Nie jesteśmy pewni jaki będzie całkowity koszt leczenia, składa się na niego wiele zmiennych (dawka leku, czas leczenia, jak kotek na nie zareaguje, dodatkowe wizyty i badania, etc.) - szacujemy go na podstawie przypadków innych kotów z tą chorobą. Jeśli zbierze się nadwyżka, to przekażemy darowizne innym chorym zwierzętom z Ekostraży.
Dziękujemy za dotychczasowe wpłaty!
Twoje słowa mają moc pomagania! Wpłać darowiznę i przekaż kilka słów wsparcia 🤲
Uważasz, że ta zbiórka zawiera niedozwolone treści ? Napisz do nas
Załóż darmową zbiórkę pieniędzy dla siebie, swoich bliskich lub potrzebujących!
Wpłata nie jest możliwa po końcu zbiórki.
Zrób jeszcze jeden mały krok.
Nawet 1 zł może pomóc!

Anonimowy Darczyńca
Powodzenia!